Ciasto z dyni - Gotujmy Zdrowo

Dynia dla mnie mogłaby zostać  królową jesieni. Wygrywa bezpardonowo wszelkie rankingi. W tyle zostawia cukinię i bakłażana. Choć okrągła i pozbawiona gracji z triumfalną lekkością wyprzedza rubinowe buraki i zzieleniałe z zazdrości brokuły. Ponad 20 jej odmian, ubranych jest w zależności od rodzaju. Bywa więc skórka w kolorze soczystej pomarańczy albo żółta, skropiona słońcem, a  niekiedy kremowa z piegami,z których jest dynia dumna. ciasto z dyni - gotujmy zdrowo Dynia nie musi się wdzięczyć specjalnie i tak trafi do koszyka. We własnym ogrodzie nie wymaga szczególnej atencji, po zasianiu ziaren, wystraczy pamiętać o usuwaniu chwastów i podlewaniu. Najdorodniejsze egzemplarze dyni potrafią nieźle się roztyć. W zeszłym roku rolnik z okolic Łodzi wyhodował dynię ważącą 648 kilogramów! W Księdze Rekordów Guinessa jest niemiecka dynia, która ważyła 1054 kilogramy. ciasto z dyni Dyniowe rywalizujące szaleństwo lepiej jednak przenieść do kuchni. Ona zgra się  z całą smakową kartą. Dziś w akcji Gotujmy Zdrowo nadaję dyni słodkie oblicze, łączę z innymi skarbami jesieni i piekę pyszne ciasto. Sezonowe menu, czerpiące z tego co na wyciągnięcie ręki, jest najlepszym wyborem. Do dań tworzonych według takiej koncepcji inspiruje nas współpraca z Cisownianką i szefem kuchni restauracji, która jest na terenie jej rozlewni - Water&Wine. Marek Flisinski ma swój ogród i gotuje z tego, co oferuje w swoim kalendarzu natura. Jest kulinarnym magikiem, bo potrafi wyczarować niesamowite smaki. W moim cieście z dynią jest nieco mniej brawury, ale ta prostota też ma swoją moc:)

ciasto czekoladowe

Jest już ta pora, w czasie której nie trzeba szukać pretekstu do zjedzenia czekolady. Kiedy przecież, jak nie jesienią, gdy pada, drży i w ogóle bywa nieprzyjemnie, sięgać po czekoladowe pocieszenie. Każda tabliczka może mieć różnorodne oblicze. W naszych rękach jest jej przemiana. Tym razem czekoladę roztopiłam  i za radą Nigelli Lawson upiekłam w kąpieli wodnej-  z czego wyszło czekoladowe ciasto, lekkie, niczym mus.  czekoladowe ciasto Ciasto było imieninowym prezentem, więc dodałam mu szyku kremem z marakuji i białej czekolady. Podobny wykorzystywałam już kiedyś w torcie z marakują. Finałem są maliny, ale jeśli pieczecie ciasto poza sezonem, można dodać pestki garnata albo po prostu zetrzeć nieco czekolady. ciasto czekoladowe

Śliwki karmelizowane z rozmarynem z jogurtem greckim i prażonym lnem

Niby banalne połączenie, a w smaku obłęd! Połączenie klarowanego masła, śliwek i rozmarynu to ostatnio moje ulubione. Składniki wyjątkowo łatwo dostępne: rozmaryn z balkonu, śliwki od pani z targu a len  od pana Andrzeja. To kolejny nasz przepis z cyklu Cisowianka - Gotujmy Zdrowo. W wersji śniadaniowej jem z jogurtem, w wersji deserowej z mascarpone. Śliwki mają w sobie wystarczająco dużo słodyczy - nie wymagają dodatkowego cukru. Śliwki karmelizowane z rozmarynem z jogurtem greckim i prażonym lnem

placuszki z cukinii

Placki z cukinii przygotowałam na planie programu W dobrym stylu Małgorzaty Rozenek. To nowość w jesiennej ramówce TVNStyle. Prowadząca i jej goście radzą, jak ułatwiać sobie życie. Ja byłam zaproszona do odcinka o podróżach i miałam przygotować przekąski na drogę. Z kilku zaproponowanych przeze mnie na etapie produkcji, ostatecznie na planie zrobiłyśmy trzy, a po montażu na ekranie pojawiły się dwie - ciasteczka owsiane i placki z cukinii. placuszki z cukinii Obie przekąski są pyszne, o czym świadczy ich błyskawiczne zniknięcie w trakcie nagrywania programu, i co ważne przy planowaniu podróży i wszystkich związanych z nią sprawach - szybkie do zrobienia. Jestem zwolenniczką zabierania swojego jedzenia na drogę, bo nie dość, że nie tracimy czasu na przystanki, to mamy pewność w sprawie menu, które wybieramy. placuszki z cukinii

