Do Świąt jeszcze nieco czasu, jednak warto pomyśleć, co mogłoby sprawić frajdę osobom zainteresowanym kulinariom. Gadżetów na rynku nie brakuje, jednak często lądują one w kącie, zupełnie niepotrzebne. Aby ustrzec przed wyrzucaniem, poniżej moja propozycja prezentów. Od jakiegoś czasu kupuję znacznie mniej książek, gdyż pod ich ciężarem regał już się ugina i nie mam miejsca na kolejne. Dlatego skrupulatnie dobieram nowe. Książki, które polecam mam i do nich wracam. Poza przepisami mają sporo treści, idealne do poczytania na długie, zimowe wieczory. 1. Gotuję, nie marnuję Tej książki przedstawiać chyba nie muszę :) Pierwsza książka Sylwii, która stała się bestsellerem już w pierwszych tygodniach po publikacji. Nic dziwnego, gdyż jest bardzo praktyczna, proponowane rozwiązania są proste i dzięki nim można wyczarować coś z niczego. To nie jest zwykła książka z przepisami, to drogowskaz, jak dobrze gospodarować własną kuchnią, jak planować posiłki by nie marnować żywności. W sam raz na prezent pod choinkę, by uratować świąteczne jedzenie przed wyrzuceniem. Więcej o książce przeczytacie tutaj - nikt nie opowie lepiej niż sama autorka. Książka Gotuję, nie marnuję jest nominowana do nagrody World Cookbook Fair - Gourmand International - Gourmand Awards  (to takie międzynarodowe książkowe Oscary). Mocno trzymam za nią kciuki! Gotuję, nie marnuję. Kuchnia ZERO WASTE po polsku. Sylwia Majcher Wydawnictwo Buchmann, Warszawa 2018 2. Italia do zjedzenia Książka dla wszystkich wielbicieli Włoch i włoskiej kuchni. To już drugie wydanie, uzupełnione względem pierwszego. Uwielbiam tę książkę, która podzielona jest na regiony Włoch, dzięki czemu można zobaczyć, jak włoska kuchnia jest zróżnicowana i bogata. Jako, że na regale książkowym kuchnia włoska doczekała się u mnie osobnej półki, bez wątpienia mogę stwierdzić, że jest to najlepsza książka z kuchnią włoską polskiego autora. Poza przepisami jest sporo opowieści, po których chce się spakować walizkę i uciec choć na kilka dni do Włoch. Wydana ślicznie, przepisy Krakowskiego Makaroniarza jak zwykle niezawodne (przepis na tartę cytrynową znajdziecie tutaj). Italia do zjedzenia Bartek Kieżun Wydawnictwo Buchamann, Warszawa 2018 3. Jajko Książka zaskoczy każdego. Skupiona na jednym składniku - jajku. Autorkami książki są wegetarianki, Kasia i Zosia, mama i córka, właścicielki i kucharki w Ranny Ptaszek w Krakowie. Jestem pewna, że każdy znajdzie w tej książce jajeczną inspirację. Jajko Pilitowska Katarzyna, Pilitowska Zofia Wydawnictwo Buchamann, Warszawa 2018 4. Najlepsze przepisy najlepszych restauracji Przełomowa książka kulinarna z nieznanymi historiami i sekretnymi przepisami najlepszych Restauracji. Aż 39 najlepszych Restauracji w Polsce i życiorysów Restauratorów oraz prawie 100 tajnych dotąd przepisów i ponad 300 zdjęć na 250 stronach w twardej oprawie ze wstępem Macieja Nowaka. "Polska jest gotowa by być kolejnym odkryciem światowej gastronomii!" - Maciej Nowak Najlepsze przepisy najlepszych restauracji Restaurant Week, Warszawa 2017 Książka do kupienia online tutaj (w wyjątkowej cenie 29zł) 5. &RAW &RAW to wrocławska manufaktura, która powstała z połączenia zwyczajnej potrzeby, zmysłu technicznego i miłości do jedzenia. Za tą marką stoi Piotr Andruszko, szef kuchni (który był szefem kuchni w mojej Restauracji), który z doświadczenia wie, co jest potrzebne w kuchni. Tworzy ze skóry zarówno fartuchy, zapaski, torby na noże, jak i akcesoria. Wszystko może być personalizowane, idealne na prezent. Fartuchy Piotra noszą m.in. kucharze w Campo (najpiękniejszej restauracji na świecie wg WORLD INTERIORS NEWS (WIN) AWARDS 2017), w Zoni (gdzie Szef Kuchni Aleksander Baron został Szefem Jutra wg Gault&Millau), czy Yemsetu (miejsce z najlepszym ramenem i sushi we Wrocławiu wg mnie :) Gdy zobaczyłam skórzane notesy, od razu pomyślałam o Sylwii. To nie jest zwykły przepiśnik. Skórzana obwoluta zaprojektowana jest tak, że mieści się tam zeszyt, kalendarz czy ulubiony notes. Po zapisaniu wystarczy wymienić na nowy. To nietuzinkowy prezent, który dodatkowo może być spersonalizowany imieniem lub inicjałami. Taki prezent będzie służyć przez całe lata.  Zobaczcie na www lub na instagrama, jakie cuda tworzy Piotr. 6. UMAMI Całości dopełnią kosmetyki naturalne (tak naturalne, że można je jeść!). "Świat Umami czerpie z natury. Dłońmi doktor Doroty Rutkowskiej miesza ją w kremach, romansuje z serum, wchodzi w pyszne mydlane mariaże, koleguje się z balsamami.  