Prawdopodobnie uwielbiamy jeść. Kochamy gotować, ale już niekoniecznie sprzątać kuchnię po przyrządzeniu skomplikowanego posiłku. Dania jednogarnkowe to rozwiązanie naszego problemu. Nie musimy rezygnować ze zdrowych domowych śniadań, obiadów i kolacji, tylko dlatego, że na ich upichcenie potrzeba dużo czasu.

Spis treści:

  • Dania jednogarnkowe – jak gotować sprytnie i bez wysiłku?
  • Przepisy na szybkie dania
  • Dania jednogarnkowe z makaronem i szybkie dania z mięsem
  • Dania jednogarnkowe na imprezę
  • Dania jednogarnkowe nie tylko na obiad

Dania jednogarnkowe – jak gotować sprytnie i bez wysiłku?

Kroimy potrzebne składniki, wrzucamy je wszystkie na patelnię albo do dużego garnka i czekamy aż danie samo się zrobi. Niemożliwe? Ale obiad jednogarnkowy tak właśnie gotujemy. Na jego przygotowanie potrzebujemy tylko czasu na pokrojenie produktów, przyprawienie ich i ustawienie odpowiedniego czasu gotowania https://akademiasmaku.pl/przepisy/dania-jednogarnkowe.

Dania jednogarnkowe to rozwiązanie dla zabieganych rodziców, którym po powrocie z pracy brakuje już sił i czasu na przygotowanie wartościowego posiłku. Sycąca i smaczna potrawa ugotowana w jednym naczyniu daje się łatwo podgrzać, dlatego z powodzeniem można zjeść ją dzień po dniu. Świetne rozwiązanie dla każdego, kto nie lubi wystawać w kuchni i przygotowywać skomplikowanych przepisów.

A jakie potrawy można uznać za jednogarnkowe? Nie ma ścisłej definicji, które dania to jednogarnkowe rarytasy. Wszystko to, co daje się przyrządzić szybko, łatwo i bez zbędnego bałaganu w jednym naczyniu możemy potraktować jako potrawę jednogarnkową. Takim obiadem będzie i tradycyjna grochówka, i fasola po bretońsku, bigos i leczo, ale też ziemniaczana zapiekanka.

Po skończonym posiłku do sprzątnięcia mamy tylko jedno naczynie (nie licząc talerzy, na których jedliśmy obiad). A kuchnia pozostaje czysta i niezabałaganiona.

Przepisy na szybkie dania

Do gotowania wyszukanych potraw zabieramy się zazwyczaj w weekend. Wtedy czas nieco zwalnia, a my możemy pozwolić sobie na przyrządzenie czegoś specjalnego. Niektórzy jednak nawet w wolnych chwilach nie przepadają za siedzeniem w kuchni i wolą inaczej zagospodarować swój czas. Wszystkim zabieganym i nielubiącym gotować przydadzą się przepisy na szybkie dania. Najlepiej na dania gotujące się w jednym garnku, które następnego dnia będzie można bez problemu podgrzać.

Zacznijmy więc od przepisów na dania jednogarnkowe z kurczaka. Aby smacznie przygotować drób, nie potrzeba wiele. Do ugotowania pożywnego posiłku wystarczy trochę warzyw, ziołowej przyprawy ryż i pałki kurczaka - cały przepis znajdziecie na stronie https://akademiasmaku.pl/przepis/danie-jednogarnkowe-kurczak-z-ryzem,4716. Jaką jeszcze szybką potrawę możemy zrobić z dodatkiem kurczaka? Spróbujmy zupy z komosą ryżową, warzywami i kawałkami pokrojonych drobiowych udek. Zróbmy większą porcję, żeby zamrozić nadwyżki i wykorzystać je, kiedy zabraknie nam już zupełnie czasu na przyrządzenie nawet najprostszego dania.

Pomysł na kolejne danie z ryżem? Piersi kurczaka przyprawiamy musztardą Dijon, solą i pieprzem i mieszamy na głębokiej patelni z brokułami, ryżem (użyjmy brązowego, żeby potrawa miała więcej cennych składników odżywczych), żółtym serem, sokiem jabłkowym, bulionem i octem jabłkowym i gotujemy na wolnym ogniu. Doskonała potrawa, kiedy chcemy opróżnić lodówkę z zalegających w niej produktów.

A kiedy przyjdzie nam ochota na smażony ryż, zamiast go zamawiać, samodzielnie przygotujmy szybkie i zdrowe 15-minutowe danie. Do naszego przepisu używamy brązowego ryżu, sosu sojowego o obniżonej zawartości soli i mnóstwa warzyw (dowolnych) oraz piersi kurczaka. Wszystkie składniki ze sobą mieszamy i podsmażamy w woku lub na głębokiej patelni.

Marzy nam się pyszna potrawa kuchni śródziemnomorskiej? Wymieszajmy ze sobą makaron orzo (przypomina ryż, jednak robi się go z pszenicy durum), liście szpinaku, pomidorki koktajlowe, cebulę i pałki kurczaka. Całość dusimy na dużej patelni.

Przydatna wskazówka: Jeśli chcemy, żeby pałki kurczaka ugotowały się w krótkim czasie, wcześniej przez ok. 5 minut obgotujmy je w gorącej wodzie. Po takim wstępnym przygotowaniu, pałki będą gotowe do jedzenia po kilku kolejnych minutach gotowania. Pałki możemy też w ten sam sposób przygotować na grilla. Po obgotowaniu wystarczy 10-15 minut grillowania, żeby kurczak był gotowy do zjedzenia.

[obraz_1]

Dania jednogarnkowe z makaronem i szybkie dania z mięsem

Spaghetti nie zawsze musi oznaczać ciężkiej potrawy z dużą ilością mięsa. Możemy przygotować wersję dania jednogarnkowego z dodatkiem mnóstwa warzyw. Do pełnoziarnistego makaronu typu spaghetti dodajemy pokrojone pieczarki, liście szpinaku, cebulę i podsmażone pomidory. Potrawę doprawiamy ziołami, uzupełniamy warzywnym bulionem, dodajemy do niej czosnek, a na koniec posypujemy parmezanem. Pyszne i wartościowe danie gotowe w kilka minut.

