Kuchnia w formie

Najnowsze wpisy

Sylwia, 16 lipca 2014

Menu Italiano – na co dzień i od święta

To jest książka idealna. Dla wszystkich tych, którym wiecznie w kuchni brakuje kulinarnej koncepcji . Wystarczy połączyć dzień w kalendarzu z dniem w książce i już pojawia się gotowe rozwiązanie dylemat zawartego w nurtującym haśle : Co dziś na obiad? W lipcową środę  Menu Italiano podpowiada krewetki z jarzynami i brzoskwiniowym coulis. Adekwatnie do upału za oknem:) Na ten tydzień jest jeszcze konfitura z melona, paccheri z kurczakiem i tarta z cukinią. Ciekawie, bez monotonii. I oczywiście po włosku.

Menu ITALIANO

 

Na szczęście włoska kuchnia jest bogata, więc obficie zagospodaruje 365 dni roku. Przepisami można dowolnie żonglować, mi najbardziej podoba się opcja wyszukiwania na chybił trafił. Otwieram tam, gdzie mi kartka się zatrzyma i gotuję. Dorsza albo polędwicę. Lasange czy zrazy. Przy okazji sporo się uczę. Menu Italiano odkrywa przede mną sekrety włoskiej sztuki kulinarnej. Bo dotąd nie miałam pojęcia co to takiego cialdine z parmezanu. Teraz już wiem, że to proponowane na początek maja koszyczki serowe. Piecze się je w postaci kulek do zarumienienia, a gdy zaczną się rozlewać, wyjmuje z piekarnika i nakłada na wałek albo spód niewielkiej butelki. Chwilę tak pozostawione układają się w zgrabne koszyczki. Środek można napełnić sałatką lub delikatną wędliną. Prezentuje się godnie i zaciekawia. Zresztą sami możecie się przekonać, zerkając na wirtualną wersję książki tutaj.

czytaj dalej »

Agata, 13 lipca 2014

Konfitura z płatków róży

Uwielbiam kwiaty, zarówno te w wazonie (w sezonie wiosenno-letnim nie ma dnia, abym nie miała świeżych kwiatów w domu), jak i kwiaty jadalne, na talerzu ;) Czasem ciężko jest mi się zdecydować, co zrobić z kwiatami, czy je zjeść czy na nie popatrzeć ;) W przypadku róży nie mam takich dylematów, bowiem kolor i zapach ma cudny również po przetworzeniu. Poza tym w wazonie nie przetrzymuje zbyt długo, zdecydowanie dłużej zachowuje “świeżość” w słoiku.

Wszystkie róże są jadalne, ale do konsumpcji nie używajcie tych z kwiaciarni, bowiem z pewnością są pryskane. Użyjcie tych, co mają najpiękniejszy zapach. Ja swoje zerwałam u znajomej przy domu w górach (Tusia – dziękuję!) i chyba muszę się jeszcze przyjrzeć ogrodom moich przyjaciół ;)

Konfitura z płatków róży pachnie nieziemsko, nie do porównania z żadną kupną konfiturą. Poza tym ten kolor… aż szkoda jeść ;)

Konfitura z płatków róży

Konfitura z róży jest idealna na zimę jako dodatek do herbaty. Można również dodawać ją do deserów lub może stanowić nadzienie do pączków.

Konfitura z płatków róży

czytaj dalej »

Agata, 8 lipca 2014

Smażone kwiaty cukinii nadziewane ricottą

O moim zamiłowaniu do jadalnych kwiatów, z pewnością już wiecie, o faworyzowaniu kwiatów z cukinii, też :) W poprzednich latach hodowałam je (z sukcesem!) w skrzynkach na balkonie. W tym roku przegapiłam ten moment, dlatego przywiozłam je z Rzymu. Możecie je kupić również w Polsce, są do zdobycia na “Targu śniadaniowym” w Warszawie na Żoliborzu, w dobrze zaopatrzonych warzywniakach lub od zaprzyjaźnionych hodowców roślin. Kiedyś wydawało mi się, że są one nie do zdobycia – do czasu, gdy zapytałam w moim ulubionym warzywniaku i kolejnego dnia kwiaty cukinii czekały już na mnie. Zamiast kwiatów cukinii, możecie użyć kwiatów dyni, aby przygotować to danie.