Umami dzięki wiedzy i niebywałej intuicji lekarki z ponad 20 letnim doświadczeniem  krąży wokół aktywnych składników kwiatów, owoców czy warzyw, zagląda do oranżerii i ogrodu" tak napisała Sylwia. Więcej  tych kosmetykach przeczytacie tutaj. Zapakowane są bardzo elegancko, wystarczy dodać bilecik, włożyć pod choinkę i obserwować radość obdarowanej osoby. 7. Kolacja degustacyjna w Water&Wine lub Chef's Table Na temat Water&Wine pisałyśmy już z Sylwią wielokrotnie. Dla mnie to miejsce wyjątkowe, wręcz magiczne. Ilekroć tam jestem mówię, że jestem w raju. Inaczej nie potrafię określić tego, co stworzyli w Drzewcach kucharze i cała ekipa, biorąca udział w tym koncepcie. Marek Flisiński zdobył właśnie najbardziej prestiżowy tytuł wg wg Gault&Millau - tytuł Szefa Roku. Choć bez dwóch zdań jest to miejsce, które zasługuje na gwiazdkę Michelin (i to niejedną!), to dobrze, że jej nie ma. Dzięki temu jest bardziej dostępne dla wszystkich, a na wolne stoliki nie trzeba czekać miesiącami. Dla mnie wyjazd tam jest jak wygrana w totolotka. Dlatego z całego serca polecam rezerwację tam kolacji w prezencie dla kogoś bliskiego. Kolacja trwa 3 godziny, a doświadczenie zostaje w pamięci na zawsze. Jestem pewna, że tak jak ja pokochacie to miejsce. 8. Voucher do restauracji Wyjście do restauracji jest zawsze świetnym rozwiązaniem! Można wykupić wcześniejsze rezerwacje na nadchodzące festiwale. Co to oznacza? Obdarowani sami będą mogli wybrać menu i restauracje, do których pójdą. Czy jest ktoś, kto nie chciałby dostać takiego zaproszenia?

9. RAM Cafe W czytaniu książek i w przygotowywaniu dań wg przepisów pomoże dobra muzyka. Na taką zawsze można liczyć w składance wrocławskiego Radia RAM, ułożonej przez Piotra Bartysia, czyli RAM Cafe. Najnowsza Ram Cafe 13 jest już w sprzedaży i wierzę, że znajdę ją jak co roku pod choinką (na razie kupiłam w prezencie). Wśród proponowanych prezentów, kilka z nich (lub ich autorów) pochodzi z Wrocławia, z czego jestem szczególnie dumna! Sylwia Majcher, współautorka naszego bloga i autorka książki "Gotuję, nie marnuję" to moja przyjaciółka z piaskownicy, z tego samego wrocławskiego podwórka :) &RAW, UMAMI, RAM Cafe 13 - również "Made in Wrocław". 10.Kulinarne prezenty Do tego warto dodać coś od siebie, kulinarny prezent od serca doceni każdy! Mogą to być trufle, pralinki, czy własnoręcznie wykonana bombonierka. Mogą to być nalewki, sól smakowa, ciasteczka czy konfitury do herbaty. Po inspiracje zerknijcie na nasze przepisy na kulinarne prezenty. Czekoladki z malinami

WpadajÄ… mi w ucho pierwsze dźwiÄ™ki Å›wiÄ…tecznych przebojów. WidziaÅ‚am już romantycznÄ… komediÄ™ obudowanÄ… bożonarodzeniowÄ… scenografiÄ…. NastawiÅ‚am ciasto na dÅ‚ugo dojrzewajÄ…cy piernik staropolski. KompletujÄ™ powoli przepisy na dania, którymi chciaÅ‚abym ugoÅ›cić bliskich. Co roku dobarwiam menu, klasyki serwujÄ™ w towarzystwie totalnych premier. LubiÄ™ zaskakiwać, sprawiać frajdÄ™. ProÅ›by o przepis sÄ… najlepszÄ… recenzjÄ… moich kulinarnych poczynaÅ„. Grudniowo moje myÅ›li krążą wokół Å›wiÄ…tecznego obiadu. JakiÅ› czas temu czerwony barszcz  i zupa z suszu wyeliminowaÅ‚y grzybowÄ… z naszego wigilijnego jadÅ‚ospisu. Ale za to nadrabiamy w czasie Å›wiÄ…tecznego obiadu, bo na stole obowiÄ…zkowo pojawia siÄ™ sos grzybowy. Rzadko sam, dobieram mu do pary soczyste miÄ™so, które otacza z wÅ‚aÅ›ciwÄ… atencjÄ…. Duet pachnie zmysÅ‚owo i kusi niemożebnie, bo grzybowy aromat jest nie do podrobienia.   Do tego swatania staram siÄ™ trzymać w baweÅ‚nianym woreczku garść suszonych grzybów, ale gdy zapasy sÄ… na wyczerpaniu, szukam wsparcia. Wymagania mam spore, bo Å›wiÄ…teczny dom musi pachnieć porzÄ…dnie tym leÅ›nym smakiem nie do podrobienia. Butelka koncentratu Krakus zdaje egzamin i speÅ‚nia oczekiwania. Sos jest gÄ™sty, treÅ›ciwy i wypeÅ‚niony intensywnoÅ›ciÄ…. Koncentrat powstaje z suszonych grzybów i nie ma niepotrzebnych dodatków. ZresztÄ… już otwarcie butelki przynosi tego dowód, bo grzyby dominujÄ… i potÄ™gujÄ… aptetyt.   Mieszam wiÄ™c koncentrat grzybowy ze Å›mietanÄ… i podlewam opieczone sznycle. Na finaÅ‚ sypiÄ™ wszystko tymiankiem i nieoczywistymi chrupkami z kaszy gryczanej. Wychodzi mi z tych eksperymentów sprytna zapowiedź Å›wiÄ…tecznego obiadu. Korzystajcie z niej Å›miaÅ‚o w Waszym przedÅ›wiÄ…tecznym rozgardiaszu.  

