Udka z kaczki pieczone z rozmarynem, pomarańczami i śliwkami

Udka z kaczki pieczone z rozmarynem, pomarańczami i śliwkami to proste danie, które robi się prawie same. Jeśli chcecie, możecie je przygotować prędzej i odgrzać, kiedy np. przyjdą goście. Udka mają chrupiąca skórkę i niewysuszone mięso. Podałam je z czatnejem z pigwy i żurawiny i ze śliwkami w korzennym sosie. Gościom bardzo smakowały (pobiły nawet rolady wołowe ;)), dlatego tym bardziej je Wam polecam :) Udka z kaczki pieczone z rozmarynem, pomarańczami i śliwkami

Sałatka z kaczką, kozim serem i kwiatkami

W ciepłe dni chętnie jem sałatki. Ta z piersią z kaczki i kozim serem jest bardzo pożywna. I bardzo wiosenna, dzięki różnorodnym łąkowym kwiatkom. Jak wiecie uwielbiam je, zarówno w wazonie, jak i jeść :) Tutaj trafił się prawdziwy miks uzbierany na górskiej polanie z dala od zgiełku i ulicy. Poza bukietem  jadalnych kwiatów (skład bukietu: floks szydlasty, fiołek wonny, ziarnopłon, rzeżucha łąkowa, stokrotka, jasnota plamista, bratek, bluszczyk kurdybanek, pierwiosnek) trafił tu jeszcze podagrycznik, chwast o wielu pozytywnych właściwościach (więcej o podagryczniku możecie przeczytać tutaj) Sałatka z kaczką, kozim serem i kwiatkami Jadalne kwiaty od lewej: floks szydlasty, fiołek wonny, ziarnopłon, rzeżucha łąkowa, stokrotka, jasnota plamista, bratek, bluszczyk kurdybanek, pierwiosnek Sałatka z kaczką, kozim serem i kwiatkami

Kaczka ze względu na sposób i proces chowu należy do najzdrowszych mięs drobiowych. Jest hodowana od XVI wieku, jednak przez ostatnie lata była nieco zapomniana. Teraz na szczęście wróciła na polskie stoły i bez trudu można ją kupić. Tradycyjnie piecze się ją w całości z jabłkami lub pomarańczami. W wersji szybszej (a równie smacznej!) proponuję Wam zrobić piersi z kaczki. Miękkie, z chrupiąca skórką, z lekko różowym wnętrzem. Do tego pomarańczowy, gęsty, skarmelizowany sos, który idealnie komponuje się z kaczką. To danie śmiało możecie zaserwować na wielkanocny obiad. Pierś z kaczki z sosem pomarańczowo-rozmarynowym

Chcąc mieć rosół tęgi, trzeba liczyć funt mięsa na osobę. Na lżejszy, czyli zwyczajny, dość jest pół funta. (...) Można także włożyć w rosół dróbka od kaczki lub kury, co bardzo podnosi smak rosołu. To rady Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Jej książkę 365 obiadów sprzedano w 130 tysiącach egzemplarzy. Była kulinarną celebrytyką, w czasach, gdy słowo to nie istniało. Dzięki przepisom trafiła do encyklopedii. Ja trafiam na Jej słowa i czerpię z nich z zachwytem. Skoro mówi o drobiu w rosole to ufam i daję kaczki sporo. Taki bulion ma  smak delikatniejszy od wołowego, a bardziej wytrwany niż z kurczaka. I kolor piękny. Złoty niemalże. Mieni się jesiennie i smakuje wybornie. rosół z kaczki Tymianek i czerwony pieprz są moją wariacją. Zgrały się z kaczką dość dobrze, rosół jest klarowny i aromatyczny. Pachnie ziołami i skutecznie walczy z pierwszym jesiennym przeziębieniem. Bulion można zamrozić i wykorzystać jako bazę do sosu.  Rosół to jedna z najłatwiejszych zup. Gotuje się przecież sam. Trzeba dać mu jedynie czas i nie przeszkadzać w "pyrkaniu". rosół z kaczki

Restauracja Billa Grangera w Londynie

Udając się w podróż do Nowego Jorku miałam 1-dniowy postój w Londynie. Nie zastanawiałam się długo, gdzie zjeść w Londynie :) Odkąd dowiedziałam się, że mój ulubiony australijski autor książek, Bill Granger, ma tam restaurację (a nie tylko w Sydney i Tokyo jak wcześniej myślałam), wiedziałam, że jeśli tam tylko kiedykolwiek będę, to muszę tam pójść :) Mam jego polskie wydania książek i cenię go za prostą, bardzo smaczną kuchnię. Restauracja Granger & Co mieści się w słynnej dzielnicy Notting Hill, bez trudu tam dojdziecie. Jeśli będziecie w Londynie, pójdźcie tam - nie zawiedziecie się. Restauracja Billa Grangera w Londynie W środku było sporo osób, stoliki ciasno ustawione, a mimo to miejsce miłe i jasne, zapraszające do wejścia do środka i zostania na dłużej. Menu mieszczące się na jednej kartce wcale nie ułatwia wyboru ;) Chciałabym skosztować więcej niż dałabym radę. Tym razem (zakładam, że kiedyś tam jeszcze wrócę) sprobowałam hamburgera z krewetkami i chrupiącej kaczki. Burger z krewetkami, majonezem jalapeño, podany z marynowaną rzodkiewką nie był zwykłym burgerem. Kompozycja smaków dotąd mi nieznana (burger z krewetkami?), a bardzo ciekawa. Rzodkiew w smaku nie do porównania z niczym, wyglądała równie intrygująco :) Restauracja Billa Grangera w Londynie Kaczka... bez wątpienia najlepsza, jaką jadłam. Gdy zobaczyłam w karcie chrupiąca kaczkę spodziewałam się kaczki w chrupiącej panierce. Nic bardziej mylnego!  Kaczka była pieczona, a skórka faktycznie chrupiąca, bardzo aromatyczna z cytrusowo-anyżową nutą (i pomyśleć, że nie lubię anyżu!). Nie byłam w stanie wyłapać wszystkich składników, ten smak jest nie do powtórzenia. Już się robię głodna na samą myśl o tych wspomnieniach! Restauracja Billa Grangera w Londynie