Ta potrawa to już mniej zdrowy obiad, ale doskonały na gorszy nastrój i spadek energii. Danie jednogarnkowe z mięsem mielonym, pomidorowym sosem, makaronem i dużą ilością sera na pewno ucieszy wszystkich domowników. Od czasu do czasu możemy pozwolić sobie na taki domowy fast food.

Z mielonej wołowiny zrobimy też szybki, nieco egzotyczny, ale i zdrowszy obiad. Do delikatnie podsmażonego mięsa dodajemy drobno posiekane warzywa (możemy użyć już gotowej mrożonki do dań kuchni azjatyckiej) i słodki sok pomarańczowy. Jako dodatek potrzebujemy ryżu.

Danie jednogarnkowe z mięsem przygotujemy też w piekarniku. Kiełbaski zapiekamy w naczyniu żaroodpornym z dodatkiem batatów, cebuli, drobnej białej fasolki, sałaty rzymskiej, czosnku i tymianku. Całą potrawę podlewamy drobiowym bulionem i odrobiną wina (dodajemy dosłownie jedną łyżkę czerwonego wina). Potrawa również doskonała dla większej liczby osób, np. na niezobowiązującą imprezę.

Dania jednogarnkowe na imprezę

Kiedy oczekujemy większej liczby gości, świetnie sprawdzą się wszystkie dania jednogarnkowe na imprezę. Nie dość, że przygotujemy je w krótkim czasie bez zbytniego bałaganu w kuchni, to z łatwością je podgrzejemy. Przecież na imprezie nie mamy zamiaru wystawać przy kuchence.

Jako imprezowe danie sprawdzi się klasyczny bigos czy gulasz, ale też bardziej egzotyczne szpinakowe curry z ciecierzycą. Pikantny roślinny gulasz łączy w sobie pomidory, ciecierzycę, bataty, cebulę i szpinak. Oprócz tego dodajemy do niego czosnek, sok z cytryny i wodę oraz gotową pastę curry. W krótki czasie mamy gotowe danie pełne ciekawych smaków. Szukasz czegoś innego? Zobacz ciekawe przepisy jednogarnkowe na https://akademiasmaku.pl/artykul/pomysly-na-dania-jednogarnkowe,99.

Jako prostą i pożywną imprezową przekąskę, możemy zrobić sałatkę z białej i czerwonej fasoli uzupełnioną pomidorkami koktajlowymi. Przyrządzenie takiej przystawki to zaledwie kilka minut. Wystarczy, że fasolę wysypiemy z puszki, wymieszamy z pokrojonymi pomidorkami koktajlowymi, dodamy posiekane zioła i przyprawimy solą i pieprzem. Pełnowartościowa sałatka gotowa.

A skoro mowa już o fasoli, to jednogarnkowe chili będzie również doskonałą potrawą imprezową. W zdrowszej wersji dodajemy chude indycze mięso, czerwoną fasolę, kukurydzę, pokrojoną paprykę i duże ilości proszku chili. Danie podajemy np. z nachosami, pokrojonym awokado i ostrymi papryczkami.

Dania jednogarnkowe nie tylko na obiad

Gotowanie w jednym garnku pożywnego posiłku kojarzy się przede wszystkim z obiadowymi propozycjami. Ale daniami jednogarnkowymi mogą być też śniadania.

W weekend możemy przygotować przepyszną potrawkę z batatów pokrojonych w kostkę, cebuli, szynki, liści szpinaku i jajek. Na dużej patelni podsmażamy słodkie ziemniaki (potrzebują trochę czasu, żeby zmięknąć, przynajmniej 30 min.), a potem dodajemy resztę składników. Jajka wbijamy na sam koniec tak, żeby zrobić je jak jajka sadzone.

Mamy resztkę pomidorowego sosu w lodówce? Wykorzystajmy go do potrawy zainspirowanej śródziemnomorskimi smakami. Sos wlewamy na patelnię, czekamy aż zgęstnieje i wbijamy na niego jajka. Całość posypujemy posiekaną natką pietruszki i startym parmezanem.

Wolimy śniadanie jednogarnkowe na słodko? Gotujemy płatki owsiane na wodzie, dodajemy do nich rozgniecionego banana, masło orzechowe, cynamon i aromat waniliowy. Gotową owsiankę możemy jeszcze posypać posiekanymi orzechami i polać odrobiną miodu.

Dania jednogarnkowe to świetne rozwiązanie dla każdego, komu gotowanie nie sprawia zbyt wielkiej przyjemności. Potrawy dają się zrobić szybko i łatwo, a następnego dnia bez problemu je podgrzejemy.

Źródła:

l https://greatist.com/health/53-healthy-one-pot-meals

l https://www.thekitchn.com/5-one-pot-dinners-to-make-with-ground-beef-250286

l https://www.countryliving.com/food-drinks/g674/one-dish-meals-0109/?slide=15

l https://www.countryliving.com/food-drinks/recipes/a5995/roasted-sausages-sweet-potato-white-bean-stew-recipe-clx1214/

undefined

Robiłam je kilka razy, za każdym razem z innego przepisu. Tym razem zrobiłam z głowy, zapisałam proporcje. Po entuzjastycznej reakcji na facebooku, od razu dzielę się z Wami recepturą. Przepis jest naprawdę prosty, nie wymaga wielkiej precyzji ani wprawy. Zapach, który unosi się podczas pieczenia, jest obłędny! I co najważniejsze, nie musicie wstawać o świcie, by mieć je ciepłe na śniadanie. One rosną w nocy, podczas gdy Wy śpicie!

Sekret tkwi przede wszystkim w powolnym wyrastaniu ciasta drożdżowego. Zamiast w cieple, w chłodzie. Wystarczy wstawić na noc do lodówki i tam urośnie. Staram się od dawna zawsze tak postępować z ciastem drożdżowym, jest delikatniejsze i ma lepszą strukturę (co przede wszystkim widać w chałkach i brioszkach, które się pięknie rozrywają).

