Kremowy sernik pomarańczowy

Na bazie kremowego sernika bez spodu piekłam już sernik cytrynowy. Przyszedł czas na sernik pomarańczowy. Zwykła mąkę zastąpiłam mąką ziemniaczaną, dzięki czemu sernik mogą jeść osoby na diecie bezglutenowej. Cukier egoistycznie zastąpiłam (co zwykle robię) ksylitolem, bym mogła również go zjeść :) Sernik wyszedł jak zawsze kremowy, z delikatną pomarańczową nutą, która każdemu posmakowała. Skromna ozdoba z miechunki (physalis) w zupełności wystarczy. Owoce te dobrze komponują się nie tylko kolorystycznie, ale również smakowo, gdyż ich smak jest pomiędzy agrestem a pomarańczą. Kremowy sernik pomarańczowy Aby sernik nie opadł, składniki powinny mieć temperaturę pokojową, dlatego jeśli piekę rano, to wyciągam wszystko na blat wieczorem (jeśli piekę wieczorem, to kilka godzin wcześniej). Równą powierzchnię zapewnia też niska temperatura pieczenia, bowiem przez większość czasu piecze się on w temperaturze 120 stopni. To mój sprawdzony sposób na kapryśne serniki ;) Kremowy sernik pomarańczowy

  • Rolada szpinakowa z łososiem

  • Tartaletki ze szpinakiem i mozzarellą

  • Carpaccio z botwinki i sera koziego

  • Kuleczki z sera koziego

  • Paluchy z ciasta francuskiego z pesto jarmużowym i czarnuszką

Sylwester już za kilka dni. Jeśli zastanawiacie się jakie menu na sylwestra przygotować, co zrobić na organizowaną przez Was domówkę lub co zanieść w gości, by zabłysnąć kulinarnie w tę sylwestrową noc, to przygotowałam Wam menu - ściągę. Znajdziecie tu zarówno efektowne przystawki, dania na ciepło, a także lekkie sałatki. Jeśli zdjęcia Was zachęciły, sięgnijcie po nasze sprawdzone przepisy na Sylwestra - wszystkie są tutaj.

Ta ostatnia niedziela na śniadaniowym targu była obfita. Szwędaliśmy się rodzinnie parkowymi alejkami i szukaliśmy swoich smaków. Na stole przykrytym obrusem w niebieską kratkę mieliśmy ognistą Hiszpanię i aromatyczną Japonię. Słońce dawało to potrzebne wrażenie, że lato wciąż obok, że nie powiedziało ostatniego słowa, więc nie ma sensu chować balerinek do szafy. Kupiłam więc kilka doniczek ze świeżymi ziołami, które powiesiłam jeszcze na balkonie. Musi im tam być dobrze, bo nie marnieją, tylko soczyście rosną, jak szalone. sajgonki z chrupkimi warzywami Bez wahania porywam ich liście, siekam i wypełniam warzywnymi sajgonkami. Patent też podpatrzyłam na targu, z szafy wyciągnęłam ryżowy papier i makaron. Pocięte starannie w cienkie paski warzywa nabierały chrupkości w lodowatej wodzie, a ja walczyłam z idealnym zawijaniem papieru. Najczęściej bez sukcesu - wizualnego, bo ten smakowy był oczywisty. Taka aranżacja pełna świeżości i lekkości przypadła mi do gustu szalenie, tyle w niej dobroci i witamin. Do tego sajgonki nie potrzebują soli, bo ich walorem największym jest dominacja kolendry i mięty. To zioła wzmacniają moc warzyw, wydobywając ich najsilniejsze atuty. Polecam przepis w akcji Cisowianki - Gotujmy zdrowo - mniej soli. Szczególnie teraz, gdy odporność nam spada, a nadmiar soli zdecydowanie szkodzi niż wspiera nas w tych nierównych często zmaganiach z jesiennym przeziębieniem. sajgonki z chrupkimi warzywami

Mogłabym być ambasadorem gruszek. Cieszy mnie, gdy w pełni sezonu piętrzą się wspaniale w drewnianych skrzyniach i pozwalają wybierać. Jest słodka i najpopularniejsza klapsa albo soczysta konferencja. W deserach lepiej sprawdzają się carola i concorde. Do przetworów pasują lekko winne lukasówka i komisówka. W marynacie warto zanurzyć słodko-kwaśną paryżankę. Gruszki nie są wybredne, smakowe porozumienie osiągną i ze słodkim i wytrwanym połączeniem. Lubią świeży pieprz, aromat posiekanych ziół i pobłażliwe traktowanie ich miodem. Podobno bez względu na odmianę są afrodyzjakiem:) gruszki z gorgonzolą Ja lubię je też za rozmaite dobroczynne właściwości i fakt, że można z nimi skomponować dania bez soli. Gruszki dobrze czują się w rozmaitym towarzystwie, więc gdy wzmocnimy ich soczystość, kremowym serem o silnym charakterze nie będą się buntowały. Nie dadzą się jednak zdominować, to w końcu one mają być na pierwszym planie. W wersji zapieczonej, mocno rozgrzane, dopełnione orzechami i ułożone delikatnie na rukoli serwuję na jesienną kolację. Wyrazistości dodaje im świeżo zmielony pieprz i liście tymianku. O soli nawet nie myślę, wystarczy ta, którą w składzie ma gorgonzola. Ograniczenie korzystnie wpływa na organizm i naturalnie wkomponowuje w akcję Cisowianki - Gotujmy Zdrowo - mniej soli. Jeśli nabierzecie apetytu, wykorzystajcie też nasze inne przepisy na dania bez soli:) gruszki z gorgonzolą

