Prezent na dzień mamy

Dzień Mamy już za kilka dni. Dla spóźnialskich mam kilka propozycji. Na szczęście moja Mama jest "nieinternetowa", więc jestem spokojna, że tu nie zajrzy i nie zepsuję części niespodzianki. Zawsze staram się, aby prezent na Dzień Mamy to było coś dla Niej, nie dla domu i nie dla innych. Czyli chwila relaksu albo niezapomniane przeżycie, które będzie długo pamiętać i wspominać. W końcu to Jej dzień!

Prezent na dzień mamy

1. Książka

Książka to prezent ponadczasowy. "Apetyt na życie" Katarzyny Dowbor, to idealny wybór. Jest to nowość, więc wysoce prawdopodobne jest, że Mama nie ma jeszcze tej książki w swojej biblioteczce. To opowieść o cieple domowego ogniska, poszukiwaniu szczęścia, w której każda kobieta znajdzie coś dla siebie. Dzieli się sprawdzonymi poradami z wielu obszarów życia. Są tu m.in. sprawdzone sposoby i patenty, dzięki którym można odnowić stare meble, jak zadbać o ogródek i ugotować pyszną kolację dla znajomych. Radzi jak zrobić zapiekanki z tego, co jest w lodówce, dlaczego warto zamrażać sos bolognese. Nawet jest rada, jakie krewetki wybrać!

"Apetyt na życie" Katarzyna Dowbor

Wydawnictwo Buchmann, 2019

2. Kawa single origin

Do czytania książki kawa jest wręcz niezbędna! Do dobrej lektury kawa musi być wyjątkowo smaczna. Taką kawę gwarantują kawy single origin, czyli kawy pochodzące z jednego źródła, z jednej plantacji. ma niepowtarzalne właściwości smakowe i oryginalny aromat, a także gwarancję pochodzenia. Dzięki różnemu pochodzeniu, kawy mają inne nuty smakowe i można wybrać najbardziej odpowiednie dla siebie. U mnie króluje bogata w smaku kawa z Tanzanii, z obszaru bogatego w minerały wulkaniczne (u stóp Kilimandżaro), a także z Meksyku, o czekoladowej nucie. Idealna do ciastka i dobrej lektury. Ostatnio lubuję się w kawach Cosmai, które są jasno palone, dzięki czemu kawa nie ba goryczy, jest łagodniejsza w smaku i łagodniejsza dla żołądka. Linia single origin urzeka dodatkowo opakowaniem, które jest wręcz idealne na prezent. Kawę tę można kupić w sklepie Advanced Food . Teraz na advancedfood.pl możecie kupić kawę 15% taniej. Wystarczy użyć przy zamówieniu kod rabatowy 15%: kuchniawformie (obowiązujący do 20 czerwca 2019).

3. Kolacja przygotowana przez znakomitych Szefów Kuchni w Dworzysku: Goście Wojciecha Harapkiewicza: Robert Sowa & Marcin Budynek

Byłam na podobnej kolacji w Dworzysko i wiem, że będzie to niezapomniane przeżycie - zobaczcie na moją relację. Tym razem Gośćmi Wojciecha Harapkiewicza ( Szef Kuchni Tradycyjnej 2018 wg Gault & Millau Polska) będzie Robert Sowa i Marcin Budynek. Roberta Sowę obstawiam, że każda mama zna, a za dwóch pozostałych szefów ręczę, gdyż ich kuchni próbowałam kilkakrotnie i za każdym razem jest to najwyższy poziom. Na tej kolacji będzie możliwość porozmawiania z szefami kuchni, bowiem jest to niemalże kulinarne show. Samo Dworzysko jest piękne i warto po drodze tam, pojechać do palmiarni w Wałbrzychu i pójść do pijalni wody w Szczawnie-Zdroju.

O szczegółach kolacji, która jest 25 maja dowiecie się w wydarzeniu na fb.

Termin: 25.05.2019 godz. 18:00
Cena: 200 zł / os.

Miejsce: Dworzysko (Szczawno-Zdrój)

Informacje i rezerwacje:
restauracja@dworzysko.pl
tel. 691 66 993, 539 521 831

4. Wege Fiesta w restauracji Fuego w AC by Mariott

Niezwykłe wydarzenie szykuje się właśnie 26 maja. To 4-godzinny, leniwy brunch z dużą dawką zdrowia. Wegańska Fiesta to nic innego, jak wspólne świętowanie, celebrowanie i poszanowanie do wegańskich produktów. Znając kuchnię Fuego jestem pewna, że będzie pysznie, a samym miejscem Mama będzie zauroczona (moją zabrałam tam dwukrotnie i 2 razy zachwyt!). Czeka tam na Was nieograniczony dostęp do bufetu ciepłego i zimnego, świeżo wyciskane soki warzywno-owocowe (wg swoich wyborów), wegańskie wino (idealne na takie świętowanie!), a także warsztaty fotografii. Nie zabraknie też lodów i wielu innych atrakcji.