Drugi sekret ciasta drożdżowego to masło. Tu nie polecam iść na skróty z masłem rozpuszczonym. Dodanie zimnego masła, pokrojonego na kawałki sprawi, że ciasto będzie wilgotniejsze i delikatniejsze. Owszem, wyrabianie jest nieco dłuższe, ale efekt w pełni Wam wynagrodzi ten mini wysiłek. Stosuję to już zawsze, nawet do starych przepisów na bloga, gdzie pisałam, aby masło rozpuścić i dodać do ciasta. Zapomnijcie proszę o tym i użyjcie zimnego masła, ok?

Coraz częściej u mnie w domu gości majonez wegański. Z prostego powodu: robi się go wybitnie prosto i zużywam aquafabę (wodę ze słoika z ciecierzycą), którą normalnie bym wylała. Nic nie marnuję i wiele zyskuję.

Wystarczy tylko aquafaba, ocet (lub sok z cytryny), sól, musztarda i olej, czyli to, co zawsze mam w domu. I blender ręczny z dużą mocą, np. blender polskiej marki Kernau Perfect o mocy 900W (więcej o nim możecie przeczytać tutaj)

Taki majonez można modyfikować w dowolny sposób, dodając np. czosnek, imbir czy świeże zioła. Każdy będzie pyszny.

Składniki (na ok. 250ml majonezu):

  • 60ml aquafaby
  • ¼ łyżeczki soli, najlepiej czarnej dla wzmocnienia smaku
  • 1 łyżeczka octu lub soku z cytryny
  • ½ łyżeczki musztardy
  • ok. 200-250ml oleju

Sposób przygotowania:

  1. Wszystkie składniki poza olejem wlej do wysokiego wąskiego naczynia (takie było dołączone do mojego blendera).
  2. Włóż blender ręczny i włącz na najmocniejsze obroty (blender powinien pozostać nieruchomo).
  3. Wlej powoli olej, dalej nie ruszaj blenderem. Dopiero w połowie dolewania oleju zacznij ruszać blenderem góra-dół. Majonez zrobi się gęsty.
  4. Gotowy majonez przetrzymuj w zakręconym słoiczku w lodówce. 


Odstawiłeś kaloryczne przekąski, zacząłeś się ruszać i wydaje ci się, że kontrolujesz swój bilans kaloryczny, a waga wciąż nie spada? Czasami może być to kwestia niedopilnowania pewnych elementów diety, albo, co gorsza choroba. Przeczytaj co na ten temat uważa nasz ekspert.

-Dieta, zakładająca odchudzanie jako nadrzędny cel, jest jednym z najpopularniejszych tematów w kulturze sportowców i osób dbających o zdrowie oraz sylwetkę. Jednak, mimo tak dużej popularności oraz edukacji w zakresie redukcji tkanki tłuszczowej, nie wszyscy przestrzegają fundamentalnych zasad tej diety. Zatem warto podkreślić, że obliczenie zapotrzebowania energetycznego jest absolutnie niezbędnym narzędziem do osiągnięcia sukcesu. Tylko wtedy będziemy pewni, że pracujemy nad zamierzonym efektem przy zachowaniu deficytu kalorycznego - pisze Michał Wrzosek ekspert z zakresu dietetyki prowadzący konsultacje online.

Jakie są najczęstsze błędy w diecie?

Najpopularniejsze błędy, które mimo diety mogą wpływać na tempo utraty wagi, to przede wszystkim brak ruchu, brak kontroli nad ilością spożywanego pożywienia i podjadanie między posiłkami. O ile znalezienie choć kilkunastu minut dziennie na ćwiczenia, może być dla niektórych trudne, to kupienie elektrycznej wagi i dokładne obliczanie wielkości posiłków i porcji - jest bardzo proste - i szybko „na oko” będziemy wiedzieć, ile jakich składników użyć. Podobnie, nie musimy walczyć z podjadaniem między posiłkami. Po prostu zastąpmy ciastka i chipsy, marchwią, jabłkiem lub innymi warzywami i owocami. Nie musimy rezygnować z naszych przyzwyczajeń, a jedynie zmienić je na zdrowsze.

Kontroluj ile jesz

-Dalszym krokiem, który pozwala na kontrolowanie ilości spożywanych kalorii, jest skrzętne zapisywanie tego, co jemy lub bazowanie na z góry ułożonym jadłospisie od dietetyka. Niestety, kiedy nie wiemy dokładnie ile spożywamy, oceniając te ilości “na oko”, nasze postrzeganie wielkości posiłków może znacznie odstawać od rzeczywistości. Może to doprowadzić do sytuacji, kiedy tylko pozornie jesteśmy na diecie redukcyjnej - czytamy na blogu eksperta.

Bo paradoksalnie, za mała ilość jedzenia na diecie, też może być problemem w utracie zbędnych kilogramów. Jeśli gwałtownie i drastycznie ograniczamy spożywanie posiłków, to organizm przejdzie w tryb oszczędzania energii, a więc spadnie metabolizm, a więc spalanie tłuszczu. Inną sytuacją, jest ta, kiedy nie tracimy wagi, ponieważ już zbyt długo jesteśmy na diecie. Wtedy organizm może przyzwyczaić się do zredukowanego bilansu energetycznego. W takim wypadku, należy zmodyfikować dietę, i to niekoniecznie w stronę dalszego ograniczania kalorii.

Przebadaj się pod kątem chorób tarczycy 

Jeśli pomimo diety i ćwiczeń, ciągle nie możesz zmniejszyć swojej wagi, to warto przebadać się w kierunku chorób tarczycy. Niektóre z nich, osłabiają metabolizm i mogą utrudniać utratę kilogramów. Przy okazji, warto wykonać inne badania kontrolne. Na diecie czy nie, regularne sprawdzanie stanu swojego organizmu, to podstawa zdrowego trybu życia. Równie ważne jak dieta i ruch.

Pamiętaj również, że jeśli ćwiczysz naprawdę dużo, to twój organizm może wytwarzać sporo kortyzolu. W większym stężeniu może on hamować spalanie tkanki tłuszczowej. To może wyjaśniać dlaczego pomimo intensywnych treningów waga nie spada.

Istnieje więcej niż jedna przyczyna tego, że nasza waga nie spada. Przyjrzyj się poszczególnym elementom swojej diety, ćwiczeń i sprawdź stan swojego zdrowia. A najlepiej skorzystaj z porady eksperta, choćby online.

