Kuchnia w formie

Najnowsze wpisy

Sylwia, 17 września 2014

Malinowe ciasto z kaszy jaglanej

Z kaszą jaglaną lubimy się od dawna. Żeby uniknąć kryzysu w tym związku, szukam niebanalnej odmiany. Gdy znudził mi się jaglany pudding, zaszalałam całkowicie i z kaszy zrobiłam ciasto. Wstawiałam je do piekarnika  z taką pewną nieśmiałością i obawą, że mam wobec jaglanki zbyt wygórowane wymagania. Tymczasem kasza zmielona na pył w cieście poradziła sobie znakomicie, idealnie zastąpiła mąkę i sprawiła, że ciasto jest zdrowe, lżejsze niż tradycyjne, a przy tym naprawdę dobre. malinowe ciasto z kaszy jaglanejDo ciasta dodałam zmielone migdały i maliny, ale jesienią, gdy tych drugich zabraknie, można eksperymentować ze śliwkami, jabłkami i orzechami. Korzenne przyprawy zamienią je w idealny deser na chłodne wieczory:)

malinowe ciasto z kaszy jaglanej

czytaj dalej »

Sylwia, 15 września 2014

VI Europejski Festiwal Smaku w Lublinie

Lublin to kulinarny tygiel, w którym z gracją mieszają się historyczne międzynarodowe wpływy. Miasto jest więc naturalną scenerią dla Europejskiego Festiwalu Smaku. To w Lublinie wciąż serwują biłgorajskie pirogi, tatarskie czeburieki, ormiańskie szaszłyki albo żydowskie cebularze. Ta apetyczna mieszkanka od wieków sąsiaduje bez awantur. Różnorodne smaki zamiast konkurować łączą siły i zapraszają mieszkańców i turystów do ekscytującej, bo wielobarwnej kulinarnej podróży. Lublin ma uzasadnione aspiracje by być Prowansją Wschodu. Ja trafiłam tam po raz pierwszy.

VI Europejski Festiwal Smaku W Lublinie

Moja lubelska podróż rozpoczęła się na scenie. Znalazłam się wśród kilku innych blogerek, które zostały zaproszone do Latania z talerzami.  To akcja miasta i Cisowianki, a do nas należało ugotowanie dla publiczności dań z krajów, do których można polecieć z Lublina. Potrawy miały być bez soli, bo Cisowianka promuje bliską i naszemu blogowi akcję Gotujmy zdrowo – mniej soli. Mnie pognało do Turcji. Przygotowywałam sałatkę z białej fasoli i soczewicy, do tego jagnięcina marynowana w korzennych przyprawach.  Na scenie powstawało też risotto z Mediolanu, sałatka grecka i smażone z papryką pierożki, angielski pudding z  chałki. Mocno wspierał nas zdecydowanie bardziej doświadczony szef kuchni - Sebastian Gołębiewski. Sól dla nas nie istniała, za to intensywnie korzystałyśmy ze świeżych ziół, które były z nami na scenie. Pachniało kolendrą, miętą i rozmarynem.Widownia czekała cierpliwie, my bawiłyśmy się przyjemnie i nawet udało się zrobić sporo smacznych porcji, które zniknęły błyskawicznie. I nikt nie zapytał o sól:)

VI Europejski Festiwal Smaku W Lublinie

czytaj dalej »

Sylwia, 14 września 2014

Rosół z kaczki z tymiankiem

Chcąc mieć rosół tęgi, trzeba liczyć funt mięsa na osobę. Na lżejszy, czyli zwyczajny, dość jest pół funta. (…) Można także włożyć w rosół dróbka od kaczki lub kury, co bardzo podnosi smak rosołu. To rady Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Jej książkę 365 obiadów sprzedano w 130 tysiącach egzemplarzy. Była kulinarną celebrytyką, w czasach, gdy słowo to nie istniało. Dzięki przepisom trafiła do encyklopedii. Ja trafiam na Jej słowa i czerpię z nich z zachwytem. Skoro mówi o drobiu w rosole to ufam i daję kaczki sporo. Taki bulion ma  smak delikatniejszy od wołowego, a bardziej wytrwany niż z kurczaka. I kolor piękny. Złoty niemalże. Mieni się jesiennie i smakuje wybornie.

rosół z kaczki

Tymianek i czerwony pieprz są moją wariacją. Zgrały się z kaczką dość dobrze, rosół jest klarowny i aromatyczny. Pachnie ziołami i skutecznie walczy z pierwszym jesiennym przeziębieniem. Bulion można zamrozić i wykorzystać jako bazę do sosu.  Rosół to jedna z najłatwiejszych zup. Gotuje się przecież sam. Trzeba dać mu jedynie czas i nie przeszkadzać w “pyrkaniu”.