Cena 99 zł/ osobę

Termin: 26 maja godz. 12:00-16:00
Informacje i rezerwacje:
Mailowo: rezerwacje@acfuego.pl
Telefonicznie: 882 341 88

O szczegółach dowiecie się w wydarzeniu na fb

5. Własnoręcznie zrobione ciasto

Nie ważne jakie, ale zrobione własnoręcznie zawsze odnosi sukces! Zrobione z miłości, prosto z serca smakuje najlepiej! Nie będę w tej kwestii oryginalna, ale numerem jeden będzie biała pavlova. W końcu królowa jest jedna!

A jeśli szukasz prezentu na Dzień Ojca to kliknij tutaj.

Dziś wychodzę z kuchni i zabieram Was do pokoju dziecięcego. To zaproszenie dla tych wszysystkich, którzy mają dzieci - niekoniecznie swoje i chcą podarować im jakiś drobizag pod choinkę. Moje matczyne doświadczenie podpowiada mi, że zawsze trafionym prezentem są książki!One kreują niesamowicie wyobraźnię, przenoszą do magicznego świata i fundują zupełnie gratisowo szansę na przeżycie świetnej przygody. Moje dzieci czekają na wieczorny rytuał czytania, same wybierają historię, jaką dane dnia chcą usłyszeć. Emocjonują się opowiadanymi w książce wydarzeniami, sporo też przy okazji uczą. Staram się podrzucać im takie książki, które będą miały morał w zanadrzu. Łączę przyjemne z pożytecznym, ku zadowoleniu wszystkich. W tę Wigilię Gwiazdor przyniesie moim maluchom kilka nowości od Wydawnictwa Wilga. Każda z książek jest inna, więc już sama nie mogę się doczekać wieczornego spotkania z nimi. Piotruś Pan i Wendy Czarująca opowieść o wiecznym chłopcu, który nie chce dorastać. Napisana wdzięcznie, jestem pewna, że dzieci zasłuchają się w niej bezszelestnie. Historia pięknej przyjaźni opierającej się rozmaitym życiowym przeciwnościom. Magia i szczerość, dobro w starciu ze złem, radość zagłuszana łzami. Piotruś Pan gwarantuje cały kalejdoskop wrażeń, który spodoba się nawet tym, co przestali już dawno wierzyć w bajki Jacek i Agatka To wybór podyktowany sentymentem. Pamiętam bowiem te dwie kukiełki, które ubarwiały czarno-biały ekran telewizora mojego dzieciństwa. Wpatrywałam się w dobranockę i zawsze załowałam, że kończy tak szybko. Na szczęście para przekomarza się dalej, w papierowym wydaniu. Wierszyki i opowiastki są ponadczasowe, Wanda Chotomska wyłapuje niuasne w relacjach tej uroczej Agatki i kapitalnego Jacka. Książka z sukcesem opiera się upływowi czasu, wciąż jest niemal tak samo aktualna, jak 40 lat temu:) Mam nadzieję, ze moje dzieci zachowają ją dla swoich pociech:)   Elementarz dobrych manier Elementarz przydałby się też niektórym dorosłym:) Możecie położyć go niesfornym chłopakom i dziewczynom pod choinką. Aluzja powinna zostać zrozumiana w mig. Rady są bowiem takie, że trzeba przepuszczać panie w drzwiach. nie zabierać nie swoich rzeczy, nie mówić z pełnymi ustami, zjadać, co nam podadzą. Wszystko ładnie opisane też sugestywnymi obrazkami, więc nawet maluch pojmie zasady. Serce na sznurku Opowieści o perypetiach zwierząt zawsze wzruszają. W tej historii mała foczka traci mamę i choć bywa smutno, bywa też wrażliwie i pocieszająco. Jesteśmy świadkami rodzącej się pięknej, szczerej przyjaźni. To może być pretekst do rozmowy o tym, co w życiu naprawdę ma znaczenie. Książka jest wznowieniem, dostała nową okładkę i mniejszy rozmiar. Może ktoś z Was czytał ją w swoim dzieciństwie i ma ochotę wrócić do wspomnień? Listy od...Święta przez cały rok Lubię książki z morałem. Te dla dzieci szczególnie. Listy przekonają je, że świętować można każdego dnia. I że liczą się niepozrnie błahe uczynki, które mogą zmienić czyjeś życie. Nie znajdziecie w tej książce uroczego brodacza, którego sapiące renifery ciągną po świecie jednej nocy. Tu świętość ukryta jest pod podartymi dżinsami i wsiada do małego fiata. Bohater, pewnien młodzieniec szuka swojego taty, a każdy może w tej historii znaleźć uniwersalne przesłanie dla siebie. Książka została stworzona specjalnie dla akcji Empiku: To co najważniejsze, znajdziesz w środku. Cały zysk z jej sprzedaży firma przekaże fundacji Zaczytani.org. Pieniądze ułatwią tworzenie Bibliotek Małego Pacjenta. Zacztytanych Świąt Wam życzę. Niech jak najwięcej pysznych książek pojawi się pod Waszymi choinkami:)     