Niejednokrotnie pisałam o swoim uwielbieniu do ciasta drożdżowego. Jednak gdy wpadam w trans, piekę je tak często, że zdarza mi się, że czasem ono zostaje. Zostaje lekko wyschnięte i aż prosi się o ponownie świeżą chałkę, drożdżówkę czy brioszkę, pomimo, że zostały poprzednie. Co wówczas zrobić? Patentów jest wiele, ale najważniejsze nie wyrzucać! Takie podsuszone kawałki drożdżowego ciasta są idealną bazą do nowych dań, które zachwycą Wasze kubki smakowe. Ostatnio wpadłam w ciąg chałkowy (tu chałka tradycyjna, a tu chałka maślana) zainspirowana chałkami wypiekanymi w Water&Wine. Jeszcze ich nie próbowałam (ale łudzę się, że w grudniu będzie mi dane ich spróbować!), ale wyglądają tak smacznie, że postanowiłam już wielokrotnie stworzyć je w domu i pozostać w duchu kuchni w Drzewcach, czyli nic nie marnować. Szef kuchni Water&Wine, Marek Flisiński wraz z cała ekipą dbają o to, aby resztki przeobrażać w pyszne fine diningowe dania. Dlatego kilkudniowe chałki nabierają u mnie nowej mocy. Ale po kolei.

  1. Tosty z chałki z awokado i jajkiem sadzonym.
To danie, które czasem zamawiam w topowych restauracjach śniadaniowych, a teraz odtwarzam je w domu, wykorzystując czerstwa drożdżowe. Składniki:
  • 2 kromki czerstwej chaÅ‚ki
  • 1 Å›redniej wielkoÅ›ci awokado
  • 2 jajka
  • 1 Å‚yżeczka masÅ‚a klarowanego
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:
  1. Awokado przekrój na pół, wydrąż łyżką połówki miąższu i pokrój go w plasterki.
  2. Na patelni rozpuść masło i obsmaż chałkę z dwóch stron.
  3. Ściągnij chałkę z ognia i na tym samym maśle usmaż 2 jajka sadzone.
  4. Na podsmażoną chałkę ułóż pokrojoną połówkę awokado i jajko sadzone. Dopraw solą i pieprzem.
2. Bread and butter pudding Pisałam już o tym tutaj. Za każdym razem zachwyca swoją prostotą i smakiem. Wystarczy zapiec kromki chałki w masie jajecznej, by zyskać pyszne, niebanalne śniadanie. Nikt nie uwierzy, że to dani z resztek! 3. Okruchy z chałki Idealny dodatek do dań. Nie muszą to być kromki, wystarczą prawdziwe okruchy, kawałek piętki. Smażone w palonym maśle zyskają orzechowy posmak i urozmaicą niejedno danie. Polecam typowy comfort food, czyli kluski leniwe z okruchami ciasta drożdżowego w palonym maśle. Tak proste i tak dobre, że powinniście spróbować. Grunt, to nie wyrzucać. Sposobów na wykorzystanie jest wiele. Przychodzi mi na myśl z dzieciństwa jedyna lubiana przeze mnie zupa mleczna, czyli z okruchami z bułki (jedyne pozytywne jedzeniowe wspomnienie z przedszkola). W nowym wydaniu możecie chałkę porwać, usmażyć na maśle i zjeść z jogurtem naturalnym i mrożonymi malinami. Pyszny początek dnia gwarantowany!

Bez wątpienia jestem italioholikiem, o czym może świadczyć fakt, że wyjazd do Apulii to mój 11 wyjazd do Włoch. Włochy za każdym razem mnie zaskakują i pozostawiają niedosyt. Tak tez były tym razem, gdy planowałam wyjazd GDZIEŚ na kilka dni i rozważałam, czy kupić bilety do Kijowa, czy do Lwowa. Kupiłam do Bari, nie pytajcie mnie dlaczego :) Od razu zarezerwowałam nocleg i zaczęłam odliczanie do pierwszych dni września. Noclegi Apulia słynie z wielu cudnych miasteczek, których nie sposób zobaczyć podczas jednego krótkiego wyjazdu. Po prostu trzeba tam wrócić. Nie widziałam nawet perły tego regionu, czyli Alborobello - miasteczko urokliwych domków truli. Chciałam odpocząć, dobrze zjeść i trochę zobaczyć. Stąd też zmieniłam zdanie i noclegi w Bari zamieniłam na noclegi w Barletcie. Dlaczego? Za radą kolegi, który był i "ostrzegł" mnie, że Bari to miasto portowe, bardziej turystyczne, o czym faktycznie się przekonałam. Barletta jest miastem nad samym morzem, z najszerszymi plażami w tym regionie. Mieszkałam w apartamencie z tarasem B&B Le Statuine guest house (rezerwować możecie np. na booking.com), z którego w oddali było widać morze. Apartament bez luksusów, ale w pełni komfortowy dla 2 osób na kilka dni w atrakcyjnej cenie. Na stanie była m.in. kawiarka, więc wyposażenie idealne. Do tego wina, które można było kupić za 5-7 euro, wszystkie pochodzące z tego regionu. Do wszystkich atrakcji (plaża, katedra, zamek, dworzec) można dojść w kilka minut. Mieszkanie z starej kamienicy, w uliczce gdzie mieszkali sami Włosi ma swój niezapomniany urok. W Barletcie tylko raz spotkaliśmy turystów (Szwedów, w restauracji). Właściciel apartamentu po angielsku nie mówił, ale google translator załatwił wszystko ;) W informacji turystycznej również ni porozmawiacie po angielsku, jednak spotkacie się z wielką uprzejmością i po chwili udało mi się dowiedzieć, gdzie mogę kupić znaczki na kartki. Barletta Jak większość miasteczek w tym regionie ma katedrę i zamek. Mnie najbardziej urzekł klimat tego miejsca. To prawdziwe Włochy, gdzie rano panowie (przede wszystkim) czytają w kioskach na stojąco gazety, popijając kawę (w takich miejscach kawa z ekspresu jest bardzo tania, w drodze na plażę za espresso i cappuccino zapłaciłam łącznie 1,5 euro!). Warzywa i owoce można kupić na ulicy od starszych panów. Raz też spotkałam auto rozwożące sezonowe warzywa i owoce.