Nie wyobrażam sobie kuchni bez blendera. korzystam z niego do robienia m.in. koktajli, pesto, past do chleba, majonezu, panierek do warzyw, ryb i mięs, kruszenia lodu, zup. Na rynku jest dostępnych wiele modeli blenderów ręcznych. Na pierwszy rzut oka różnią się od siebie kolorem, kształtem i ceną. Czym zatem się kierować przy wyborze blendera?

Parametry, które wg mnie zdecydowanie warto wziąć pod uwagę:

Moc blendera

Moc blenderów zaczyna się już od 200 W. Im większa moc blendera, tym lepiej poradzi sobie z trudniejszymi zadaniami i twardszymi składnikami. Również im większa moc, tym dłużej blender będzie mógł pracować bez przerwy. To bardzo ważne i w ten sposób zminimalizujecie jego możliwość przegrzania i w ekefcie spalenia. Polecam blendery o mocy min. 700W. Świetnym rozwiązaniem będzie blender polskiej marki Kernau Perfect o mocy 900W. Radzi sobie z koktajlami z surowych warzyw, np. na bazie świeżego buraka czy imbiru. 900W wystarczy również, aby zrobić domowe masło orzechowe.

Regulacja mocy

Funkcja jest niezwykle użyteczna. Jeśli macie duży garnek zupy, lepiej zacząć ją miksować powoli, aby uniknąć jej rozpryśnięcia po całej kuchni. Mała moc przydaje się również, gdy gotujecie z dziećmi, które pod Waszą kontrolą np.ubijają białka trzepaczką. Tak jest zdecydowanie bezpieczniej. 

Im wyższa moc, tym uzyskacie bardziej kremową konsystencję blendowanych potraw. Na wysokiej mocy można też rozdrabniać twarde żółte sery, robić bułkę tartą, siekać orzechy czy marchewkę. Blender Kernau Perfect o mocy 900W ma aż 20 programów.

Możliwość kruszenia lodu

Kto z Was nie marzy czasem o pysznym koktajlu na kruszonym lodzie? albo kawie mrożonej? Ta funkcja się bardzo przydaje i jest dostępna w blenderach o dużej mocy (zwykle min. 750W). Wystarczy włożyć kostki lodu do pojemnika i rozdrabniać, dociskając końcówką każdą kostkę z osobna. Bez problemu radzi z tym sobie blender polskiej marki Kernau Perfect o mocy 900W.

Funkcja turbo (Turbo Rotation)

Maksymalne ustawienie obrotów silnika. Funkcja uruchamiana za pomocą przycisku, szybko i dokładnie rozdrobni nawet najtwardsze produkty, dzięki czemu uzyskacie gładką konsystencję. 

Końcówka miksująca ze stali nierdzewnej

Zmieli ciepłe i zimne produkty. Stal nierdzewna zapewnia o trwałości i wytrzymałości blendera. plastikowych końcówek odradzam zdecydowanie: mają mniejszą wytrzymałość, ulegają przebarwieniu i uniemożliwiają miksowanie gorących potraw. 

Dodatkowe przystawki:

Siekacz - pojemnik do rozdrabniania

Można rozdrobnić nim warzywa i  mięso. Świetnie sieka cebulę. Używam również do rozdrobnienia grzanek, gdy przygotowuję własną panierkę do mięs. Przyda się również do rozdrobnienia ciasteczek, by po połączeniu z masłem, przygotować szybki spód do tarty czy sernika.

Trzepaczka

Na co dzień korzystam z miksera planetarnego. Trzepaczka jednak świetnie się przydaje, gdy potrzebujecie ubić niewielką ilość. Zwykle używam jej, gdy robię omlet z dwóch jajek lub ubijam małą śmietanę do deseru. Z dużą mocą blendera zrobicie to szybko i nie będziecie mieć dużo zmywania.

Trzy blogerki i tydzień obfitujący w wyzwania nie do zmarnowania. Taki zacny plan w sierpniu realizowałam z marką Amica , która uczestniczkom podarowała najnowszy model lodówki ułatwiający niewyrzucanie jedzenia. To wszystko dzięki specjalnemu systemowi, w jaki sprzęt jest wyposażony. Sama korzystam z niego i zauważam różnicę.

Kinga z Kuchennego Kodeksu, Pomysłowa Mama Agata i Perfekcyjna w domu Kinga przygotowywały kreatywne kulinarne inspiracje i obdarowywały nimi swoich czytelników. Dziewczyny sprawdzały, czy robienie zakupów z listą ma sens, gotowały zgodnie z planem i resztki znalezione w lodówce zmieniały w intrygujące dania. Była pizza dla kilkunastu osób, kremowe lody, sałatki, tarta. I porcja pysznych emocji. Blogerki chodziły po zakupy z własnymi siatkami, gotowały w rytmie sezonu i udowadniały, że lepiej najpierw zajrzeć do lodówki niż pójść do sklepu.

Po 7 dniach zmagań na zwycięskie miejsce podium trafiła Pomysłowa Mama i to Ona wygrała miejsce na warsztatach kulinarnych, które prowadziłam w poznańskim showroomie AMICA. Agata została moją asystentką. I poradziła sobie wyśmienicie. Mogłam ją wyściskać i pogratulować.

Na lekcję niemarnowania jedzenia dotarły także inne blogerki - @savoryorsweetpl, @owsiana, @beata_kro, @mantulien, @everydayflavours, @upieklo_mi_sie, @tysiagotuje.pl. Ponieważ wiedziałam, że wszystkie będą z Wielkopolski, w menu zaakcentowałam to pyzami na parze i pyrami.

