Polecamy
Kurs kulinarny w Meksyku
Dostałam plastikową torbę i żółtą kartkę z wypisanymi na niej drobno nazwami potraw. Chwilę później wsłuchiwałam się w okrzyki docierające z każdego stoiska. Największy i najstarszy targ w Qaxaca tętnił przedpołudniowym życiem. Tu zaczynała się moja lekcja gotowania w meksykańskim stylu. Panie domu szukały inspiracji na obiad, panowie leniwie popijali kolejną micheladę. Ja poznawałam wszystkich znajomych Gerardo, kucharza, w którego domu miałam odkryć tajemnice meksykańskiej kuchni. Starsza pani z uroczymi zmarszczkami pytała, czy jestem jego nową dziewczyną. Koniecznie chciała mi wytłumaczyć różnice między stosami papryk, które sprzedawała. Rozumiałam jedynie, że każda następna, którą i podawała jest ostrzejsza od poprzedniej.
La Bouqeria, Barcelona
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. I ta miłość wiodła mnie tam każdego dnia. Po zakupy, po atmosferę, po rozmowę, po przekąskę i nieustający zachwyt. Tak barwnie, zabawnie, tak przyjemnie i nastrojowo było w środku, że to co na zewnątrz jakby nie istniało. I tak już od XII wieku, momentu, gdy kupcy z całej okolicy, wybrali zdecydowali, że chcą w jednym miejscu sprzedawać swoje produkty. Potem targ przeniesiono na La Rambla. Dziś osłonięty XVIII wiecznych murami i delikatnie prześwitującym dachem, przez który przebija słońce, nosi dostojną nazwę Mercat de la Boqueria albo Mercat de St Josep. I jest obowiązkowym punktem na trasie wielu turystów.
Anjuna i Arpora, Goa (Indie)
Przyjacielu zabijasz mnie swoją ceną. Za pierwszym razem zdanie wymawiane łamaną angielszczyzną na targu w Anjunie jest zabawne, za drugim ujmujące, za trzecim już nudzi, przy kolejnym nawet nie pozwalamy sprzedawcy dokończyć. Słychać je dosłownie wszędzie. Jest hasłem tego miejsca. Mottem przewodnim. Mantrą powtarzaną do upadłego.
Targ rybny, Tavira, Portugalia
To miejsce zdominowane jest przez ryby i inne owoce wyłowione o świcie z morza. Że docierają każdego dnia świeże widać na kutrach, które leniwie podpływają do brzegu. Kilka kroków dalej zebrany na nich wcześniej towar już posegregowany i oczyszczony wystawiony zostaje do sprzedaży. Nie sposób zapamiętać tych wszystkich skorupiaków, które dostępne są w ofercie. Ale można ich dotknąć i podpatrzeć, jak dzielone są na pożądane przez klientów porcje.
Miejsca ze smakiem
Są takie miejsca, które relaksują mnie zdecydowanie bardziej niż oszałamiające aksamitem piasku plaże, miejsca, w których czas przestaje tak oburząjąco gonić. Szukam ich wszędzie tam, gdzie trafiam, czasami z przewodnikiem, częściej zupełnie przypadkiem. To lokalne targowiska, które zawsze dają mi poczucie uroczego zetnięcia się z autentycznym klimatem miast, miasteczek czy wsi, które odwiedzam. Lubię znaleźć swoje stoiska i wracać na nie, by toczyć niezobowiązujące rozmowy o lokalnych produktach. We Włoszech czerpię przyjemność z proszenia o uno ricotty nakładanej głęboką łyżką, w Hiszpanii nigdy nie mogę się zdecydować, jaki rodzaj serano smakuje mi najbardziej. We Francji daję się namówić na najostrzejszy ser. czytaj dalej »
Kurs kulinarny w Toskanii
Gotowanie jest jak muzyka, najpierw uczysz się nut, a potem tworzysz kompozycję – powiedział nam Antonio Alfani, przewiązując w pasie fartuch szefa kuchni. Zabawny Sycylijczyk zakochany w Toskanii i gotowaniu bez cienia wątpliwości oznajmił, że będzie naszym nauczycielem najlepszych, bo włoskich dań.
Chiribiri, San Gimignano,Toskania
Do tego miejsca drogę wskazał nam deszcz. W słonecznej Toskanii rozpadało się niemiłosiernie. Postanowiliśmy przeczekać nad talerzem z pizzą. Po spacerze wśród kolejnych trattorii zaczęliśmy wątpić, że w San Gimignano znają klasyczną margaritę, a czas naglił, bo za chwilę rozpoczynała się pora sjesty i okoliczne osterie zamykały swe drzwi.
La solita zuppa, Chiusi, Toskania
Z Luką znamy się dobrze, można nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy. Znajomość nawiązałyśmy poprzedniego wieczora, gdy trafiliśmy wiedzeni zabawną nazwą osterii w wąską uliczkę, pośrodku której schowane były: pracownia malarska i równie barwne wejście do knajpki.