Do Świąt jeszcze nieco czasu, jednak warto pomyśleć, co mogłoby sprawić frajdę osobom zainteresowanym kulinariom. Gadżetów na rynku nie brakuje, jednak często lądują one w kącie, zupełnie niepotrzebne. Aby ustrzec przed wyrzucaniem, poniżej moja propozycja prezentów. Od jakiegoś czasu kupuję znacznie mniej książek, gdyż pod ich ciężarem regał już się ugina i nie mam miejsca na kolejne. Dlatego skrupulatnie dobieram nowe. Książki, które polecam mam i do nich wracam. Poza przepisami mają sporo treści, idealne do poczytania na długie, zimowe wieczory. 1. Gotuję, nie marnuję Tej książki przedstawiać chyba nie muszę :) Pierwsza książka Sylwii, która stała się bestsellerem już w pierwszych tygodniach po publikacji. Nic dziwnego, gdyż jest bardzo praktyczna, proponowane rozwiązania są proste i dzięki nim można wyczarować coś z niczego. To nie jest zwykła książka z przepisami, to drogowskaz, jak dobrze gospodarować własną kuchnią, jak planować posiłki by nie marnować żywności. W sam raz na prezent pod choinkę, by uratować świąteczne jedzenie przed wyrzuceniem. Więcej o książce przeczytacie tutaj - nikt nie opowie lepiej niż sama autorka. Książka Gotuję, nie marnuję jest nominowana do nagrody World Cookbook Fair - Gourmand International - Gourmand Awards  (to takie międzynarodowe książkowe Oscary). Mocno trzymam za nią kciuki! Gotuję, nie marnuję. Kuchnia ZERO WASTE po polsku. Sylwia Majcher Wydawnictwo Buchmann, Warszawa 2018 2. Italia do zjedzenia Książka dla wszystkich wielbicieli Włoch i włoskiej kuchni. To już drugie wydanie, uzupełnione względem pierwszego. Uwielbiam tę książkę, która podzielona jest na regiony Włoch, dzięki czemu można zobaczyć, jak włoska kuchnia jest zróżnicowana i bogata. Jako, że na regale książkowym kuchnia włoska doczekała się u mnie osobnej półki, bez wątpienia mogę stwierdzić, że jest to najlepsza książka z kuchnią włoską polskiego autora. Poza przepisami jest sporo opowieści, po których chce się spakować walizkę i uciec choć na kilka dni do Włoch. Wydana ślicznie, przepisy Krakowskiego Makaroniarza jak zwykle niezawodne (przepis na tartę cytrynową znajdziecie tutaj). Italia do zjedzenia Bartek Kieżun Wydawnictwo Buchamann, Warszawa 2018 3. Jajko Książka zaskoczy każdego. Skupiona na jednym składniku - jajku. Autorkami książki są wegetarianki, Kasia i Zosia, mama i córka, właścicielki i kucharki w Ranny Ptaszek w Krakowie. Jestem pewna, że każdy znajdzie w tej książce jajeczną inspirację. Jajko Pilitowska Katarzyna, Pilitowska Zofia Wydawnictwo Buchamann, Warszawa 2018 4. Najlepsze przepisy najlepszych restauracji Przełomowa książka kulinarna z nieznanymi historiami i sekretnymi przepisami najlepszych Restauracji. Aż 39 najlepszych Restauracji w Polsce i życiorysów Restauratorów oraz prawie 100 tajnych dotąd przepisów i ponad 300 zdjęć na 250 stronach w twardej oprawie ze wstępem Macieja Nowaka. "Polska jest gotowa by być kolejnym odkryciem światowej gastronomii!" - Maciej Nowak Najlepsze przepisy najlepszych restauracji