rosół z kaczki

czytaj dalej »

Sylwia, 11 września 2014

Sezamowe ciasteczka bez mąki

Całkiem niezobowiązujące. Lekkie niczym puch. Ulotne, jak chwila, bo w chwilę powstają i po niej znikają. Dobre do śniadania lub zamiast niego. Nieco jesienne, a jeszcze wakacyjne. Na deszczowe popołudnie albo słoneczne poranki. Zresztą, wcale nie trzeba szukać powodu, by upiec sezamowe ciasteczka. Wystarczy po prostu pójść do kuchni:)

sezamowe ciasteczka bez maki

Sezamowe ciasteczka można urozmaicić ulubionymi bakaliami. Drobno pokrojone rodzynki będą dobre,  płatki migdałowe, wybierzcie dodatki, na jakie macie ochotę! Smacznego:)

sezamowe ciasteczka bez mąki

czytaj dalej »

Agata, 5 września 2014

Makaron z pesto z cukinii i anchois – gotujmy zdrowo – mniej soli

Makaron z pesto z cukinii i anchois powstał w ramach akcji - Cisowianka gotujmy zdrowo – mniej soli. Mniej nie oznacza, że rezygnujemy z soli całkowicie. Ograniczamy do minimum, gdyż spożywamy jej kilkakrotnie więcej niż powinniśmy. Ten przepis jest bez dodatku soli, wystarczające słone są tu anchois, które są bogatym źródłem żelaza, magnezu i wapnia.

Makaron z pesto z cukinii i anchois jest wyrazisty w smaku i bardzo smaczny. Warto wypróbować ten przepis póki są malinówki.

Makaron z pesto z cukinii i anchois

O samej akcji możecie więcej poczytać u nas tutaj i na oficjalnej stronie akcji Cisowianka – gotujmy zdrowo – mniej soli.

Soli spożywamy zdecydowanie za dużo, dlatego lepiej ją zastąpić świeżymi ziołami (w coraz więcej miejscach można kupić świeże pęczki ziół: bazylii, szałwii, rozmarynu czy tymianku lub tak jak ja – hodować na balkonie), oliwą (bardzo dobrze podkręca smak), sokiem z limonki czy z granatu, kaparami, oliwkami, anchois, łososiem. Sól też doskonale eliminuje gotowanie na parze, wówczas nawet ziemniaki są słone, pomimo że nie dodaje się do nich soli.

Dlatego warto mieć chwilę refleksji i zadać sobie pytanie: czy na pewno muszę dosalać?

Makaron z pesto z cukinii i anchois

czytaj dalej »

Agata, 3 września 2014

Nalewka malinowo-porzeczkowa

W tym roku z robieniem przetworów ograniczyłam się prawie tylko do nalewek. Jest już gotowa nalewka rabarbarowa, malinowo-porzeczkowa i nastawione są dwie kolejne: jeżynowa i malinowa. Owoce na nalewkę z aronii mrożą się w zamrażarce by pozbyć się goryczy. W planie jeszcze pigwówka i nalewka z jarzębiny.

Nalewka malinowo-porzeczkowa to jedna z moich ulubionych. Z jednej strony słodka, z drugiej delikatnie kwaśna – połączenie idealne. Nie jest bardzo mocna, dla mnie  jednak wystarczająco :) Nie jest też zbyt słodka, ale właśnie taki jest jej urok. Proszę nie dosypujcie do niej więcej cukru :)

Nalewka malinowo-porzeczkowa

Nalewka malinowo-porzeczkowa ma piękny kolor, po przefiltrowaniu jest bardzo klarowna. Teraz tylko pozostaje ukryć ją, by dotrwała do zimy :)

Jak przefiltrować nalewkę?

Próbowałam wielu sposobów: przez gazę, przez tetrę, przez filtr do kawy. Jednak najlepszym sposobem do filtrowania nalewki okazały się chusteczki higieniczne. Takie w kartonowym pudełku pakowane po 100 sztuk. Wykładam taką serwetką sitko, które umieszczam na dzbanku (by później łatwiej było zlać do karafki lub butelki). Gdy zleci porcja, zmieniam chusteczkę. W ten sposób nalewka filtruje się nawet szybko, a mętny osad nie przedostaje się do nalewki.

Nalewka malinowo-porzeczkowa czytaj dalej »

Agata, 2 września 2014

Kawiarnia Tazza D’oro w Rzymie

Gdzie wybrać się na kawę w Rzymie? Niedawno pisałam Wam o najstarszej kawiarni Antico Caffe Greco, drugim miejscem z pyszna kawą i klimatem jest Tazza D’oro, położona bardzo blisko Pantheonu. Kawiarnia zdecydowanie skromniejsza od Caffe greco, działa od 1946 roku. Inny jest tez charakter samej kawiarni: brak tu stolików, kelnerów i możliwości zjedzenia wielu rodzajów ciast. Tu z kolei kawa jest wypalana na miejscu i jest dostępnych wiele gatunków. Jest tu bowiem też sklep, w którym można nabyć swoją ulubioną kawę oraz m.in. ziarna kawy w czekoladzie, likiery o różnych smakach.

