Batch - najlepsza książka o przetworach

Ta książka karmi treścią. Batch to solidna lekcja, po której odrobieniu, strach przed eksperymentami i zakręcaniem słoików zniknie całkowicie. Tu nie ma tylko zdawkowych przepisów na kolejne dżemy i sosy. Jest dawka porządnej wiedzy, sporo refleksji i osobistych uwag. Właściwa lektura na obfity do przetwarzania sezon! Nie przegapcie jej:) Batch - najlepsza książka o przetworachBatch uczy pasteryzacji, kiszenia, suszenia, fermentacji, chłodzenia, solenia i wędzenia oraz infuzowania. Historia zaczyna się od absolutnych podstaw. Wyjaśnienia na czym polegają poszczególne procesy, czego do ich przygotowania potrzeba, z jakimi problemami będziemy mierzyć się po drodze. Bo przetwórstwo, choć intrygujące, nie zawsze ma szczęśliwy finał. Są więc też recepty na uniknięcie porażek i poprawianie błędów. Wiadomo, co zrobić, gdy galaretka nie gęstnieje, a pikle bywają zbyt miękkie.  Batch - najlepsza książka o przetworach Ideą Batch jest pokazanie, jak łatwo można świeże składniki przekształcić w przetwory, a następnie wykorzystać je do przygotowania smacznych posiłków.  Śmiały cel ma para blogerów z Kanady, która na początku swojej kulinarnej drogi o zakręcaniu słoików nie miała pojęcia. Bakcyla połknęli po wspólnie zrobionym słoiku dżemu i od tego czasu na stronie wellpreserved.ca zamieścili ponad 700 przepisów związanych z konserwacją jedzenia. W 10 minut robią suszoną żółtą i zieloną fasolę, kręcą masło morelowe, a marchewkę marynują z chrzanem.  Batch - najlepsza książka o przetworach Joel i Dana żyją w rytmie natury i dbają, by na ich stole pojawiały się dobre jakościowo produkty. Ich Batch jest zachętą do wyprawy na targ po 25 składników. To według nich ułożone są przepisy. Są jabłka, buraki, pomidory, mięso czy ryby. Składniki, które mają w zasięgu ręki, bliskie ich kuchennej tożsamości. Każdy z rozdziałów poświęcony jest jednemu produktowi, oferuje sześć przepisów do jego wykorzystania i co najmniej trzy techniki przetwarzania. Praktycznym pomysłem są podpowiedzi, do czego potem użyć przygotowane przetwory. Przydają się też informacje, ile czasu zajmuje wyprodukowanie jednej porcji.  To książka, w której nie dominują zdjęcia, a grafiki, uwagi i instrukcje. Urzeka mnie ten nieproporcjonalny,choć merytorycznie ciekawy pomysł. Wertuję Batch i szoruję słoiki. Joel i Dana potrafią zainspirować! Batch - najlepsza książka o przetworach Batch Joel Maccharles&DanaHarrison   Wydawnictwo Otwarte   Kraków, 2017   Zapisz Zapisz

Najprostszy przepis na powidła śliwkowe bez cukru

Od siostry dostałam ponad 3kg śliwek, nie są to jeszcze węgierki, ale śliwki, które są podobne w smaku. Było ich zdecydowanie za dużo na ciasto, dlatego przesmażyłam je. Ten przepis na powidła śliwkowe jest bardzo prosty, nie wymaga dodatków. Powidła śliwkowe stosuję zimą do pierników, które są wystarczająco aromatyczne. Powidła zrobiłam bez cukru ze względu na siebie (nie mogę jeść cukru), i z uwagi na to, że powidła z założenia powinny być kwaskowate. Śliwki, których użyłam były słodkawe w smaku, więc powidła nie wyszły bardzo kwaśne :) Najprostszy przepis na powidła śliwkowe bez cukru Jeśli chcecie, aby Wasze powidła były aromatyczne, dodajcie przypraw tak, jak to zrobiła Sylwia. Dostałam wówczas słoiczek i faktycznie były pyszne. Tu macie przepis na nie: http://www.kuchniawformie.pl/2011/08/powidla-sliwkowe/ Najprostszy przepis na powidła śliwkowe bez cukru  

Powidła śliwkowe lubię najbardziej.  Przez lata  kupowałam je namiętnie w sklepie, od  pewnego  czasu pod koniec lata smażę sama. Dom przez kilka dni pachnie słodyczą owoców przesiąkniętych cynamonem, wanilią i goździkami. Do większości nie dodaję cukru, więc jesienią otwieram  kolejne słoiczki  bez wyrzutów sumienia. Dobrze przesmażone świetnie też nadają się do świątecznych pierników.