Smażone w tempurze kwiaty cukinii faszerowane ricottą, pecorino i ziołami, to danie przygotowane w 15 minut rano, przed wyjściem do pracy, jako posiłek (nie uznaję kanapek do pracy ;) ). Smacznie, prosto i szybko, z efektem końcowym zadziwiającym wszystkich ;)

Smażone kwiaty cukinii nadziewane ricottą

Smażone kwiaty cukinii nadziewane ricottą, to przepis bez użycia dodatku soli (bazuje tylko na soli użytej w produktach), w ramach akcji “Cisowianka. Gotujmy zdrowo – mniej soli“. Idea słuszna , bo faktycznie soli spożywamy kilkanaście razy więcej, od zalecanej dawki (nie powinniśmy przekraczać 5g soli dziennie, czyli tyle, ile znajduje się w jednej płaskiej łyżeczce). Nadmiar soli może powodować wzrost ciśnienia krwi, ryzyko miażdżycy, powoduje zatrzymanie wody w organizmie (a co za tym idzie, opuchliznę nóg).

Jak zatem spożywać mniej soli?

Przede wszystkim nie dosalać :)  Uwierzcie mi, że da się (przyznaję się – jajko dosolić muszę ;) ). Zamiast soli warto użyć ziół (jak dobrze, że mam ich własną uprawę na balkonie), np.: rozmaryn, tymianek, estragon, bazylia, szałwia. Smak podkreśli również oliwa dodana do potraw. Pamiętajcie, że sól (podobnie jak cukier) jest prawie wszędzie, zatem tym bardziej zrezygnujcie z niej, jeśli używacie wędzonych wędlin czy dojrzewających serów. One są już wystarczająco słone.

Kolejnym sposobem na uzyskanie wystarczająco słonego smaku, bez dosalania, to gotowanie na parze. Warzywa gotowane w ten sposób mają inny smak, do którego nie trzeba dodawać soli.

zwiększa ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowehttp://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/sol-bialy-zabojca_36391.html
zwiększa ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowehttp://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/sol-bialy-zabojca_36391.html
nadciśnienie tętnicze, miażdżycę i zwiększa ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowe. Przyczynia się też między innymi do powstawania otyłości i cukrzycy typu IIhttp://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/sol-bialy-zabojca_36391.html

Smażone kwiaty cukinii nadziewane ricottą

czytaj dalej »

Sylwia, 7 lipca 2014

Kokosowy tort z malinami i białą czekoladą

Nieustannie ubolewam, że nie urodziłam się latem. Wtedy to dopiero można świętować. Ciepłe noce przyjaźnie wspierają imprezy. Wszystko, co jest w stanie kwitnie szalenie i świat wokół nabiera intensywnych barw. Obserwuję je radośnie i w myślach wypowiadam literackie chwilo trwaj . Mi w takiej letniej chwili  i upał odpowiada i deszcz i nawet burza zbierająca się od rana. To najwspanialsza pora roku, więc cieszę się, że mogę w tym czasie świętować innych okazje i piec różne cuda. Ten kolorowy tort zrobiłam na urodziny siostry.

tort z białej czekolady

Chciałam, by było w nim coś z beztroskiego dzieciństwa. Stąd więc kolory. Sporo w nim słodyczy i lubianych przez jubilatkę  drażetek. Zrobił wrażenie i smakiem i wyglądem:)

tort z białej czekolady z malinami

czytaj dalej »

Sylwia, 4 lipca 2014

Muffinki z czereśniami i płatkami owsianymi

Pojawiły się! W rozsądnej cenie w końcu! Czereśnie moje kochane. Najlepsze rubinowe, nietkniętne przez szpaki, mieniące się kusząco w targowych skrzynkach. Lata temu robiłam z nich kolczyki. Zwisały zabawnie z moich dziecięcych uszu i były słodką ozdobą. Dziś też zachwycają, ale w muffinkach. Lekkich, jak te słodkie owoce, bo z dodatkiem płatków owsianych. Zjadam je rano zamiast śniadania. Do pierwszych promieni słońca pasują. I do deszczu za oknem zresztą też. Na piknik, do pracy. Gdziekolwiek je zabierzecie, tam będzie im dobrze. I Wam, bo są wyborne.

muffinki z czereśniami

Dzięki maślance i płatkom owsianym babeczki długo są świeże. Jeśli decydujecie się na dekorowanie ich bitą śmietaną, zróbcie to tuż przed podaniem. Bez niej też dobrze smakują:)

muffinki czereśniowe

czytaj dalej »

Sylwia, 30 czerwca 2014

Tarta czekoladowa z malinami

Ekstremalnie czekoladowa tarta. Mocno schłodzona przypomina nieco lody. O mały włos, a  nie powstałaby wcale. I byłaby to strata ogromna. Zamiast niej planowałam  ciasto czekoladowe, ale moja mała córeczka robiła wszystko, bym w kuchni miała jak najmniej czasu. Musiałam więc pójść na skróty. I zamiast piec, rozdrobniłam czekoladowe herbatniki, wymieszałam z masłem, zagniotłam i schłodziłam. Na nie wyłożyłam pozostały po wykorzystaniu do dekoracji babeczek krem ganache. Kolejne chłodzenie, dekoracja malinami i zachwyt obłędny. Mój i gości.