Pomimo w pełni wyposażonej kuchni, nie gotowałam, jedynie przygotowywałam śniadania. Włoska słodka wersja śniadań zdecydowanie nie jest dla mnie ;) 50 metrów od apartamentu jest piekarnia (z tradycjami od 1948roku), gdzie można kupić pyszną foccacię czy inne pieczywo, a także świeżą burratę, sery, oliwki, wędlinę. Apulia słynie m.in. właśnie z focacci i burraty. Focaccia jest tu nieco inna niż w innych regionach Włoch, jest z dodatkiem semoli, stąd jej żółty kolor (podobnie jak pieczywa). Najsłynniejsza burrata jest z Andrii i można ją kupić dosłownie wszędzie, jest dostępna zarówno w piekarniach, jak i w marketach. Gdziekolwiek nie kupicie, będziecie zachwyceni. Do tego koniecznie pomidor i oliwa. Jeśli nie macie w planie wyjazdu do Apulii, burrata od niedawna dostępna jest w Lidlu.

Ponieważ do Barletty dotarłam wieczorem, na ulicach przywitał mnie tłum ludzi. Głównie starszych panów. Panie widziałam później, siedzące na wszystkich możliwych skwerkach i ławkach. Wieczorem popularne jest passeggiata, czyli spacerze po centrum miasta. Barletta Plaże w Barletcie są prywatne (płatne leżaki) i publiczne. Byłam na początku września, czyli już po włoskich wakacjach i były pustki. Adriatyk ciepły, plaża piaszczysta. Jeśli jest duży przypływ, zdarzają się wodorosty na plaży (pierwszego dnia ich nie było, a później już tak). Każdy dzień zaczynałam od godzinnego pobytu na plaży (było naprawdę gorąco, więc dłużej nie dałam rady ;)), a potem jechałam dalej (spóźniając się już na targi rybne - coś za coś). Wzdłuż morza prowadzi promenada z palmami i ścieżki, na których można spotkać dużo biegaczy. Barletta Barletta - gdzie zjeść? Całe miasto obejdziecie w 1 dzień. Większość restauracji położonych jest przy starówce. Zaraz po przylocie, późnym wieczorem  poszłam do Lupo di Mare , słynącej z owoców morza.Chwilę po naszym przyjściu zapełniły się 2 sale restauracyjne i ogródek. Włosi jedzą bowiem późno, gdyż restauracje otwierane są dopiero o 19:00 lub 20:00 (wcześniej możecie zjeść w godzinach 12:00-15:00, a później do 19:00/ 20:00 jest siesta). Apulia słynie z owoców morza, do których długo nie trzeba mnie namawiać. Dla mnie pod tym względem w Apulii był raj :) Przede wszystkim słynie z ośmiornicy, przyrządzanej na wiele sposobów i jeżowców.Batltta gdzie zjeść w Barletcie Batltta gdzie zjeść w Barletcie Batltta gdzie zjeść w Barletcie Zamówiliśmy talerz owoców morza dla 2 osób (kalmary, ośmiornice, krewetki) oraz krewetki olbrzymie. Do tego podano pieczywo, m.in. taralli (niestety nie mam na zdjęciu), są to jakby obwarzanki, te były z anyżem, ale było zaskakująco dobre. Wszystko było świeże, chrupiące bez zbędnych dodatków. Krewetki usmażone punkt, soczyste. Ledwo mogłam się ruszać po tym posiłku (bo wygłodniała po podróży rzuciłam się najpierw na pieczywo ;) Radzę Wam tam pójść wcześniej, ok. 19-20ej, bo od 21:00 wszystkie miejsca są zajęte. Batltta gdzie zjeść w BarletcieBatltta gdzie zjeść w Barletcie Kolejnego dnia (spędzonego w Barletcie) kolację zjadłam tuż przy katedrze w Osteria Al Duomo. Tu też trzeba być o 19:00, bo pół godziny później nie ma wolnych miejsc. Obsługa bardzo sprawnie sobie radzi, przynosząc po kolei do wszystkich stolików pieczywo, wodę i dopiero zbiera zamówienia. Zamówiliśmy steka, pieczone mule i ośmiornicę alla Luciana. Stek był w sosie z zielonym pieprzem, do którego dodano carry. Hmm... ten mariaż nie przekonał mnie ;) Ośmiornica z kolei była marynowana, w takiej wersji wcześniej nie jadłam. Później zobaczyłam, że można ją kupić w każdym markecie na wagę i takę wersję Wam polecam ;) Kawa wszędzie jest dobra i mocna. Zapomnijcie na chwilę o alternatywach. Trani 7 minut pociągiem od Barletty jest Trani. Jest to śliczne miasteczko, które zachwyciło mnie bardzo. Przede wszystkim dlatego, że nie było turystów i wyglądało bajkowo. Katedra jest położona nad samym morzem i pięknie prezentuje się z brzegu cyplów, które są obok. Na każdym z nich na końcu jest latarnia, na kamienistych zboczach można spotkać opalające się osoby, ale jest nadzwyczajnie pusto. Obok zamek i port, przy którym zgromadzone są restauracje. Moim celem było spróbowanie jeżowców, więc skrupulatnie studiowałam menu wystawione na zewnątrz restauracji. I w końcu znalazłam jeżowce (ricci) i to w śmiesznej cenie: 1 euro za sztukę w Trattoria Rampa La Conca. 