Kawiarnia Tazza D'oro w Rzymie

W kawiarni za kawę płaci się w kasie, a następnie przy barze okazuje paragon. I stąd już chwila do wypicia pysznej kawy. Pijąc przy barze (w środku jest tez jedn ławeczka na której można usiąść) można obserwować ruch, przychodzą tu zarówno Włosi, jak i turyści. Podobno można tu często spotkać znanych polityków i  aktorów. To miejsce jest dla wszystkich bez względu na zasobność portfela.

Kawiarnia Tazza D'oro w Rzymie

czytaj dalej »

Agata, 1 września 2014

Koktajl z pietruszki i melona

Zielone koktajle to prawdziwa bomba witaminowa. Nie korzystam z gotowym przepisów, a z owoców i warzyw, które mam akurat pod ręką. Głównym składnikiem jest zawsze coś zielonego (o idei zielonych koktajli pisałam więcej tu) i owoce. Udało mi się zarazić tymi zdrowymi koktajlami kilku przyjaciół :) Przygotowanie trwa naprawdę chwilę.

Smak jest zadziwiająco dobry, mało warzywny, więc tym bardziej zachęcam Was do spróbowania :)

Koktajl z pietruszki i melona

Tym razem w  składzie natka pietruszki (od pani z ziołami z targu przy Młynach koło Korony we Wrocławiu), antonówka (możecie użyć innego winnego jabłka), melon oraz sok z cytryny.

Koktajl z pietruszki i melona

czytaj dalej »

Agata, 31 sierpnia 2014

Zizzi Pizza – pizza al taglio i suppli, Rzym

Gdy będziecie kiedykolwiek w Rzymie, spróbujcie pizzy al taglio, zwanej równiej pizza al trancio, czyli pizza na kawałki. Można ja spotkać na każdym kroku i zaspokoić tymczasowo głód :) Zwykle pizza al taglio pieczona jest w dużych prostokątnych blachach i sprzedawana na wagę. Pizza w kawałkach została wynaleziona w Rzymie i zaadoptowana do innych miast i krajów. Jest bardzo popularna wśród Włochów na szybką przekąskę, w sam raz do reki do spożycia poza lokalem. Zizzi Pizza poleciła mi przyjaciółka, która doskonale zna moje podejście do zdrowej żywności.

Zizzi Pizza, Rzym

Poza pizzą al taglia, znaną rzymską przekąską jest suppli. Jest to kulka ryżu z sosem pomidorowym, mozzarellą smażona w głębokim tłuszczu. Początkowo suppli było z podrobami, jednak teraz dominuje w wersji bezmięsnej. Suppli bardzo dobrze zaspakaja głód i kosztuje przeważnie 1 euro.

Zizzi Pizza, Rzym

czytaj dalej »

Agata, 30 sierpnia 2014

Trattoria Luzzi, Rzym

O niektórych miejscach wiem, zanim planuję być w danym mieście czy kraju. Tak było właśnie w przypadku Trattori Luzzi – wiedziałam, że muszę tam pójść, gdy tylko będę w Rzymie. Mapa miejsc wartych odwiedzenia była gęsto pozaznaczana i nie sądziłam, że do Luzzi wrócę ponownie. Zrezygnowałam z innych miejsc, aby po raz drugi tu przyjść.

Dlaczego? To rodzinna knajpa, wyglądająca jak sprzed wielu lat. Nikt się nie przejmuje krzywo powieszonymi obrazkami (część gwoździ dawno odpadła) czy sztućcami rzucanymi na stolik. Obrusy w kratę wymieniane są w biegu, a Obsługa swoją pracowitością pobija chyba mrówki ;)

Jeśli szukacie eleganckiego lub romantycznego miejsca, to to miejsce się Wam nie spodoba. Jeśli szukacie pysznego włoskiego jedzenia, koniecznie musicie tu przyjść. Mama również była oczarowana i miejscem i boskimi smakami. Jak dla mnie to najsmaczniejsze miejsce w Rzymie. I do tego niedrogie. Jeśli zastanawiacie się, gdzie zjeść w Rzymie, nie możecie ominąć tego miejsca :)

Trattoria Luzzi, Rzym

Na stolik trzeba chwilę poczekać, ale warto. Wieczorem jest mniej turystów niż w dzień, to taka wskazówka dla Was. Trattorria Luzzi znajduje się w uliczce na tyłach Koloseum.

KOLOSEUM

czytaj dalej »