 

tarta czekoladowa

Bezczelnie zjadłam ostatni kawałek, bo dawno nie zrobiłam tak świetnego deseru. Zazwyczaj surowo oceniam swoją pracę, więc skoro czekoladową tartą sama się rozkoszuję, to uwierzcie, jest wyjątkowa:) Najwygodniej zrobić ją dzień wcześniej, bo deser potrzebuje porządnego chłodzenia.

tarta czekoladowa

czytaj dalej »

Sylwia, 24 czerwca 2014

Ciasto czekoladowe bez mąki z owocami lata

Sophie Dahl rozumiem doskonale. Jej kulinarną radość i nieustający apetyt na więcej. Chce się ją zjadać łyżkami. Jej przepisy nie tylko na rozkoszne poranki i nostalgiczne jesienne wieczory, ale i życie. Patrzę na nią przez pryzmat jej książek i dostrzegam z każdą kolejną stroną, że jedyny rozmiar jaki ma znaczenie, to energii, którą w sobie pielęgnujemy. Cóż z tego, że ochota na ciasto czekoladowe pojawia się w nocy. Zamiast karmić się wyrzutami sumienia, można dla ich zagłuszenia zjeść jeszcze jeden kawałek. I docenić, ile w tym zwyczajnego szczęścia. Prostego, jak przepis na ulubione ciasto Sophie. Nazywa je szaleńczo czekoladowym:)

ciasto czekoladowe bez mąki

To ciasto czekoladowe jest wyjątkowe. Nieco w nim zawadiackiego charakteru brownie, sporo wilgoci i mnóstwo czekolady. Mlecznej, gorzkiej, według gustu. Dla mnie pięknie zagrało z owocami lata. Jagody i maliny, trochę czereśni. Ułożone niedbale na puszystej kremówce. Do tego podwójna porcja aromatycznego espersso. Autorka pisze, że bezwarunkowo trzeba tego ciasta spróbować. No to chyba nie macie wyjścia, jeśli oczywiście uważacie, że deser bez czekolady nie istnieje:)

ciasto czekoladowe bez mąki

czytaj dalej »

Agata, 16 czerwca 2014

Szybkie ciasto bananowe (wegańskie)

To ciasto bananowe robi się ekspresowo (przygotowanie nie zajmie więcej niż 10 minut), wystarczy wymieszać w misce wszystkie składniki, przenieść do keksówki i upiec :) Pomimo, że jest bez jajek, pięknie wyrasta i jest wilgotne jak tradycyjne ciasto bananowe.

Wegańskie ciasto bananowe

Dzięki temu, że ciasto jest wilgotne, długo zachowuje świeżość. Nic nie traci na smaku i wyglądzie nawet po 3 dniach. To dobry wybór na piknik lub na drogę :)

Wegańskie ciasto bananowe

czytaj dalej »

Agata, 15 czerwca 2014

Wegańskie pampuchy – kluski na parze

Od jakiegoś czasu chodziły za mną pampuchy. Przepis na wegańskie pampuchy znalazłam, na blogu Bei, więc miałam pewność, że musza się udać :) Oczywiście nie myliłam się, pampuchy z tego przepisu robi się szybko i wychodza puchate i pyszne. Brak jajka jest tu niezauważalny :)

Wegańskie pampuchy, parowańce, kluski na parze

Najlepsze w najprostszej wersji – ze zmiksowanymi truskawkami z ekstraktem z wanilii

Wegańskie pampuchy, parowańce, kluski na parze czytaj dalej »

Agata, 14 czerwca 2014

Gotowanie na parze – parowar Russell Hobbs

Gotowanie na parze nigdy nie było dla mnie tak łatwe, jak teraz. Do tej pory nie miała parowaru, więc radziłam sobie domowymi sposobami. Nie ukrywam, że były one nieco zawodne, co zniechęcało mnie do częstego stosowania. A szkoda, bo potrawy gotowane na parze są bardzo zdrowe, zawarte w nich minerały nie wypłukują się, tylko zostają wewnątrz.

Tym bardziej ucieszyłam się, gdy otrzymałam parowar Russel Hobbs. Gotowanie w nim jest bardzo proste i szybkie. Dlatego teraz używam go bardzo często. Ma tę zaletę, iż można gotować w nim wiele rzeczy równocześnie. Parowar składa się z trzech tacek (nie trzeba używać wszystkich naraz) oraz pojemnika do gotowania ryżu).

Gotowanie na parze - parowar Russell Hobbs

Tacki są różnych wielkości, dzięki czemu można włożyć jedną w drugą, co powoduje, że parowar nie zajmuje aż tak dużo miejsca w szafce :)

Gotowanie na parze - parowar Russell Hobbs czytaj dalej »