Zrobiłyśmy ziołowe pieczone pulpety z ziemniaków w sosie z dojrzałych pomidorów 

  • kilogram ugotowanych ziemniaków 
  • 5 dojrzałych pomidorów 
  • puszka ugotowanej ciecierzycy (200g)
  • 2 jajka
  • 2 kromki czerstwego chleba razowego
  • szczypta papryki wędzonej 
  • cebula 
  • ząbek czosnku
  • natka kolendry 
  • sól, pieprz
  • skórka i sok z cytryny 
  • 4 łyżki oliwy 
  • 3 łyżki wody

Ziemniaki przełóż do miski, dodaj odsączoną ciecierzycę – nie wylewaj wody po niej. Ugnieć tłuczkiem do ziemniaków lub zblenduj oba składniki. Dopraw solą, pieprzem. Chleb zetrzyj na tarce, połowę dodaj do masy. Kolendrę posiekaj drobno, połowę dodaj do ugniecionej ciecierzycy i ziemniaków. Drugą część odłóż. Cebulę i czosnek drobno pokrój. Wmieszaj do pozostałych składników i połącz z jajkami oraz skórką cytryny. Z masy formuj niewielkie pulpety. Każdy obtocz w pozostałym startym pieczywie. Na patelni rozgrzej oliwę – przesmaż pulpety z obu stron, a potem gorące ułóż w naczyniu żaroodpornym. 

Pomidory pokrój w drobną kostkę. Przełóż do miski, dodaj sok z cytryny, pozostałą posiekaną kolendrę, paprykę wędzoną, sól, pieprz oraz wodę. Wymieszaj. Sosem polej podpieczone pulpety. Piekarnik nagrzej do 185 stopni. Wstaw naczynie z pulpetami i zapiekaj przez 25 minut. 

Buraki zamarynowałyśmy w soku z wiśni i wypełniłyśmy nimi krucha tartę. A z sos, w którym warzywa się kąpały zredukowałyśmy, doprawiłyśmy cukrem i postała emulsja do polania pyz. Taki zero waste w kuchni.

Tarta z marynowanymi w soku z wiśni burakach 

  • 250 g mąki 
  • 125 g masła
  • Jajko 
  • Szczypta soli 

Mąkę zagnieć z zimnym masłem, dodaj jajko i sól, szybko wyrób ciasto, gdy będzie gotowe, przełóż je do miski, przykryj i schowaj do lodówki na pół godziny. 

W tym czasie przygotuj nadzienie:

  • 4 nieduże buraki 
  • 300 ml soku z wiśni 
  • sok i skórka z pomarańczy 
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 ml śmietany 30%
  • 4 jajka 
  • sól/pieprz
  • pęczek świeżej mięty

Buraki umyj i obierz, pokrój na mandolinie bardzo cienko i wszystkie plastry przełóż do miski. Warzywa zalej sokiem z wiśni oraz z pomarańczy.  Dodaj posiekaną miętę. Wymieszaj i zostaw na 15 minut. 

W drugiej misce wymieszaj jajka ze śmietaną, posiekanym czosnkiem. Dopraw solą i pieprzem. 

Schłodzone ciasto rozwałkuj i wyłóż do formy na tartę. Piekarnik nagrzej do 180 stopni, wstaw spód tarty i zapiekaj 10 minut. Buraki odsącz, ułóż je na gorącym podpieczonym spodzie. Posyp skórka pomarańczy Zalej całość masą jajeczną. Wstaw formę ponownie do piekarnika i zapiekaj 25 minut. Przed podaniem udekoruj miętą.

Na deser były pyzy. Dzięki świetnej funkcji parowej - gotowane w piekarniku. Pokochałam tę funkcjonalność. Debiutowałam z bułkami na parze przygotowanymi w ten sposób i byłam zaskoczona ich puszystością i lekkością. By uruchomić funkcję pary, wystarczyło wlać wodę do odpowiedniej komory w piekarniku.

Bułki na parze z owocami

  • 35 g świeżych drożdży
  • 100g cukru 
  • 225ml letniego mleka
  • 450g mąki pszennej
  • 75g roztopionego masła
  • wiśnie pozostałe po soku
  • szklanka wody 
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 3 łyżki czerwonego wina

Drożdże rozpuść w letnim mleku razem z cukrem i 2 łyżkami mąki. Zostaw do czasu, aż zaczyn urośnie (ok. 10-15 minut). Wlej rozczyn do pozostałych składników i zagnieć ciasto (Zostaw ciasto do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto rozwałkuj ciasto na ok. 1,5cm grubości i wycinaj szklanką pampuchy. Przykryj pampuchy ściereczką i zostaw do wyrośnięcia na ok. pół godziny. Pampuchy gotuj na parze w przez 10 minut.

W tym czasie do garnka przełóż wiśnie, wlej wodę,wino  i wsyp cukier. Gotuj na małym ogniu przez 10 minut aż sos nieco zgęstnieje. Gotowe pampuchy polej gorącym sosem. 

W poznańskim showroomie Amica spędziłyśmy niemal cały dzień. Objadłyśmy się obficie i poznałyśmy patenty na niemarnowanie. Zobaczyłyśmy także, jak zmieniała się technologia. W studiu było sporo sprzętu, który marka produkowała przez lata. Interesująca podróż w kulinarną przeszłość. I poczucie ogromnej satysfakcji, że dziś technologiczne rozwiązania w lodówkach Amica sprzyjają ograniczeniu marnowania jedzenia. W trakcie naszej dyskusji narodziło się kilka cennych pomysłów, jak jeszcze można bardziej troszczyć się o kupowaną żywność. Okazało się, że gdzie kucharek kilka - tam moc inspiracji. Dlatego uwielbiam takie spotkania i wymianę myśli.

Jeśli macie apetyt na podobną kulinarną przygodę - obserwujcie profil Amica AGD na Facebooku. Tam pojawiają się zaproszenia na pyszne warsztaty. Ja dziękuję wszystkim za nasze sierpniowe spotkanie. Była moc resztek.

Mają w sobie wszystko, co powinny. Rozkoszną porcję słodyczy, którą funduje im dojrzały banan, dobrą czekoladę i razową mąkę. Bez wyrzutów można dołożyć je do szkolnej śniadaniówki albo postawić na stole w czasie podwieczorku.

Kruszą się wdzięcznie, smakują rozkosznie i wymownie zaspokajają apetyt na niepozorne przyjemności. Znacznie rozsądniej jest je upiec niż sięgać po gotowce ze sklepowych półek.