Urzekają mnie książki pachnące. Tak wyraźnie farbą drukarską i  wspomnieniem maszyn, spod których wyszły. To moje ulubione pierwsze wrażenie. Potem już zachłannie karmię się kolejnymi apetycznie wypełnionymi stronami. Notuję w pamięci przepisy do zrobienia. Daję się zaskoczyć. Pozwalam uwieść niebanalnym połączeniem. Zawstydzam, że sama na nie wpadłam. Bywa, że zazdroszczę kulinarnej wyobraźni i odwagi.  I mam swój subiektywny przepis na dobrą książkę - musi poruszać moje emocje. Marta  Dymek i jej autorska Jadłonomia to potrafi. Choć nie jestem weganką, daję się tej kreatywnej dziewczynie złapać za rękę i prowadzić  przez te wszystkie strączkowe pasty, zupy z mlekiem roślinnym, desery bez jajek. Blogerka przekonuje mnie, że polubię chłodnik z sałaty i ciasto buraczane. Jadłonomia Marta Dymek Jadłonomia oferuje 100 przepisów nie tylko dla wegan - jak zaznacza na okładce autorka. Ja premierowo wybieram ten na sałatkę z rukoli. Czekam na gości, danie główne dochodzi w piekarniku, potrzebuję przystawki. Owoców łączonych z sałatami nigdy odmawiam, śliwki ubóstwiam, do dudniącego o okienne szyby deszczu pasują jesiennie. Nieco obawiam się intensywności cynamonu, więc nie obtaczam w nim grzanek, a zaledwie oprószam zielone liście sałaty. Sałatka wzbudza pożądanie i prośby o przepis powtarzane jeszcze następnego dnia. Solidny plus dla autorki przepisu, który okazuje się sukcesem:) Inne też są skrojone pod niego, ze względu na prostotę, której jednak nie można odmówić wyjątkowości. Marta Dymek odczarowuje czerwoną kapustę i syci ją daktylami oraz granatem. Dba o to, by w kuchni nic się nie marnowało i z łodygi brokułu kręci pesto. Niewątpliwie blogerka ma na tę kuchnię wege pomysł i choć nikogo nie zamierza przeciągać na siłę na swoją roślinną stronę, to nawet zadeklarowanych mięsożerców zainspiruje. Pokazuje bowiem, ile rozmaitych zastosowań mają popularne warzywa. I robi smalec z fasoli:) sałatka z rukoli i śliwek

Pieczony bakłażan z pomidorową salsą z fetą

Pieczony bakłażan z pomidorową salsą może być podawany jako przystawka, może być jako dodatek do mięs (idealnie komponować się będzie z jagnięciną). Dla mnie stanowił danie główne, gdyż w upały potrzebuję lekkiego dania. Dzięki fecie to danie zaspakaja głód i idealnie trafia w moje kubki smakowe. Pieczony bakłażan z pomidorową salsą z fetą Do salsy pomidorowej dodajcie fetę dobrego gatunku, grecką. Proszę nie zastępujcie jej popularnymi polskimi, bo to zupełnie nie to. Feta w tym daniu powinna być zwarta, a nie mazista. Moja była mleka owczego i koziego, co dobrze przełamywało słodycz i kwaskowatość pomidorów. Pieczony bakłażan z pomidorową salsą z fetą

Ileż to smaków można odkryć w niepozornej botwince. Poznaję je i wciąż daję się zaskoczyć. A przecież jeszcze niedawno jedynym znakiem równości, jaki stawiałam między botwinką a kuchnią był chłodnik. Ten litewski, ze sporą garścią kopru. Jakaż to była strata, nieodżałowana dla podniebienia. Bo botwinka w ofercie ma całą paletę nieoczywistych wydawałoby się możliwości. Ta lekka sałatka jest jedną z nich. carpaccio z botwinki i koziego sera I jak wiele naszych przepisów w akcji Cisowianki Gotujmy zdrowo - mniej soli, carpaccio w tej wersji nie potrzebuje soli. Sos ma sporo temperamentu, który gwarantują i chilli i zioła i słodycz miodu. Sam ser nie wymaga wzmocnienia, bo jest wystarczająco słony, a wymieszany ze słodyczą uwolnioną w czasie pieczenia botwinki, będzie nagrodą dla podniebienia. Tego stęsknionego za intensywnym nowalijkowym wyzwaniem, za lekkością i szczyptą zdrowia w pakiecie. carpaccio z botwinki i koziego sera Gotujemy zdrowo bez soli już na tyle długo, że z pełną odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że życie bez niej nie jest ani wyrzeczeniem ani ograniczeniem. To dobra zmiana, zalecana szczególnie teraz, latem, gdy woda w organizmie  lubi się zatrzymywać, nogi puchną od upału i w ogóle z samopoczuciem kiepsko. Sól jest jedynym z winowajców, więc ograniczenie jej będzie dobrym gestem dla nas samych:) Stosując te terapię wykorzystajcie nasze inne przepisy bez soli.