Restaurant Week, Warszawa 2017 Książka do kupienia online tutaj (w wyjątkowej cenie 29zł) 5. &RAW &RAW to wrocławska manufaktura, która powstała z połączenia zwyczajnej potrzeby, zmysłu technicznego i miłości do jedzenia. Za tą marką stoi Piotr Andruszko, szef kuchni (który był szefem kuchni w mojej Restauracji), który z doświadczenia wie, co jest potrzebne w kuchni. Tworzy ze skóry zarówno fartuchy, zapaski, torby na noże, jak i akcesoria. Wszystko może być personalizowane, idealne na prezent. Fartuchy Piotra noszą m.in. kucharze w Campo (najpiękniejszej restauracji na świecie wg WORLD INTERIORS NEWS (WIN) AWARDS 2017), w Zoni (gdzie Szef Kuchni Aleksander Baron został Szefem Jutra wg Gault&Millau), czy Yemsetu (miejsce z najlepszym ramenem i sushi we Wrocławiu wg mnie :) Gdy zobaczyłam skórzane notesy, od razu pomyślałam o Sylwii. To nie jest zwykły przepiśnik. Skórzana obwoluta zaprojektowana jest tak, że mieści się tam zeszyt, kalendarz czy ulubiony notes. Po zapisaniu wystarczy wymienić na nowy. To nietuzinkowy prezent, który dodatkowo może być spersonalizowany imieniem lub inicjałami. Taki prezent będzie służyć przez całe lata.  Zobaczcie na www lub na instagrama, jakie cuda tworzy Piotr. 6. UMAMI Całości dopełnią kosmetyki naturalne (tak naturalne, że można je jeść!). "Świat Umami czerpie z natury. Dłońmi doktor Doroty Rutkowskiej miesza ją w kremach, romansuje z serum, wchodzi w pyszne mydlane mariaże, koleguje się z balsamamiUmami dzięki wiedzy i niebywałej intuicji lekarki z ponad 20 letnim doświadczeniem  krąży wokół aktywnych składników kwiatów, owoców czy warzyw, zagląda do oranżerii i ogrodu" tak napisała Sylwia. Więcej  tych kosmetykach przeczytacie tutaj. Zapakowane są bardzo elegancko, wystarczy dodać bilecik, włożyć pod choinkę i obserwować radość obdarowanej osoby. 7. Kolacja degustacyjna w Water&Wine lub Chef's Table Na temat Water&Wine pisałyśmy już z Sylwią wielokrotnie. Dla mnie to miejsce wyjątkowe, wręcz magiczne. Ilekroć tam jestem mówię, że jestem w raju. Inaczej nie potrafię określić tego, co stworzyli w Drzewcach kucharze i cała ekipa, biorąca udział w tym koncepcie. Marek Flisiński zdobył właśnie najbardziej prestiżowy tytuł wg wg Gault&Millau - tytuł Szefa Roku. Choć bez dwóch zdań jest to miejsce, które zasługuje na gwiazdkę Michelin (i to niejedną!), to dobrze, że jej nie ma. Dzięki temu jest bardziej dostępne dla wszystkich, a na wolne stoliki nie trzeba czekać miesiącami. Dla mnie wyjazd tam jest jak wygrana w totolotka. Dlatego z całego serca polecam rezerwację tam kolacji w prezencie dla kogoś bliskiego. Kolacja trwa 3 godziny, a doświadczenie zostaje w pamięci na zawsze. Jestem pewna, że tak jak ja pokochacie to miejsce. 8. Voucher do restauracji Wyjście do restauracji jest zawsze świetnym rozwiązaniem! Można wykupić wcześniejsze rezerwacje na nadchodzące festiwale. Co to oznacza? Obdarowani sami będą mogli wybrać menu i restauracje, do których pójdą. Czy jest ktoś, kto nie chciałby dostać takiego zaproszenia?