Do połączenia składników nie potrzeba żadnych umiejętności. Zrobienie tych ciastek udało się moim kilkuletnim dzieciom. Miały przy tym sporą frajdę. Także zostawiam Wam przepis nie tylko na ciastka, ale i na dobrą zabawę.

Składniki:

150 g mąki razowej

110 g masła lub oleju

100 g gorzkiej czekolady (powyżej 70% kakao)

1 jajko

dojrzały banan

50 g orzechów ziemnych lub włoskich

łyżeczka proszku do pieczenia

pół łyżeczki sody

Czekoladę i orzechy posiekać. Masło lub olej podgrzać. Do gorącego tłuszczu wmieszać połowę czekolady. Przestudzić. Jajko rozbełtać widelcem i rozgnieść w nim banana. Mąkę wymieszać z proszkiem i sodą. Wlać do nich masę czekoladową. Dodać jajko z bananem. Wymieszać. Na końcu wsypać pozostałą czekoladę i orzechy. Wymieszać.

Ciasto schłodzić przez pół godziny w lodówce. Wyjąć i lepić z niego kulki. Każda ułożyć na blaszce do pieczenia i spłaszczyć.

Blachę włożyć do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez 20 minut.

Dotarliśmy do finału wakacyjnej akcji Przechowuje, nie marnuje. Razem z marką Amica przekonywałam Was, jak ważne jest odpowiednie przechowywanie produktów w lodówce. Dzięki dobrej logistyce można sporo zaoszczędzić i przedłużyć świeżość warzyw i owoców. 

Czy wiecie, że każda półka ma inne przeznaczenie? Jeśli zapamiętacie, która, jakim produktom jest dedykowana, znacznie przedłużcie ich świeżość. 

  • Na samej górze najlepiej jest ciastom, konfiturom, gotowym obiadom. To najcieplejsze miejsce w lodówce
  • Środkowa półka jest idealna dla nabiału. Mleko, jogurty, białe sery lubią niższe temperatury 
  • Przedostatnia to właściwa przestrzeń dla wędlin i mięsa. Tutaj też dobrze będzie rybom i owocom morza oraz drobnym owocom – malinom, borówkom, truskawkom. 
  • Szuflada jest dla większych owoców i korzeniowych warzyw. W niej niech na wykorzystanie poczeka sałata, kapusta, seler naciowy. Owoce i warzywa najlepiej przechowywać oddzielnie. 
  • Boczne półki są dobre do przechowywania żółtych i pleśniowych serów, jajek, masła i soków

Jeśli chcecie, by marchewki, rzodkiewki czy pietruszka były dłużej chrupiące i nie marszczyły się – umyjcie je i włóżcie do słoika z zimną wodą. W tym naczyniu w lodówce znacznie dłużej będą świeże. Pamiętajcie tylko, by wodę wymieniać co 2-3 dni. 

Świeże zioła też mogą mieć dłuższy termin ważności. Te miękkie, jak bazylia, mięta, kolendra, czy oregano zanurzcie łodygami w szklance z zimną wodą i wstawcie do lodówki. Twarde – rozmaryn i tymianek wystarczy owinąć wilgotną ściereczką i tak ułożyć na najniższej półce w lodówce. 

Truskawek, malin, borówek, agrestu nie myjcie przed włożeniem do lodówki. Zbierające się w nich krople wody przyśpieszą pojawienie się pleśni. Opłukajcie je dopiero przed zjedzeniem. Truskawki zawsze z szypułkami, je należy odrywać dopiero po wysuszeniu owoców – inaczej napompujecie je niepotrzebnie wodą. 

Do przechowywania rzeczy genialnie nadają się słoiki. Niech wrócą łask w kuchni, bo kaszom, makaronom, mące czy płatkom jaglanym jest w nich najlepiej. Suchym produktom słoik zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Zakręcone skutecznie odpierają atak moli i wilgoci. Są też świetnym wsparciem na zakupach. Nie trzeba kiszonych ogórków wkładać do rwących się jednorazowych woreczków. W słoiku będzie im zdecydowanie wygodniej. Warto nosić je z dumą w bawełnianych siatkach i włączyć się do wojny przeciw plastikowym reklamówkom. 


Z danych Banków Żywności wynika, że przeciętny Polak co miesiąc wyrzuca 19,4 kilogramy jedzenia. Robimy za duże zakupy, przywiązujemy się nadmiernie do daty ważności, nie mamy pomysłu na wykorzystanie zgromadzonych produktów i w nieprawidłowy sposób je przechowujemy. Odrobienie lekcji w sprawie niemarnowania oprócz braku wyrzutów sumienia zafunduje realne oszczędności. Czteroosobowa rodzina razem z jedzeniem wyrzuca do kosza co roku od 2500 do 3000 złotych

Te zabiegi mają ogromne znaczenie nie tylko dla naszego portfela, ale i planety. Wyrzucane na całym świecie jedzenie emituje tyle samo gazów cieplarnianych, co przemył w Europie. Naszymi indywidualnymi decyzjami jesteśmy w stanie zmniejszyć tę skalę. A tego środowisko niesamowicie od nas potrzebuje. Jesteśmy u progu klimatycznej katastrofy. 

Dlatego nawet nasze najdrobniejsze gesty mają znaczenie. W sprawie jedzenia warto robić plan posiłków. Na kilka dni zaledwie, ale konkretnie. Ustalamy, co zjemy na śniadanie, obiad, kolację, jakie resztki z poszczególnych dań można wykorzystać w kolejnych przepisach. A potem w oparciu o swoje propozycje tworzymy listę zakupów. Bez niej nie ważcie się wchodzić do sklepu. Ona daje poczucie totalnego bezpieczeństwa i sprawia, że kupicie przynajmniej o 1/3 mniej niż zazwyczaj. Trzymajcie się jej kurczowo, realizujcie punkt po punkcie. Listę można zapisać w telefonie, na kartce – jak wygodniej. Rozmaite aplikacje ułatwiają wykonanie zadania. 

Ja postanowiłam zebrać w tym wpisie wszystkie przepisy, jakie przygotowałam w akcji Amica #przechowujeniemarnuje. Korzystajcie szczodrze, niech dobre rzeczy się w Waszych lodówkach nie marnują.