Kaczka korzenna duszona w czerwonym winie

Kaczka duszona w czerwonym winie to idealne danie na świąteczny obiad. Jest bardzo aromatyczna i miękka. Korzenny posmak, kojarzony z grzanym winem, przywołuje na myśl Święta. Kaczka w zasadzie robi się sama, nie wymaga wiele pracy, zatem efekt tym bardziej pozytywnie zaskakuje. W ten sposób przygotowałam kaczkę eksperymentalnie po raz pierwszy i cieszę się, że została jeszcze na jutro :) Sos, który powstaje podczas duszenia kaczki, jest równie pyszny. W moim rankingu tak przygotowana kaczka wyprzedza kaczkę z pomarańczami i kaczkę z jabłkami i żurawiną, które do tej pory należały do moich ulubionych :) Kaczka korzenna duszona w czerwonym winie

Nie przepadam za kaczką. Choć raczej powinnam napisać to w czasie przeszłym. Moje nastawienie bowiem do kaczki uległo diametralnej zmianie. Wszystko za sprawą dwóch mężczyzn. Paryskiego korespondenta radiowego i rolnika z Radzymina. Ten pierwszy podzielił się apetycznymi refleksjami ze swojej obecności w kulinarnej akademii Le Cordon Bleu, drugi przyciągnał uwagę na moim ulubionym warszawskim targu. Obu łączy miłość do kaczki. Dziennikarz pieczoną, a wcześniej obsypaną solą i zalaną tłuszczem kaczą pierś nazywa impresjonizmem na podniebieniu. Gospodarz kaczki hoduje sam, a potem przywozi do stolicy i z pewną taką nieśmiałością, spowodowaną pewnie nie do końca legalnym działaniem, oferuje zaufanym klientom. Kaczka jest solidna, z bogatym wnętrzem, przygotowana do faszerowania, pieczenia, duszenia, czy czego tam kupujący chce. Sprzedawca snuje opowieści o kruchym mięsie z lekkością odchodzącym od kości, chrupiącej skórce natartej tymiankiem i aromatycznym rosole, który powstanie, gdy zdecyduję się oddzielić od korpusu skrzydła i podroby. Te dwa światy, paryskiej pełnej szyku akademii i targowego grudniowego rozgardiaszu połączyłam świadomie. Przewracając kolejne kartki książki o kulisach La Cordon Bleu nie tylko zgłodniałam, ale uznałam, że po lekturze, w której zachwyt nad kaczką jest obezwładniający, muszę i ja dać jej szansę. Potrzebowałam tylko towaru najepszej jakości. A taki jest właśnie na wspomnianym targu. Trzeba tylko wiedzieć, w której alejce sprzedają rarytasy, nieporównywalne do tych ze sklepowych zamrażarek. Zanim kaczkę nabyłam, poznałam jej historię wraz z  obietnicą, że z zakupu będę zadowolona. Jestem. I doskonale rozumiem autora wspomnień z paryskiej akademii, który o kaczcei tej  w pomarańczach i  borowikach wyraża się z należytym szacunkiem:) Ja wybrałam wersję staropolską.

Kaczkę zwykło się jadać z jabłkami. Zdecydowanie lepiej smakuje z dodatkiem pomarańczy. Jest winna, niewysuszona, śmiało można podać na wielkanocny stół. Przygotowanie jej to w zasadzie chwila, zatem to dobra propozycja dla zapracowanych :) Pieczona kaczka to również dobry pomysł na Wielkanoc czy Boże Narodzenie. Kaczka z pomarańczami

Miała być kaczka w całości  nadziewana soczystym jabłkiem i pieczona w specjalnej formie, która ciągle jeszcze nie została przeze mnie przetestowana. W drobiowym jednak kaczki nie było. Ma pojawić się tuż przed Wielkanocą. Zadowoliłam się więc podwójną ponad półkilogramową piersią i przez całą drogę zastanawiałam, jaka marynata powinna jej towarzyszyć. Mam słabość do słodkich dodatków, ale ponieważ jestem w tym odosobniona w drodze koniecznego kompromisu uzupełniłam je o ostrą nutę. I to było właściwe połączenie.  

Zwykle piekę kaczkę w całości z jabłkami i pomarańczami. Tym razem nie miałam cytrusów ani chętnych do pomocy w jedzeniu całej kaczki, więc wybór padł na pierś z kaczki z jabłkami, marynowaną w musztardzie. Musztarda podkreśliła smak, dzięki czemu kaczka zyskała na wyrazistości. pierś z kaczki z jabłkami