9. RAM Cafe W czytaniu książek i w przygotowywaniu dań wg przepisów pomoże dobra muzyka. Na taką zawsze można liczyć w składance wrocławskiego Radia RAM, ułożonej przez Piotra Bartysia, czyli RAM Cafe. Najnowsza Ram Cafe 13 jest już w sprzedaży i wierzę, że znajdę ją jak co roku pod choinką (na razie kupiłam w prezencie). Wśród proponowanych prezentów, kilka z nich (lub ich autorów) pochodzi z Wrocławia, z czego jestem szczególnie dumna! Sylwia Majcher, współautorka naszego bloga i autorka książki "Gotuję, nie marnuję" to moja przyjaciółka z piaskownicy, z tego samego wrocławskiego podwórka :) &RAW, UMAMI, RAM Cafe 13 - również "Made in Wrocław". 10.Kulinarne prezenty Do tego warto dodać coś od siebie, kulinarny prezent od serca doceni każdy! Mogą to być trufle, pralinki, czy własnoręcznie wykonana bombonierka. Mogą to być nalewki, sól smakowa, ciasteczka czy konfitury do herbaty. Po inspiracje zerknijcie na nasze przepisy na kulinarne prezenty. Czekoladki z malinami

Kulinarny tygiel wyrazistych połączeń i doznań. Opowieść utkana z mrocznych tajemnic i doprawiona soczyście orientalnymi daniami. Zaskakuje znienacka, wdrapuje się na czułe struny emocji. Basza smaku to książka nie  tylko o kuchni. Jej aromat wprawdzie dominuje w snutej wielowątkowo historii brawurowego kucharza, ale nie mniej kuszą ludzkie relacje. Próby poszukiwania tożsamości, wypatrywania w gwiazdach sensu istnienia, budowania związku wbrew logice i oprowi tłumu. Miłość łączona z nienawiścią, sieć intryg oplatająca zuchwale pałacowe przestrzenie Imperium Osmańskiego zaostrzają apetyt. Historia uzależnia coraz silniej, od poznania losów szefa kuchni, nie ma odwrotu, pożądanie, by chłonąć jego przepisy nasila się po każdej odwróconej stronie. Tempo utrzymuje się przez całą opowieść, choć pozornie wydawać się może zbyt leniwe i chaotyczne. Sporo jest wątków pobocznych, narrator pilnuje jednak, by ten, kto chłonie jego słowa się nie  pogubił. Baszę smaku napisał Saygin Ersin,dziennikarz i socjolog. Autor pokazuje, jaką mocą dysponuje jedzenie i ile władzy ma genialny kucharz. Smakiem, którego uczył się całe życie potrafi obezwładnić, dzięki przyrządzanym przez siebie potrawom żonglować euforycznie uczuciami. Igra z miłoscią, pielęgnuje chęć zemsty. Bywają momenty, w których trudno być po jego stronie, ale i te, gdy nie można się mu absolutnie oprzeć. Kucharz jest przecież Baszą smaku, czarodziejem i uwodzicielem. Mnie ujmują precyzjne opisy kuchennego zaplecza, dyskusje o rozmaitych odmianach ryżu i troska o właściwą temperaturę dania. Kuchnia nie znosi kompromisów, chwilami tapla się odmętach absurdu, by wrócić i porwać bez wytchnienia. W Baszy nie ma polemiki, jest autorytarny ton wydobywający się z kuchni i przepis na sukces. Kucharz czerpie śmiało ze swojego talentu, dodaje kunsztu każdej potrawie, jego emocji pożądają adepci całego świata. Pod maską tej zuchwałości czai się coś mrocznego. Co blokuje  spełnienie, za którym bezkompromisowo podąża kucharz. Pani Esencja daje mu wprawdzie  wskazówki, Astrolog sugeruje menu dla sułtana wyczytane z  gwiazd, ale droga do celu jest kręta i pewnie dla tego, tak pociągająca. Jeśli szukacie pysznej, intensywnej książki na letni wieczór dajcie się zaprosić do Baszy Smaku. Basza Smaku Saygin Ersin Wydawnictwo SQN, Kraków 2018 

Gościnność. Sztuka dobrej obsługi w gastronomii

"Gościnność. Sztuka dobrej obsługi w gastronomii” autorstwa Patrycji Siwiec i Adama Pawłowskiego MS, to pierwsza w Polsce publikacja w całości poświęcona profesjonalnej obsłudze oraz temu, jak gościnność przekłada się na sukces w gastronomii. To podręcznik napisany przez praktyków, których doświadczenie wsparte jest również wywiadami z ekspertami z branży. To książka, której zdecydowanie brakowało i która doskonale zapełnia lukę na rynku. I która jest potrzebna bardziej, niż jakakolwiek inna. Dlaczego? "Miesiąc po wizycie w restauracji zwykle nie pamiętamy tego, co jedliśmy, za to doskonale pamiętamy, jak zostaliśmy obsłużeni. Dobry serwis uratuje niezbyt smaczny posiłek, a nieprofesjonalna obsługa zepsuje nawet najlepsze danie. Dlatego choć jako gość odwiedzamy wiele różnych restauracji, to wracamy najczęściej tam, gdzie wyjątkowo nas potraktowano" - czytamy w książce. Gościnność. Sztuka dobrej obsługi w gastronomii W książce można znaleźć scenariusze, tj. przykładowe zestawy pytań, które prowadzą do wzrostu sprzedaży. To także gotowe manuale (do indywidualnego dostosowania). Jeden rozdział poświęcony jest z kolei temu, jak postępować w sytuacjach kryzysowych. Z "Gościnności" dowiecie się także, dlaczego lepiej nie otwierać własnej restauracji. Z częścią powodów trudno się nie zgodzić (tak, to prawda, że będąc współwłaścicielką restauracji spędzałam w niej znacznie więcej czasu niż gdziekolwiek indziej,  prawo Murphy'ego nie przestaje zaskakiwać) i trzeba mieć naprawdę silną motywację , aby się mimo to odważyć się do wejścia w ten biznes i odnieść sukces. „Gościnność” to: - ponad 280 stron konkretnej, sprawdzonej wiedzy - kilkadziesiąt prostych do wdrożenia porad - kilkanaście scenariuszy szkoleń wewnętrznych dla pracowników gastronomii - dział poświęcony pracy sommeliera - przykład skróconego manuala - historie wzięte z restauracyjnego życia - 9 wywiadów ze specjalistami i mentorami polskiej i światowej gastronomii: dr Joanna Heidtman (psycholog), Claire Randall (pracowała jako inspektor przewodnika Michelin), Gerard Basset MS MW OBE (Najlepszy Sommelier Świata 2010), Ronan Sayburn MS (Oficer Operacyjny The Court of Master Sommeliers), Piotr Kamecki (Prezydent Stowarzyszenia Sommelierów Polskich), Grzegorz Kłos (restaurator), Daniel Pawełek (restaurator), Adam Jarczyński (ekspert do spraw savoir-vivre), Bogdan Gałązka (szef kuchni i restaurator) Jeśli pracujecie w gastronomii lub planujecie otworzyć własną restaurację, to tą książkę powinniście potraktować jak lekturę obowiązkową. Gościnność. Sztuka dobrej obsługi w gastronomii Autorzy: Patrycja Siwiec i Adam Pawłowski MS Wydawnictwo: TAKE EAT EASY Cena: 59zł Książka dostępna jest w sprzedaży internetowej: www.goscinnosc.pl