2 lata temu na wyprawie kulinarnej do Grecji z Kuba Korczakiem miałam przyjemność je jeść (łowił je Kuba), a nawet obierać. Jest to bardzo czasochłonne, stąd cena w Trani była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Oprócz jeżowców oczywiście krewetki, jestem od nich chyba uzależniona. Jeżowce świeże, w smaku takie, jak zapamiętałam z Grecji. Jeżowce to poza ośmiornica kolejna perła Apulii. Można je kupić na tutejszych targach rybnych, ja trafiłam już na zamknięcie. Trani to cudne miasteczko na powolne spacery i delektowanie się nadmorskimi widokami. Bari W Trani celowo posiłek był lekki, gdyż kolejnym celem tego dnia było Bari. Tu już nie ma tak ładnych uliczek, w powietrzu czuć smog i na każdym kroku można usłyszeć zarówno język polski, jak i języki naszych sąsiadów. W kulminacyjnych punktach jest naprawdę dużo turystów i dosyć szybko zmęczyłam się tam. Więc ilość wypitych kaw była większa niż zazwyczaj ;) Cały czas trzymałam miejsce w żołądku na kolację. Miejsce, które wybrałam poleciły mi 3 niezależne osoby, które tam były. To pizzeria prowadzona przez Włochów, bardzo oblegana w godzinach wieczornych, więc warto być kwadrans przed otwarciem (we wrześniu otwiera od 19:30) - Il Rustico. Bari Il Rusico Menu krótkie, do wyboru zestaw za 6 i za 10 euro. Bierzemy obie. W obu wersjach w cenie jest napój (woda lub piwo), pieczywo, bruschetta, pizza (do wyboru) a także limoncello i sorbet limonkowy na koniec. W zestawie za 10 euro dodatkowo są przystawki w ilości olbrzymiej! Początkowo dostałam talerz, by sobie je nałożyć. Choć nie brałam dużo, najadłam się już nimi. Byłam pewna, że dostanę wybraną już pizzę, ale okazało się, że byłam w błędzie! Kelner zaczął donosić kolejne przystawki, m.in. talerz wędlin i serów. Porcje są olbrzymie i to główna zaleta tego miejsca. Przystawki smaczne, pizza też, ale nie jest to pizza, którą będę wspominać przez długi czas. Po prostu poprawna, we Wrocławiu można zjeść o wiele lepszą ;). Miejsce mam wrażenie mocno pod turystów, o czym świadczą nazwy pizzy, m.in. Cracovia czy Varsavia. Warto się jednak tu wybrać, aby zobaczyć klimat tego miejsca, biegającą obsługę i spróbować wielu przysmaków Włoch. Sorbet na koniec jest wyśmienity i cudownie łagodzi wcześniejsze obżarstwo, bo jedzeniem trudno to nazwać. Il RusticoZ Bari na pewno będę wspominać Włoszki, które na ulicy robiły makaron. Tak, to się dzieje tu naprawdę! Orecchiette to tradycyjny makaron Apulii. Najbardziej znany to orecchiette con cime di rapa, czyli orecchiette z brokułem liściastym / rzepą brokułową. Nie było teraz na niego sezonu, więc najczęściej można było spotkać orecchiette z sosem pomidorowym. Przyznaję się, że nie spróbowałam, ale w drodze na lotnisko kupiłam świeży makaron i właśnie z sosem pomidorowym przygotowałam go w domu. IMG_4250 orecchiette Polignano a Mare Tu trzeba być koniecznie. Jeden z piękniejszych widoków, jakie widziałam w Europie. Najsłynniejsza plaża Cala Lama Monachile położona jest w centrum miasta. Otaczają ją skały, plaża jest kamienista, a woda krystalicznie czysta. Tego widoku nie da się zapomnieć, a zdjęcia nie oddają nawet w połowie tego uroku. Polignano a Mare Polignano a Mare Polignano a Mare W drodze z dworca na plażę wstąpiłam na kawę (nawet na dwie, w dwóch kawiarniach ;)), specjał tego regionu (słynący z miejscowości obok, ale tu również dostępna) - kawa z kostkami lodu i mlekiem migdałowym (latte di mandorla) - caffe leccese. caffe leccesecaffe leccese Tuż przed plażą z kolei jest cukiernia, której nie można ominąć - Martinucci, działająca od 1950 roku w kilku miastach we Włoszech. Nie jem słodyczy, jednak tu spróbowałam. Do tej pory we Włoszech przez lata trafiałam na przesłodzone lody. Tutaj były najlepsze, jakie kiedykolwiek w życiu jadłam (część lodów jest bio). Intensywny aromat pistacji i orzechów laskowych, delikatnie słodkie. Podobnie jak pasticciotto, słynne ciastko z tego regionu. Pod otoczką z ciasta kruchego znajduje się delikatny krem na bazie żółtek, mleka i masła. Niby banał, al w tym wydaniu jest wręcz wybitny. W kolejnych miejscach nie było już aż tak smaczne. Koniecznie trzeba tu przyjść i oddać się rozpuście! MartinucciNa obiad wybrałam hipsterskie miejsce, które zostało mi polecone, słynące... z owoców morza - Pescaria. Wybraliśmy 2 bułki: z ośmiornicą i z miecznikiem. Obie bogate w smaku i olbrzymie :) Nie mogłam też nie wziąć ostryg (do wyboru są 2 rodzaje), które uwielbiam. Przychodząc był tłum, później już się wyludniło. Obsługa zapomniała o połowie zamówienia i nie zdarzyło się to tylko nam, ale po kilkudziesięciu minutach odnalazła się zaginiona bułka z kotletem z miecznika :) Pescaria Polignano a Mare Ogólne rady / spostrzeżenia:
  • Nie zdziwcie siÄ™, gdy nie dostaniecie wszystkich daÅ„ naraz. CzÄ™sto jest bowiem tak, że gdy koÅ„czy jeść jedna osoba, druga dopiero dostaje swojÄ… porcjÄ™.
