Proste, nieprzekombinowane smakiem. Tradycyjne, dobre na każdą okazję. Ciasteczka te są mało pracochłonne, więc można je przygotować nawet na ostatnią chwilę :) Tym razem w wersji wielkanocnej.
Wielkanoc kojarzy się z mazurkami. Mazurki w moim domu mają jednak średnie powodzenie, dlatego już jakiś czas temu zrezygnowałam z ich pieczenia. Jeśli jednak lubicie, wystarczy że zastąpicie ciasto francuskie kruchym ciastem i uzyskacie mazurek czekoladowy z miętową nutą.
Duża zawartość czekolady sprawia, że jest słodki, dlatego proponuję go podawać z gorzką, zieloną herbatą, zwłaszcza, gdy w zanadrzu na świątecznym stole czekać będą na nas jeszcze inne słodkości.
Kaczkę zwykło się jadać z jabłkami. Zdecydowanie lepiej smakuje z dodatkiem pomarańczy. Jest winna, niewysuszona, śmiało można podać na wielkanocny stół.
Przygotowanie jej to w zasadzie chwila, zatem to dobra propozycja dla zapracowanych :) Pieczona kaczka to również dobry pomysł na Wielkanoc czy Boże Narodzenie.
Mam grupę znajomych, z którymi cyklicznie spotykam się, by wspólnie gotować. Czasem jest to gotowanie wg koloru (mamy za sobą najtrudniejsze tj. czarne gotowanie i białe gotowania - wszystkie potrawy w tych kolorach), czasem wg danego kraju (na swoim koncie mamy już kuchnię chińską, gdzie gotowała z nami Chinka z Szanghaju, a także kuchnię hiszpańską, gdzie towarzyszyła nam znajoma Hiszpanka).
Tym razem postanowiliśmy zaczerpnąć trochę fachowej wiedzy i doświadczenia.
W miniony weekend odbyły się specjalnie dla nas, z uzgodnionym wcześniej menu warsztaty kulinarne z Piotrem Kucharskim.
Do tej pory robiłam tiramisu tylko z mascarpone i z żółtkami. Wszelkie dodatki wydawały mi się zbędnymi wariacjami. Na kursie w Toskanii, Antonio Alfani dodawał jeszcze kremówkę. Byłam zdziwiona, bowiem wydawało mi się, że to polski akcent, a nie oryginalne tiramisu. Myliłam się, bowiem ta wersja jest jak najbardziej prawdziwa. I równie dobra. Krem jest delikatniejszy, sama nie wiem, który mi bardziej smakuje :)
Niekiedy miewam ochotę na wiele rzeczy, na nic nie mogę się zdecydować. Wówczas rozwiązaniem mogą być małe porcje, ale zróżnicowane. Świetnie do tego się nadają małe naczynia do zapiekania, czy tak jak tu, formy do mini tarty. Byłam poza miastem, poczułam wiosnę i wenę - chciałam robić wszystko, tylko nie wiem, kto by to przejadł ;) Mając bazę do tarty, można wyczarować wiele smaków - wystarczy zerknąć do lodówki.