Gotuję, nie marnuję. Kuchnia ZERO WASTE po polsku to mój autorski debiut. Premiera książki była w połowie mijającego tygodnia i nieustannie dostaję fantastyczne sygnały od tych, którzy natychmiast zdecydowali się ją kupić. Oddycham z kojącą ulgą, bo tak, jak pisałam w dniu debiutu na FB, czułam, że posyłam w świat swoje dziecko. Wymuskane, rozpieszczone, ubrane w emocje, które mu podarowałam. Całe   życie pracuję, prezentując publicznie efekty swojej zawodowej aktywności, a jednak w sprawie Gotuję, nie marnuję miałam ogromną tremę. Chciałam, żeby to była książka, która naprawdę pomoże wykorzystywać w kuchni resztki. Dawać im szansę i traktować, jako inspirację. Długo robiłam selekcję przepisów, ale od początku byłam pewna, że muszą one bazować na składnikach, które naprawdę najczęsciej trafiają do kosza.  Zależało mi na tym, żeby tytułowe hasło Gotuję nie marnuję było wsparciem, dla tych wszystkich, którzy nie mają pomysłu w sprawie pysznego przetworzenia tego, co zazwyczaj przynoszą ze sklepu. Absolutnie nie chciałam, by książka była oderwana od naszej lokalnej  i przeciętnej rzeczywistości. Dlatego wsparłam się badaniami Federacji Polskich Banków Żywności i przepisy ułożyłam według listy produktów, jakie najczęściej w naszych domach są wyrzucane. Nie znajdziecie więc w Gotuję, nie marnuję. Kuchnia ZERO WASTE po polsku podpowiedzi, by z pancerzy krewetek robić bulion, a ze skorupek muli emulsje, bo to nie są składniki, które zalegają nam tłumnie w lodówkach. Nie używam egzotycznych przypraw i dodatków. Smaki mieszam dość konserwatywnie, ale mam nadzieję, nie nudno! Dzielę się więc w mojej książce inspiracjami dotyczącymi chleba, warzyw, owoców, nabiału i mięsa. Ten ostatni rozdział wzbudza zresztą najwięcej niespodziewanych emocji. Dostaję sporo pytań dlaczego w ogóle o mięsie napisałam, sugestii, że ono rujnuje książkę albo deklaracji, że gdyby nie przepis na tort z wątróbki i bulion z kości kurczaka, nie straciłabym czytelnika. Mięso pojawiło się u mnie nie przez przypadek. Ono po prostu jest na liście naczęściej wyrzucanych produktów. Z najświeższego raportu dotyczącego marnowaniu jedzenia nawet wynika, że wyrzucane wędliny pod względem ilości, wyprzedziły dotąd będące długo na drugim miejscu, warzywa. Moje przepisy na te pozostawiane resztki są dość łatwe, tak, by nikt nie miał problemu z ich odtworzeniem. Czerpałam obficie  z swoich rodzinnych doświadczeń, kulinarnych szkoleń i smacznych podróży. Odczarowuję kawałki chleba w malinowym puddingu, z kawałków porzuconych warzyw robię obiadową zapiekankę wypełnioną śmietanowym kremem, wodą po kiszonych ogórkach doprawiam ziemniaczaną zupę, a obierki smażę lub gotuję w ratunkowym bulionie. Gotuję, nie marnuję i pokazuję, że to wcale nie jest skomplikowane. Ciemniejące banany zatapiam w brownie, a miękkie rzodkiewki smażę na patelni lub w piekarniku. Często daję jedynie wskazówki, pozostawiając czytelnikom pole do interpretacji. Resztka ma być pretektem do zmiany, nie musi trzymać się konkretnych proporcji. Wybrałam takie przepisy, którym ta dowolność i brawura w wykonaniu nie zaszkodzą. Nabiał dotyczy także swoich wegańskich odpowiedników, więc potrzebną w składnikach śmietanę, czy mleko można nimi śmiało zastąpić. Wiem oczywiście, że nie da się napisać książki dla wszystkich, ale chciałam, by Gotuję nie marnuję, było dla co trzeciej osoby w Polsce, która przyznaje się, że regularnie wyrzuca jedzenie do śmietnika. Mną też długo targały wyrzuty sumienia, do czego otwarcie przyznaję się w książce. Dlatego cały pierwszy rozdział poświęciłam sposobom, dzięki którym  tutułowe niemarnowanie będzie łatwiejsze. To dość mocny akcent, bo na początku podaję sporo danych dotyczących naszej jedzeniowej rozpusty. Przciętny Polak co miesiąc wyrzuca około czterech kilogramów żywności. Nie rozumiemy daty ważności, nie dajemy szansy pomarszczonym burakom czy sałacie, która przestała chrupać. I przede wszystkim robimy za duże zakupy. Bez planu. W efekcie co trzecia kupiona przez nas torba jedzenia trafia do kosza. W skali kraju jakieś dwa miliony ton rocznie marnowanych tylko w domach. Kolejne siedem wyrzuca się w czasie produkcji i dystrybucji. A przecież wiele z nich można uratować. Dlatego napisałam tę książkę , bo wierzę, że resztki mogą wrócić na stół. I to w całkiem niezłej formie. Zachęcam Was oczywiście do kupienia mojej książki i dzielenia się wrażeniami:) Znajdziecie mnie w wielu księgarniach! Zapraszam też gorąco na spotkanie autorskie. Będzie dużo cennych  informacji dotyczących skali marnowania jedzenia! Ugotuję coś pysznego:) Bez marnowania! Mam nadzieję, że do zobaczenia z kimś z Was!  Sylwia      * Zdjęcia pochodzą z mojej książki Gotuję, nie marnuję. Kuchnia ZERO WASTE po polsku. Ich autorką jest Dorota Krysińska. A materiały to przygotowane przez wydawnictwo Buchmann informacje prasowe.    Gotuję, nie marnuję. Kuchnia ZERO WASTE po polsku.  Sylwia Majcher, Wydawnictwo Buchmann, Warszawa, 2018 rok 