Lody wiśniowe – pyszne i zdrowe 

O to, kto wpadł pierwszy na pomysł, by kręcić lody historycy wciąż się spierają. Istnieje teoria przypisująca autorstwo mrożonych deserów Chińczykom, ale jej słabością jest niechęć tego narodu do laktozy. 

Nieco wiarygodniej brzmi opowieść sugerująca bliskowschodnie pochodzenie lodów. W Turcji i Iranie po obiedzie serwowano rozdrobnione i schłodzone owoce. We Włoszech na początku XVII wieku z mlekiem połączył je hiszpański ambasador. Antonio Latini mieszkał w Neapolu i tam rozpoczął swoje zimne eksperymenty. Kilka lat później we Francji wydano pierwszy poradnik z przepisami na lody morelowe, czekoladowe, różane czy fiołkowe.  A potem już mrożone desery rozgościły się na dobre w kawiarniach, cukierniach i domowych kuchniach. 

Dziś lody najbardziej doceniane są Stanach Zjednoczonych. Przeciętny Amerykanin zjada każdego roku 23 litry lodów. Polacy zaledwie 4. W rożkach, pudełkach, wafelkach, a nawet, jak na Sycylii bułkach oferowane są zaskakujące mariaże. 

W Meksyku można zjeść lody o smaku tequili i chili z pomarańczą. W Kolumbii duet z czekolady i cykad –owadów wyglądem przypominającym pluskwy. Dla lubujących się w wyrazistych połączniach są lody z solonego dorsza. W San Francisco można zjeść mrożony deser foie gras z gęsiej i kaczej wątróbki. W Nowym Jorku proponują lody cheddar albo takie z czosnkiem, oregano, pomidorami i mozzarellą, które w menu ujęte są jako pizza lody. W Rosji rozkoszują połączeniem mrożonego niebieskiego pleśniowego sera, miodu i malin. 

Ja polecam klasykę w nieco lżejszym wydaniu. Dojrzałe wiśnie, takie na skraju upadku wystarczy wymieszać z mrożonym bananem. Całość dla wzmocnienia wizerunkowego efektu warto doprawić ulubioną czekoladą i miętą. A potem już serwować ku zachwytowi gości. 

Szybkie lody wiśniowe

  • dojrzały banan 
  • szklanka wiśni 
  • łyżka miodu
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • kilka listków posiekanej mięty 

Banana pokroić na kawałki i schować w zamrażarce na co najmniej 3 godziny. Wiśnie opłukać i osuszyć, miętę posiekać. Czekoladę zetrzeć na tarce o grubych oczkach lub pokroić w drobną kostkę. Do blendera przełożyć wiśnie, dodać miętę i miód. Zmiksować, a potem dodać zamrożone kawałki banana i ponownie zmiksować. Na końcu do powstałych lodów wmieszać starta lub posiekaną czekoladę. Zjeść od razu po przyrządzeniu.

Seler 

Niedoceniany, traktowany jako dodatek, zazwyczaj wykorzystany w bulionie i porzucany. Zdecydowanie za rzadko wysuwany na pierwszy plan obiadowego jadłospisu. Czas go zauważyć i pozwolić mu zaprezentować możliwości. Seler – nasz kolejny bohater akcji #przechowujeniemarnuje ma ich sporo i potrafi nieźle zaskoczyć. Najlepiej mu będzie w dolnej szafce w lodówce, przetrwa tam dłużej niż jego bardziej kapryśna nać.

W korzeniu jest dwa razy więcej witaminy C niż w cytrusach, poprawia nastrój, odstresowuje i uspokaja. Do tego w ofercie funduje pakiet cennych witamin i niewiele kalorii. By zachwycić, nie potrzebuje towarzystwa. Jeśli chcecie się przekonać, jak dobrze seler smakuje solo, zróbcie z niego delikatne frytki. 

Frytki z selera 

  • duży seler 
  • 4 łyżki oliwy 
  • szczypta wędzonej lub ostrej papryki 
  • 2 łyżeczki czarnuszki lub sezamu
  • sól/pieprz
  • garść natki kolendry

Seler oczyść dobrze, nie musisz go obierać ze skórki. Potem pokrój go w słupki i przełóż do miski z lodowatą wodą – dzięki temu frytki będą chrupiące. Po kąpieli seler osusz, wymieszaj z oliwą, posiekaną natką kolendry, czarnuszką lub sezamem, papryką, dopraw solą i pieprzem. 

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni. Frytki rozłóż na blaszce do pieczenia. Wstaw formę do nagrzanego piekarnika i piecz przez 15-20 minut – do czasu aż się mocno zarumienią. Serwuj ciepłe i chrupiące z dodatkiem sosu pomidorowego lub jogurtu naturalnego. 

Por 

Przygarnia rozmaite resztki, otula je swoją puszystością i pozwala im się zdominować. Znakomicie wkomponowuje się w scenariusz poranka, ale i z sukcesem odegra główną rolę w porze obiadu. 

Omlet  - moja dzisiejsza propozycja nie do zmarnowania  - nie jest wymagający, za to spełnia najbardziej wyrafinowane oczekiwania. Zatopione w nim plasterki odnalezionego w lodówce pora skutecznie zaostrzają apetyt i przełamują kremowy smak jajek. W tym przepisie niepozorne warzywo nie jest, jak zwykle dodatkiem, tylko z powodzeniem wychodzi na pierwszy plan. 

Skorzystajcie z moich sugestii i por zamiast do śmietnika, niech z lodówki trafi na patelnię. Nie pożałujecie tej rozsądnej decyzji.

Omlet z porami i skórką cytryny

  • Por
  • 3 jajka
  • 2 łyżki mleka lub śmietany albo jogurtu
  • 4 łyżki masła 
  • 4 pomidory koktajlowe
  • garść natki pietruszki
  • skórka z cytryny
  • sól, pieprz

Por umyj i potnij w plasterki. Na patelni rozgrzej 2 łyżki masła. Wrzuć pokrojony por i duś przez 5 minut, a potem przestudź. Do miski wbij 3 jajka, dopraw solą i pieprzem. Wymieszaj widelcem albo ubij lekko mikserem. Potem dodaj mleko, pokrojone w ćwiartki pomidorki, duszony por, posiekaną natkę pietruszki i skórkę z cytryny. Wymieszaj masę. Na patelni, na której dusił się por rozgrzej pozostałe 2 łyżki masła. Na gorący tłuszcz wlej masę jajeczną i smaż 2- 3 minuty – do ścięcia. Następnie przełóż omlet na drugą stronę i smaż kolejne 2 minuty. Podawaj gorący. Niezjedzone kawałki przechowuj w lodówce, bo omlet dobry jest także w zimnej wersji. 