  • Na ogół doliczane jest coperto (zwykle 2 euro od osoby), w tej cenie zawarte jest pieczywo.
  • Godziny otwarcia restauracji: 12:00-15:00, później od 19:00 (lub 20:00). Niektóre restauracje otwarte tylko wieczorem.
  • Kawa jest tania, espresso kosztuje 0,7-1 euro, cappuccino 0,8-1,5 euro. W niektórych miejscach sÄ… 2 ceny kawy: ta taÅ„sza dotyczy kawy pitej przy barze, na stojÄ…ca, ta druga przy stoliku. W Apulii jest na ogół jedna cena.
  • WÅ‚osi na Å›niadanie jedzÄ… zwykle ciasteczko lub rogalika. O Å›niadaniach takich jak w Polsce zapomnijcie :)
  • WÅ‚osi jedzÄ… obfite kolacje (stÄ…d może brak gÅ‚odu rano), wiÄ™c patrzÄ… czasem dziwnie na mnie, gdy zamawiam jedno danie, to caÅ‚kowicie niewÅ‚oskie zachowanie. Ze wzglÄ™dów zdrowotnych muszÄ™ jeść jednak czÄ™sto, wiÄ™c nie jestem w stanie zjeść kilku daÅ„.
  • Jeżdżąc pociÄ…giem nie zapomnijcie skasować biletu przed wejÅ›ciem do pociÄ…gu. Na peronach sÄ… zielone kasowniki.
  • Podróż pociÄ…gami wzdÅ‚uż wybrzeża jest bardzo malownicza. z jednej strony w oddali widać morze, a trakcje kolejowe otoczone sÄ… gajami oliwnymi i winnicami. Na zboczach z kolei bardzo czÄ™sto roÅ›nie opuncja figowa, na którÄ… we wrzeÅ›niu byÅ‚ sezon.

Próbowałam doliczyć się wszelkich odmian pomidorów. Kiepsko mi szło, bo pogubiłam się wśród tych tygrysich, paprykowych, koktajlowych, truskawkowych, śliwkowych, podłużnych, żółtych, zielonych, brązowych, malinowych, spotkałam nawet koralikowe, w kształcie bawolich serc i te zwane gargamelami. Wiem, jednak, że wrzucanie ich wszystkich do jednego koszyka to barbarzyństwo. Każdy z nich ma swoje słabości i potrzebuje właściwego traktowania. Co pomidor to inne wyzwanie. Te najmniejsze zjawiskowo się zgrillują na kromce chleba skropionego wcześniej oliwą i wymarowaną świeżym czosnkiem. Nie wymagają nawet, by odrywać je z gałązek. To część, która nadaje się do zjedzenia!Jeśli jeszcze nie próbowaliście, warto nadrobić zaległości. Niech dobre rzeczy się nie marnują:) Z drobnych pomidorów powstaną też słodkie konfitury. Doprawione cukrem pudrem, który nada im karmelowej szlachetności zimą nostalgicznie przywołają wakacyjne wspomnienia. Z tych podłużnych, śliwkowych czy rzymskich najlepiej zrobić ketchup, przecier lub sos. Są dość wodniste i mięsite zarazem. W sam raz do zamknięcia w słoiku. Podobne nieco do nich, choć znacznie dłuższe są pomidory paprykowe. Więcej w nich soczystości i słodyczy. Nie mają zbyt wielu nasion, rozkosznie oblebią sos do makaronu. Większe od nich bawole serca można pokroić w plastry, skropić oliwą, oprószyć pieprzem i solą, przełożyć kawałkami koziego sera i zajadać się w surowym wariancie. Dobrze sprawią się też zagotowane w zupie. Tej delikatnej, na pieczonym czosnku i czestwym chlebie. Do posmakowania nawet u progu jesieni. Gargamele imponują wagą - jeden może mieć nawet i ponad pół kilograma. Pachną nieziemsko, nie mają w sobie zbyt dużo wody, a pokrojne w ćwiartki i wymieszane ze śmietną oraz cebulą są kwintesencją lata. Dają się też faszerować - to dobra wnętrze do wykorzystywania resztek. Nasypcie do środka nieco ugotowanego wcześniej ryżu, kaszy, świeżych lub suszonych ziół i powstaje kolacja. Do słoików, gdy mają stylowo być układane w całości, najlepiej wybrać pomidory San Marzano. Owalne, długie, bez pestek nie tracą swojej szlachetnej prezencji pod wpływem temperatury. Trzeba je jednak obrać, mają dość twardą skórkę. Do barwnego ususzenia przydadzą się pomidory tygrysie. Są żółte i czerwone, ocieplone naturalnym słońcem pięknie wkomponują się w tarty, sałatki czy makaron. Można je potem też zalać oliwą z bazylią czy czosnkiem i czekać aż oddadzą swój silny aromat. Na kolana potrafią mnie rzucić kiszone pomidory! To preludium do poważniejszej