Początek dnia jest zapowiedzią wszystkiego. Obietnicą lepioną z przyjemności, które łagodnie ułożą się w całość. Niespodzianką, jaka może się zdarzyć. Nadgryzionym fragmentem budzącego się dnia. Zachęca do szperania w planach i kreśli w kalendarzu marzenia czerwonym pisakiem. Poranki trzeba celebrować, dać im się chwycić i pójść razem w stronę wyściełaną frajdą. Mieć ten moment dla siebie i czerpać z niego łapczywie. Przepis na najlepszy z poranków nieśmiało sam pcha się do kuchni. Nie zamykajcie mu drzwi, niech wtargnie z impetem. Obudzi dosłownie, by zaraz zostawić na ustach agresywne wspomnienie. I dobrze, bo ta jego moc rozleje się po całym dniu. Siła zamknięta w niepozornym ciastku. Ciasteczka mają australijski rodowód utkany nostalgią. Wypiekały je dziewczyny dla swoich mężnych chłopców żołnierzy. Pudełko z anzac bisuits panowie dostawali zaraz po powrocie do domu. Wy upieczcie je przed wyjściem z niego. Będzie domagać się ich więcej. I więcej! Jeśli kuszą Was porankowe uciechy, zajrzyjcie do książki Wszystkie poranki świata. Elisa Paganelli i Laura Ascari serwują ponad 40 propozycji na ten smaczny początek dnia. Organizują podróż na gapę po śniadaniowej mapę świata. W Brazylii proponują babkę kukurydzianą, na Dominikanie objadają się puree z platanów, w Afganistanie popijają różową herbatę z mlekiem. W Rosji jedzą bliny, a w Kanadzie tartaletki dyniowe. Dajcie się porwać, bo ubóstwiające jeść dziewczyny - architektka i fotografka z troską wybrały przepisy,w których można się rozsmakować. Większość z nich nie wymaga wysiłku przy odtwarzaniu, wszystkie zaprojektowane są czytelnie i wzmocnione rysunkową fantazją. Zamiast więc dobre sprawy odkładać na potem, weźcie w ręce tę książkę i  zaczarujcie już dziś swój poranek.

Szkoła gotowania powinna być na liście prezentów ślubnych. Pojawić się na urodzinach tych, co przypalają nawet wodę w czajniku. I tych, co nie mają kłopotu z barszczem, ale nie jakoś nie wychodzi im składnie krokietów. To świetny kulinarny podręcznik, jedna z najlepszych książek pokazujących, jak się je w polskim stylu. Marek Łebkowski wie z czym jego czytelnik może mieć problem, więc na każdej stronie podsuwa właściwe rozwiązania. Na koncie autora jest około 1oo książek kulinarnych i rekordowe wydania ich w 5 milionach egzemplarzy. Dostał nawet kulinarnego Oskara.