Mam nadzieję, że te przepisy i dla Was będą inspirujące. Obserwujcie profil Amica na FB i Instagramie, tam pojawia sporo dobrych jedzeniowych patentów w rytmie #przechowujeniemarnuje

A ja niebawem będę miała dla WAS do wygrania sprzęt Amica AGD.

Coraz bardziej przekonuje mnie stwierdzenie, że moje życie to ciągła podróż. We Wrocławiu ostatnio bywam głównie po to, by przepakować walizkę. I pakowanie walizki mam opanowane już do perfekcji!

Ostatnio dostałam zlecenie, aby pomóc przy sesji fotograficznej. Moja pomoc ograniczona była do wypożyczenia rzeczy do sesji kulinarnej. Wszystkie propsy gromadzę od lat i mam je powciskane we wszystkich zakamarkach. Część z nich używam na co dzień, część tylko do zdjęć. Podobnie z materiałami, które mam posegregowane kolorystycznie w pudłach. 

Z pożyczaniem tych rzeczy nie mam problemu, ale pojawił się, problem, jak to wszystko przewieźć, bo sesja miała być w Warszawie

Zaczęłam poszukiwania optymalnej opcji: transport Warszawa. Okazało się, że mogę zorganizować wszystko bez wychodzenia z domu

Z pomocą przyszedł mi serwis Furgonetka Giełda - furgonetka.pl. Zalogowałam (wystarczy użyć tych samych danych, jak do allegro lub zalogować się przez facebooka lub dokonać tradycyjnej rejestracji), umieściłam bezpłatnie ogłoszenie (wraz ze zdjęciem, aby unaocznić, ile tego jest) z informacją o gabarytach i sposobie zapakowania (nie musiałam się dostosowywać do sztywnych reguł, niestandardowe przesyłki są tu normą). Bardzo szybko dostałam wiele ofert wraz z wycenami. Zgłaszają się różni przewoźnicy, którzy jadą w danym kierunku. Zabierają przesyłki po drodze, dzięki czemu koszt jest niższy od nadania wszystkich rzeczy kurierem. I jest to bardzo wygodne: nie musiałam bowiem sama sprawdzać cen poszczególnych firm transportowych i kurierów, opisując wszystkim tę samą sytuację. W serwisie jest zarejestrowanych 5000 firm, które same odpowiadają na interesujące je zlecenia, dzięki czemu zaoszczędziłam czas.

Jak zapakować porcelaną i szkło?

Porcelanę i szkło zabezpieczyłam owijając każdą rzecz starymi gazetami lub zawinęłam w serwetkę (które również były potrzebne na sesje). Każdą wolną przestrzeń w kartonach zapełniłam starymi gazetami, aby mieć pewność, że moja porcelana i szkło nie ucierpią podczas transportu. Na koniec kartony opisałam (osobno były talerze, filiżanki, szklanki i kieliszki, deski i garnki), aby ułatwić pracę na sesji

Dodatkowo w ogłoszeniu zaznaczyłam, że przewożone będą rzeczy delikatne i nie było żadnego problemu z transportem do Warszawy. Wszystko dojechało bez szwanku i wróciło do mnie w podobny sposób. Wiem, że w ten sposób są przewożone też zwierzęta, więc tym bardziej byłam spokojna o moją porcelanę (jak wiecie, mam na jej punkcie bzika!).

Zaczynam się zastanawiać, czy nie wdrożyć mojego pomysłu, który od dawna chodzi mi po głowie, w życie. Otóż od jakiegoś myślę nad sprzedażą ładnej porcelany.  Sama nie mam jej już gdzie chować, a ciągle chciałabym kupować i wyszukiwać na targach (podobno mam oko do prawdziwych perełek). Do tej pory bałam się właśnie, w jaki sposób mogłabym ją dostarczać. Rozwiązanie przyszło przy okazji, więc może pójść za ciosem? 

Jagodzianki to smak dzieciństwa. Wspomnienie umorusanej buzi i fioletowych rąk. Smak szczęścia :) Nawet dziś.

Te kupione niestety nie dla mnie, ze względu na cukier. Dlatego aby móc cieszyć się nimi, robię je sama. Przy okazji w pełni rozumiem cenę dobrych jagodzianek. Nie mają praktycznie prawa kosztować poniżej 5zł, jeśli są zrobione w uczciwy sposób, z dobrych składników. Tak jak te, obłędnie maślane, delikatne, mięciutkie, z chrupiącą kruszonką i przepełnione jagodami. Takie właśnie powinny być jagodzianki.

Przeszłam cały targ w poszukiwaniu jagód. Byłam w pełni przygotowana na nie, maszerując ze swoim pojemnikiem, aby ich nie zgnieść w drodze do domu. Sprzedający przygotowani byli znacznie gorzej, bo jagody dostępne były tylko na jednym stoisku. Z dumą poprosiłam o pół kilo i w drodze powrotnej myślałam już tylko o zapachu drożdżowego ciasta (uwielbiam!). Nie próbujcie zastępować jagód borówkami amerykańskimi, to zupełnie nie to. Borówki zostawcie do deserów, a do wszelkich wypieków użyjcie jagód.

Ciasto nie jest najprostsze, ale efekt w pełni wynagrodzi Wasz trud. To normalne, że będzie się nieco kleić, dzięki temu jagodzianki będą niezwykle delikatne. Wystarczy przy formowaniu oprószyć mocno ręce mąką (lub stolnicę i wałek, w zależności od sposobu - o tym więcej poniżej w sposobie przygotowania).

Umieszczenie w nich dużej ilości jagód, też wymaga nieco wprawy, którą po kilku sztukach na pewno nabędziecie.