O tej sałatce usłyszałam nad talerzem z kaczką w burakach. Kaczka była z jabłkami, a buraki z żurawiną. Ciekawe słodko-kwaśne połączenie pobudzało apetyt i inspirowało do kolejnych prób. Z ciekawością więc przyjęłam opowieść o lekkiej sałatce, w której buraki odgrywają główną rolę. Włączyłam ją do świątecznego menu. Wyszła orzeźwiająca kompozycja, przełamana gorzkawym smakiem orzecha. Dobrze pasuje do czerwonego mięsa. Nie tylko ze względu na kolor.

Chciałam sobie kupić drożdżówkę w ulubionej piekarnii. Okazało się, że popołudnie jest złą porą na takie zachcianki, półki były już puste. W domu sprawdziłam tylko, czy mam wszystkie składniki i błyskawicznie upiekłam swoje bułki. Są mięciutkie, puszyste, pachną wanilią i słodyczą rodzynek, ale można  zrobić je też z żurawiną, suszoną śliwką albo różnanym nadzieniem. Ja wybrałam najprostsze rozwiązanie. Bułki idealnie nadają się na majowy piknik. Nawet następnego dnia są nie tracą swojej puszystości. Można je zresztą chwilę podgrzać i podawać na ciepło.

Wypatrywałam ich niecierpliwie, czekałam stęskniona, dopytywałam sprzedawców. Ten weekend był łaskawy - szparagi pojawiły się na targu. Pan  ku mojemu jeszcze większemu zadowoleniu od razu zaproponował promocję. Dwa pęczki oddał za 16 zł(sprzedawał po 10 za pęczek). Moja tegoroczna premiera odbyła się w wersji zielonej. Najprościej jest podać je tradycyjnie z bułką albo masłem z odrobiną ziaren sezamu. To na początek. Potem można już zapiekać. Owinięte szynką parmeńską, która w piekarniku nabiera przyjemnej chrupkości i delikatności, są doskonałą przystawką.

Verrine to francuskie smakołyki podawane w niewielkich (50-100ml) szklankach. Poszczególne składniki układa się w nich warstwowo, zatem dobrze, żeby różniły się między sobą kolorami. Pomysł na tą przystawkę podpatrzyłam w kwietniowym numerze "Kuchni". Aż ciężko uwierzyć, że to nie deser.

W mojej rodzinie nie było zwyczaju robienia paschy. Teraz nie wyobrażam sobie Wielkanoc bez paschy. Bez tej paschy. Jest aksamitna, maślana... po prostu pascha idealna :) Paschę można dowolnie udekorować, dzięki czemu jest niespodzianką na każdą Wielkanoc ;) Pascha wielkanocna

Ten pasztet powstaje tylko na święta, ale w tym roku pomyślałam sobie, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by robić go częściej. Pachnie ziołami, jest  bardzo wilgotny i puszysty. Można go jeść jako przystawkę, dodawać do kanapek, zamrażać i odgrzewać. Jego przygotowanie wcale nie wymaga wytężonej pracy.     

Gizk zwany też pyrą z gzikiem czy gziką pojawiał się w moim domu piątki. To postne danie wywodzi się z Wielkopolski i poza jej granicami rzadko jest znane. A szkoda, bo choć to  proste połączenie smaków, to sycące na tyle, że nie odczuwa się jakiegokolwiek braku. Przygotowanie trwa zaledwie chwilę, co w czasie przedświątecznego zamieszania w kuchni jest niezwykle ważne.