warsztaty kulinarne

Rodzinne przepisy, sekrety obłędnie kremowego sosu, tortu orzechowego albo niezywkle słodkich konfitur. To bogatctwo, które, jeśli mamy szczęście, dziedziczymy. Babcia ma swoje tajemnice i chroni je, jak najcenniejszy skarb. Mama wie, co dodać do kurczaka, by po upieczeniu nie był suchy. Smaki i zapachy poznane w dzieciństwie kształtują nasze podniebienia, wyrabiają nawyki, a po latach potrafią przenieść w przeszłość dzięki najpyszniejszym wspomnieniom. Pewnie każdy ma takie danie, które poprawia mu humor. Kasza manna z roztapiającym się cukrem i cynamonem, która leczyła przeziębieniowe smutki? Rosół z lanymi kluskami równo nakładanymi przez babcię? Ciasto drożdżowe z truskawkami popijane zimnym mlekiem? Lista kulinarnych lekarstw to amulet i życiowy drogowskaz. Jeśli się go posiada, można wszystko. Dlatego ważne, by mieć czas, zapamiętywać, chłonąć, przyjmować. Najlepsi szefowie kuchni, ci od gwiazdkowych restauracji pytani o jedzeniowe inspiracje, które kreują ich kuchnie, najczęściej mówią o domu. Smaku wyniesionym z niego, kulinarnym lekcjom dawanym przez dziadków i rodziców. To nie jest przypadek, że jedzenie tak silnie wpływa na naszą tożsamość i łączy pokolenia. krzywy komin W czasach, gdy dzieci mają szczelnie wypełniony kalendarz taki banał, jak wspólne pieczenie ciastek, może być wyzwaniem. Obiad zrobiony razem z dziadkami - rarytasem. Na niego chcę Was z przyjemnością zaprosić. Niech babcie zabiorą swoje wnuki, a one wezmą za rękę dziadków i przyjdą do kuchni. We wrocławskim Krzywym Kominie 22 września będę prowadziła międzypokoleniowe warsztaty kulinarne. To wszystko w ramach Laboratorium Designu i Sztuki. W menu jesienne skarby - cukinia, dynia i bakłażan, ale w ekstrawaganckim wydaniu. Jeśli lubicie eksperymenty, dołączcie do nas. Zajęcia są darmowe - warunkiem jest przyjście w parze - dziadkowie/wnuki. Wszystkie szczegóły  i zapisy tutaj, na stronie Krzywego Komina. Rozsyłajcie informację o warsztatach wśród znajomych. Mam nadzieję - do zobaczenia:) warsztaty kulinarne    

Akademia Smaku Sokołów

Mamo, zrywam paprykę mówi moja 2,5 letnia córeczka i wrzuca kolejne do skrzynki, a ja wiem, że jesteśmy we właściwym miejscu. Trafiłyśmy do ogrodu  Dworu Ziemiańskiego w Woli Suchożebrskiej i to tu przygotujemy obiad. W menu kilka przystawek, zupa z papryki i śliwek, polędwica duszona z warzywami. Szef kuchni prosi o sporą garść mięty, której listki rozciera w dłoniach i pokazuje dzieciom, jak orzeźwiająco pachnie. Lekcja botaniki, którą mali uczniowie chłoną z ciekawością nieposkromionych odkrywców i bez grymaszenia wykonują zadania. W skrzynce jest sporo żółtej fasolki, są maliny i kwiaty cukinii.  Ogród i park, na terenie którego się znajduje wciąż pachną latem, choć za kilka dni finał wakacji. Nam ten koniec trafił się apetyczny. Razem z innymi blogerami i ich dziećmi żegnamy lato w Akademii Smaku Sokołów. Akademia Smaku Sokołów Akademia Smaku Sokołów Akademia Smaku Sokołów

francuskie ciasto czekoladowe

Ciasto majstersztyk. Tak pisze o nim Susan Herrmann Loomis, która dostała ten przepis od zawodowego cukiernika, a potem ujawiniła całemu światu w swojej książce o francuskiej kuchni. Moelleux au Chocolat według Michela jest rozkoszne. To też recenzja autorki. Po upieczeniu zgadzam się z każdym jej apetycznym słowem. I dorzucam na wierzch czekoladowego cuda ulubione owoce. DSC_0357 Można je upiec w dwóch wersjach - miękkiej, z nieco płynnym środkiem i twardej, mocno schłodzonej. Uwielbiam obie, koniecznie z gorzką, najlpiej niesłodzoną czekoladą! francuskie ciasto czekoladowe