konsupcji lub niezobowiązująca przekąska. Cały wschód się nimi objada, niech przenikną smacznie do naszej kuchni. Zielone pomidory spektakularnie zasłyneły w amerykańskiej powieści, a potem filmie na jej podstawie, gdzie je smażono. Surowe też dają radę i choć nie są dojrzałe, to wcale nie szkodzą. Te w cieńkich plastrach lubię z octem balsamicznym, świeżą miętą, grzanką i mozzarellą. W tym zestawieniu dominuje siła prostoty, która smakuje wyśmienicie. Najlepiej korzystać z pomidorów ze sprawdzonego źródła. Te posiane we własnym ogródku, szklarni  czy na polu są bezapelacyjnie najlepsze. W czasie inspirujących spotkań w Water&Wine w Drzewcach dostrzegam niuanse. Ekipa rządząca w kuchni ma swoje uprawy, pomidory na talerz trafiają niemal prosto z krzaka. Szefowie kuchni wiedzą, kiedy są najlepsze, obserwują cały proces ich dojrzewania, eksperymentują z odmianami. W tym smaku nie ma niepotrzebnej chemii, wystarczająco dobrze troszczy się o nie natura i cierpliwość ogrodników. Ta została nagrodzona i koncept Water&Wine trafił do prestiżowego  przewodnika Gault&Millau. W Drzewcach kucharze szukają pomysłu na wykorzystanie każdej części warzyw czy owoców. Sporo produktów - dość nie oczywistych, jak kurki, przerabia się tam na nalewki, mnóstwo marynuje i kisi. Czerpię z patentów Water&Wine i znajduję patent na pozostałe po robieniu letniej zupy  sórki pomidorów. Też mają swój charakterystyczny aromat i smak , do tego garść witamin, więc uznaję, ze nie należy się z nimi rozstawać bezsensownie. Po obraniu pomidora skórkę wystarczy ususzyć - naturalnie na słońcu lub wspierając się temperaturą piekarnika. Potem można przechowywać w słoiku - saute lub z dodtakiem suszonej bazylii, czosnku czy oregano. To intensywna przyprawa, którą dodaję do sosu, kolorują nią kruche ciasto tarty i posypuję sałatę. Słoiczek z pudrem wręczam znajomym w ramach prezentu, co zawsze zaskakuje.

 Co trzecia torba, którÄ… przynosimy ze sklepu trafi do Å›mietnika. Na zakupach zamiast rozsÄ…dku prowadzi nas bowiem apetyt. Pusty żoÅ‚Ä…dek przejmuje kontrolÄ™ i sugeruje, że do koszyka powinno trafić wiÄ™cej niż potrzebujemy. Naiwnie ulegamy zÅ‚udzeniom i chwytamy rozmaite okazje. JesteÅ›my Å‚asi na promocyjne triki i impulsywnie wypeÅ‚niamy koszyk po brzegi. Z tÄ… pieczoÅ‚owicie gromadzonÄ… w sklepie obfitoÅ›ciÄ… w domu jednak sobie nie radzimy. W badaniach Banków Å»ywnoÅ›ci przyznajemy uczciwie, że nie mamy pomysÅ‚u, jak wykorzystać wszystkie kupione produkty. Na liÅ›cie naszych przewinieÅ„ jest też zÅ‚e przechowywanie i przegapianie daty ważnoÅ›ci. To najczÄ™stsze powody wyrzucania żywnoÅ›ci. W koszu przeciÄ™tnego Polaka lÄ…dujÄ… cztery kilogramy jedzenia miesiÄ™cznie, co sprawia, że trafiliÅ›my na piÄ…te miejsce wÅ›ród europejskich krajów najbardziej marnujÄ…cych żywność. Ponure statystyki odbijajÄ… siÄ™ też w naszym portfelu. Za duże zakupy kosztujÄ… nas rocznie tyle, ile caÅ‚kiem przyzwoite wakacje. Fundujemy też sobie ekologicznÄ… katastrofÄ™, bo jedzenie, którego siÄ™ pozbyliÅ›my, dÅ‚ugo zalega na wysypiskach Å›mieci i wtÅ‚acza do atmosfery niemal tyle samo gazów cieplarnianych, co caÅ‚y przemysÅ‚ lotniczy.   Ekskluzywny powrót Å›mieci O tym, że problem jest poważny Å›wiadczy zaangażowanie uznanych szefów kuchni, którzy ochoczo od pewnego czasu serwujÄ… dania z niewykorzystanej żywnoÅ›ci. aÅ‚kiem zacne majÄ… efekty. Taki Dan Barber, do którego nowojorskiej restauracji ustawiajÄ… siÄ™ kolejki, zaprosiÅ‚ na kolacjÄ™ trzydziestu premierów i karmiÅ‚ ich tym, co wiÄ™kszość bez wahania by wyrzuciÅ‚a. W menu pyszniÅ‚y siÄ™ obierki, burgery z pulpy, jaka zostaje po wyciÅ›niÄ™ciu soku, saÅ‚atki aromatyzowane skórkami cytrusów czy gofry z porzuconych po Å›niadaniu pÅ‚atków. Wyrafinowane