Rolada szpinakowa z łososiem do przebój sprzed kilku lat na blogach kulinarnych :) Zdążyłam o niej zapomnieć do czasu, gdy ponownie ją skosztowałam u koleżanki. Roladę szpinakową można dowolnie modyfikować, zmieniając choćby rodzaj serka. Ja przygotowałam ją na Wielkanoc, w wersji chrzanowej :) Rolada szpinakowa z wędzonym łososiem jest bardzo delikatna w swojej strukturze, rozpływająca się w ustach. Wbrew pozorom przygotowuje się ją szybko i nie trzeba mieć specjalnych do tego zdolności ;) Rolada szpinakowa z łososiem Podstawą rolady jest biszkopt, do którego dodaje się szpinak. Wystarczy dosmaczyć go tylko czosnkiem i pieprzem. Nie ma potrzeby dodawania soli, rolada jest wystarczająco słona w smaku dzięki wędzonemu łososiowi i chrzanowym serkom. Zamiast 3 kremowych serków użyłam 2, a w miejsce trzeciego dałam mascarpone ograniczając w ten sposób sól. Dzięki akcji Cisowianki  Gotujmy zdrowo - mniej soli konsekwentnie ograniczam sól w posiłkach, bowiem statystycznie jemy jej zdecydowanie za dużo, co prowadzi do niepożądanych skutków jak np. wzrost ciśnienia krwi, zwiększenie ryzyka zachorowania na miażdżycę i szybko odczuwalne opuchnięcie nóg. Zobaczcie nasze inne przepisy bez dodatku soli. _MG_9818 (kopia)

Co to za wiosna marcowa, kapryśna i niesumienna. Zaanonsowała się na chwilę, zniknęła, pozwalając wrócić deszczowej nostalgicznie jesieni. Bawi się z nami w chowanego, chce by wyciągać upychane z ulgą na dnie szafy swetry z futerkiem. A mnie kolorów trzeba, barw intensywnych, pelargonii na tarasie i konwalii w bukiecie. Energii i słońca. Już, zaraz, teraz, bez czekania niecierpliwego. Szykuję więc talerz wiosenny z kruchą od soczystości sałatą i słodkim mango. sałatka mango z kurczakiem Granat wszystko dopieści, płatek migdałowy oprószy i już nieważne stanie się to, co za oknem. Wiosna w tym wydaniu nie pragnie soli, niech ona zostanie na zimowych butach. Tu wystarczy pieprz grubo zmielony i sos o słodkim wyrazie. Limonka podzieli się swoim sokiem, mięta doda orzeźwienia, będzie z energią i w ramach akcji Gotujmy zdrowo - mniej soli. Że jej unikać, już wiecie, że w nadmiarze wyrządza szkód więcej niż trzeba też, to to wiosenne oczekiwanie niech niesie zmianę i obietnicę - mniej soli każdego dnia:) sałatka z mango i kurczakiem

Lekkości, świeżości, energii - pakiet tego, czego zimą brakuje, dostarczam w postaci tej sałatki. Jakże ja ją lubię. Na śniadanie albo obiad. Ma w sobie coś pozytywnego, może dzięki owocom obietnicę wiosny? Przecież to już niebawem. Zanim stanie w drzwiach z tą całą swoją soczystością, torbą wypełnioną po brzegi nowalijkami, szukam witamin wśród tego, co dostępne. Granaty widzę już w prawie każdym sklepie, coraz mocniej są doceniane. Na ostatniej imprezie, którą przygotowywałam uznałam, że sponsorem menu był granat właśnie. Zupełnie nieprzewidywalnie znalazł swoje miejsce w torcie, czekoladowej tarcie, dipach i sałatce. Tej oczywiście, którą dziś proponuję:) sałata z rukoli Rukola lubi owoce, bo potrafią okiełznać jej cierpki temperament. Granat dobrze się  z nią rozumie, bo oddaje jej bez oczekiwań całą swą słodycz. Do tego soczyste pomarańcze i nieco sera. Jeśli jeszcze nie jesteście w kuchni, będę  zawiedziona:) sałatka z rukolą i garnatem