ciasto jagodowe

Znowu jagody. Jak jednak nie wrzucać ich teraz do ciasta, skoro zaraz powiedzą nam słodkie pa. Niecierpliwię się, jak co roku, że nie zdążę zrobić z nimi wszystkiego, co zaplanowałam. Znikną nim się obejrzę, zostawią żal i swe grubsze koleżanki z amerykańskim rodowodem w nazwie. Borówki dostępne są i zimą, w plastikowych drobnych pudełkach czekają na swoje przyjemności. Jeszcze w sierpniu można je kupić na wagę, bez limitu, z niespotykaną potem słodyczą. ciasto jagodowe Ciasto wpasuje się Wam w leniwe weekendowe popołudnie. Nie wymaga wiele, a umili te ostatnie wakacyjne momenty. Pożegnania mogą być przecież słodkie! ciasto jagodowe

ciasto z morelami

Zaczytuję się ostatnio w książkach o francuskiej kuchni, nieco przypadkowo, choć ze smakiem. Pewnie to wakacyjna tęsknota za podróżami oferuje mi w tych opowieściach ich namiastkę, więc przerzucam kolejne kartki głodna i wrażeń i jedzenia coraz bardziej. Takie tam jest wszystko spójne, sensowne, proste zarazem i apetyczne oczywiście w nadmiarze. ciasto z morelami Francja pachnie lawedną i zapach przeniosłam do ciasta. Maślanego, jak każde francuska tradycja, obficie owocowego i prostego zarazem. Francuskie panie domu nie mają czasu na stanie przy garach, pięciodaniową kolację tworzą z lekkością adekwatną do ich wagi. Tak przynajmniej przeczytałam:) Moje ciasto z morelami wpisuje się tę prawdę lub mit (odpowiednie skreślić), można je zrobić mimochodem tworząc sobie wokół taką małą swoją Prowansję:) ciasto z morelami

Ostatnio rzadko gotuje w domu, w pełni pochlania mnie własna restauracja :) Pomimo braku wolnego czasu, nie potrafię zrezygnować z pewnych rytuałów. Od dawna bowiem co  niedzielę , z samego rana udaję się na targ i to pozostaje bez zmian :) Na targu bowiem jedna Pani odkłada mi bowiem pęczki szałwii z własnej uprawy, druga czeka na mnie z jajkami ze wsi. W sezonie również czeka na mnie wiejskie masło (choć akurat to, to towar deficytowy, najbardziej przeze mnie wyczekiwany), twaróg, czasem śmietana. Czasem udaje mi się kupić prawdziwe rarytasy, jak baraninę, jagnięcinę czy ogony wołowe. Nigdy nie wiem, z czym wrócę, bowiem tych rzeczy jest niewiele i występują tylko zgodnie z kalendarzem sezonowości. W niedzielę wróciłam więc z udźcem jagnięcym, śmietaną, twarogiem, sałatą masłową, kurkami, jagodami, jeżynami leśnymi (!), malinami i malinówkami. Jagnięcina nie przepada za przekombinowaniem. Kocha za to zioła, zwłaszcza miętę i rozmaryn. Dlatego tym razem postawiłam na klasykę - mięso naszpikowałam czosnkiem i rozmarynem i zostawiłam na noc, a następnie upiekłam. Udziec jagnięcy z rozmarynem i czosnkiem - Gotujmy Zdrowo W sezonie mój balkon zamienia się w mini zielnik. To namiastka tego, o czym marzę. I jednocześnie powrót myślami do dzieciństwa, gdzie rodzice mieli własne pole (tak, pole we Wrocławiu!), dziadkowie hodowali króliki, gołębie, świnie, kury i kaczki. Wychowałam się na jedzeniu z własnych upraw i prostej, domowej kuchni (najlepszej!). Pomimo, że w dzieciństwie byłam niejadkiem (samej ciężko mi teraz w to uwierzyć) to uwielbiałam jeść sałatę, świeżo zerwaną na polu (po oberwaniu wierzchnich liści, bo umyć nie było jak ;)). Teraz taki raj odnajduję w kuchni Marka Flisińskiego w koncepcie Water&Wine, gdzie większość składników pochodzi z własnych upraw lub od zaprzyjaźnionych pobliskich małych producentów żywności. Uwielbiam spędzać tam błogie chwile i rozkoszować się najlepszym jedzeniem. I to wszystko przy rozlewni wody Cisowianka w Drzewcach. _MG_1757 (kopia) _MG_1827 (kopia)  _MG_1805 (kopia)