Jeśli ktoś myśli, że kuchnia francuska jest skomplikowana, niech zaprzyjaźni się z Davidem. Pracownik korporacji prawie dekadę temu rzucił przewidywalne życie w open space i zaczął gotować. Efektami pasji dzieli się na warsztatach, w telewizji i  najnowszej książce. Coś francuskiego to pełna koloru opowieść o miłości do jedzenia. Są w niej dziecięce wspomnienia, smaki poznawane w podróżach i przepisy zaostrzające apetyt. David Gaboriaud kuchnię francuską przedstawia w nonszalanckim stylu. Gotuje barwnie, czerpiąc z klasyki, ale nie ma w tym przesadnej wytworności. Jest za to sporo uwodzicielskiego uśmiechu i przekonania, że jedzenie jest ważne bez względu na miejsce i czas, który na nie mamy. Przepisy są odzwierciedleniem charakteru autora. Wyjęte zostały ze konwencjonalnego porządku. Początek jest smakach dzieciństwa, które otwiera deska serów. Siedem francuskich klasyków podanych z  dobrym chlebem, winem i konfiturami. To propozycja do ułożenia w kwadrans i serwowania według potrzeb. Może być daniem głównym albo pojawić się na stole tuż po nim. Autor jedynie sugeruje i zachęca do eksperymentów. Mnie przekonał do cienkiej tarty z jabłkami, takiej pieczonej na gotowym cieście francuskim. Na zdjęciu do jej upieczenia zachęcają złocące się od karmelizowanego cukru owoce i pewność, że w tej prostocie jest wszystko, czego czasem trzeba na leniwe popołudnie. W rubryce z dzieciństwa są też między innymi biszkopty, magdalenki czy tartaletki z truskawkami. Do deserów zresztą David wraca też w finale oferując cały rozdział im poświęcony. Tam pojawia się dużo czekolady, są naleśniki i ciasto z niespodzianką. Kucharz podróżuje w tej książce, jak w życiu. Opowiada więc o swoich smakach świata namawiając do smażenia frytek z polenty i zdradza, że marzy o mieszkaniu w Prowansji, którą podziwia za szacunek do kuchni. W swojej serwuje tapenadę z oliwek, grillowane śledzie i aioli z warzywami. Ja dałam się skusić na prowansalskie naleśniki z cieciorki obsypane tymiankiem. Potem są jeszcze pomysły na ryby i owoce morza, a po nich kolacyjny francuski układ, czyli przystawki, dania główne i wspomniane desery. W tym pierwszym zachwyca mnie szpik kostny,  o którym David pisze, że jest masłem bogów. W Polsce trudno go dostać, dawno temu wypadł z obiegu i trzeba mieć sztamę z zaufanym rzeźnikiem, żeby zorganizował pożądaną porcję. We Francji szpikiem karmią już małe dzieci, bo sporo w nim witamin, żelaza i kwasów omega 3. David go piecze klasycznie w piekarniku, doprawia płatkami soli, natką pietruszki i sokiem z cytryny. Coś francuskiego jest z miłością, z pasją i ze smakiem. To książka nie tylko do gotowania, ale i poczytania. Dzięki niej pojawia się pokusa podróży do Francji. Książkę możecie ją kupić w dobrej cenie w internetowej księgarni BookMaster, do czego zachęcam. Coś francuskiego David Gaboriaud Wydawnictwo Pascal, 2017 

Dzika Fermentacja Żywe Kultury Bakterii Smak Wartości Odżywcze I Rzemiosło - Sandor Ellix Katz

"Dzika Fermentacja Żywe Kultury Bakterii Smak Wartości Odżywcze I Rzemiosło" Sandor Ellix Katz to kompendium wiedzy na temat dzikiej fermentacji. Sam autor twierdzi, że fermentacja to po części dieta, po części sztuka, a także sposób konserwacji żywności. Dzięki fermentacji mamy smaki, które lubimy jak np. kawa, czekolada, wino. Okazuje się, że najstarszym fermentowanym napojem jest miód pitny, a Ludwik Pasteur skupiając się na procesie fermentacji buraków dowiódł, że fermentacja to proces biologiczny. Pierwszy raz podgrzał sok z buraków, aby wyeliminować bakterie, czyli nastąpił proces, który dziś nazywamy pasteryzacją. Ciekawostek jest wiele, bowiem książka oparta jest na wielu źródłach. http://bookmaster.com.pl/szukaj-Sandor+Ellix+Katz Książka skupia się przede wszystkim na procesach, nie na przepisach, które również są tu obecne. Autor przedstawia techniki fermentacji warzyw, napojów lekko fermentowanych, fermentację nabiału (w tym także wegańskich zamienników), fermentację ziaren zbóż i roślin strączkowych, wina, piwa, octu. Wszystko odkładnie opisane i wytłumaczone. http://bookmaster.com.pl/szukaj-Sandor+Ellix+Katz Okazuje się, że fermentować można prawie wszystko, nawet banany, aby otrzymać ocen bananowy. Ta książka zdecydowanie poszerza horyzonty o nieznane dotąd świat smaków i korzyści zdrowotnych. Po tej lekturze ponownie wracam do hodowli ziaren kefirowych i nastawiam zakwas na chleb. kombucza Autor pisze też o właściwościach zdrowotnych kombuczy, o hodowli grzyba herbacianego. Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć tego grzyba w restauracji Malarska 25 we Wrocławiu, na bazie którego przygotowywany jest napój. Kombucza jest niezwykle orzeźwiająca, delikatnie musująca, w smaku pomiędzy młodym cydrem a ice tea. To moje odkrycie tego lata :) kombucha Dzika Fermentacja Żywe Kultury Bakterii Smak Wartości Odżywcze I Rzemiosło Autor: Sandor Ellix Katz Wydawnictwo: VIVANTE Książka „Dzika Fermentacja Żywe Kultury Bakterii Smak Wartości Odżywcze I Rzemiosło” do kupienia w dobrej cenie w internetowej księgarni BookMaster