podniebienia goÅ›ci nietypowy jadÅ‚ospis doceniÅ‚y, na sali wybrzmiaÅ‚y brawa, pojawiÅ‚ siÄ™ zachwyt  magiÄ…, jakÄ… autorowi udaÅ‚o siÄ™ stworzyć. Niechciane koÅ„cówki, pomarszczone warzywa, skrawki miÄ™sa trafiÅ‚y na talerz w zupeÅ‚nie nowej odsÅ‚onie i brawurowo odczarowaÅ‚y prezentujÄ…ce siÄ™ dotÄ…d nieciekawie pozostaÅ‚oÅ›ci. Natomiast wÅ‚oski kucharz, Massimo Bottura, wÅ‚aÅ›ciciel Osteria Francescana  uznanej w tym roku za najlepszÄ… restauracjÄ™ na Å›wiecie, skrzyknÄ…Å‚ swoich kolegów i w czasie miÄ™dzynarodowych targów Expo w Mediolanie zbieraÅ‚ wszelakie nadwyżki jedzenia, by razem z najlepszymi szefami kuchni przyrzÄ…dzać z nich wytworne dania dla ubogich. Restauracja zorganizowana pod wpÅ‚ywem impulsu, który uruchomiÅ‚ siÄ™ w Botturze na widok wyrzucanych ton dobrych wciąż warzyw czy owoców,  przerodziÅ‚a siÄ™ w dÅ‚ugofalowy projekt, nadal prężnie dziaÅ‚ajÄ…cy w okolicach mediolaÅ„skiego dworca. Każdego dnia, dziÄ™ki uruchomionej kilka lat temu inicjatywnie, z produktów, których nie chcÄ… już sklepy, kucharze przygotowujÄ… posiÅ‚ki dla kilkuset gÅ‚odnych potrzebujÄ…cych. Sam Massimo Bottura pojawia siÄ™ z menu, które kreuje z niewykorzystanych produktów,  na rozmaitych dużych imprezach, jak chociażby Igrzyska Olimpijskie i przekonuje, że dobre rzeczy nie mogÄ… siÄ™ marnować. GotujÄ™, nie marnujÄ™ Warto wiÄ™c czerpać z cennych wzorców i częściej stawiać, to co nam zostaje na stół, niż wrzucać do Å›mietnika. Skoro wykorzystanie wszystkiego do ostatniego okruszka, od trzonka do korzonka staje siÄ™ w koÅ„cu hasÅ‚em obowiÄ…zujÄ…cym w wielu uznanych restauracjach,  może być także przewodnikiem w domowej kuchni. Trzeba spojrzeć przyjaźniej w kierunku zwiÄ™dniÄ™tej pietruszki i zmiksować jÄ… w koktajlu. Odda cenne witaminy, a nie bÄ™dzie zniechÄ™caÅ‚a nieciekawÄ… aparycjÄ…. Ciemne banany niech zatopiÄ… siÄ™ w ekstremalnie czekoladowym cieÅ›cie, którego nie trzeba bÄ™dzie już dosÅ‚adzać, bo dojrzaÅ‚e owoce majÄ… nadmiar naturalnego dobrego cukru. Kromkami suchego chleba można zagęścić klasycznÄ… pomidorówkÄ™ i tym trikiem zafundować jej kuszÄ…cÄ… metamorfozÄ™. Te pierwsze nieÅ›miaÅ‚e propozycje majÄ… przekonać sceptyków, że by zrobić finezyjnÄ… kolacjÄ™, wcale nie trzeba szukać inspiracji na zakupach. One sÄ… do odkrycia w …lodówce. Miejscu, które powinno być sklepem pierwszego wyboru. W jej czeluÅ›ciach tkwi potencjaÅ‚ nie do zmarnowania. SiÅ‚a dobrej lodówki jest bowiem ogromna. To ona może być naszym wsparciem na wyboistej drodze ku kulinarnej roztropnoÅ›ci. Mamy tendencjÄ™ do wypeÅ‚niania jej po brzegi, bez szczególnego planu. PoÅ›piesznie upychamy w lodówce zgromadzone zapasy i równie prÄ™dko o nich zapominamy. Przepis na sukces Marchewki, które miaÅ‚y być starte na soczystÄ… surówkÄ™, niespodziewanie miÄ™knÄ… i tracÄ… swój urok. Mózg uwielbia chrupać, wiÄ™c wysyÅ‚a nam sugestiÄ™, że takim warzywom nie należy już poÅ›wiÄ™cać uwagi. Przestajemy do marchewek czuć pożądanie i niechcianych lokatorów przesiedlamy do Å›mietnika. A przecież w nich drzemie niesamowita moc. Warzywa nieÅ›miaÅ‚o sugerujÄ…, że te drobne zmarszczki nie powinny ich dyskwalifikować. Wciąż mogÄ… ujawnić zawartÄ… w nich siÅ‚Ä™. Potrzeba im tylko ciepÅ‚a patelni, na której dokonujÄ… porywajÄ…cych przeobrażeÅ„. Marchewki otulone masÅ‚em i miodem po kilku minutach nabierajÄ… wigoru. Obsypane jeszcze sezamem wdziÄ™czÄ… siÄ™ w karmelowym zachwycie i zmieniajÄ… nie do poznania. Gdyby nie ta kulinarna przebiegÅ‚ość, dzieliÅ‚yby los porzucanego w Polsce co roku 9 milionów ton  jedzenia, a przyjazny gest skierowany w ich stronÄ™ sprawiÅ‚, że nÄ™cÄ… skutecznie. Tych ruchów dobrze jest wykonywać jak najwiÄ™cej, bo one dajÄ… konkretne efekty. DziÄ™ki temu, że najpierw zaglÄ…damy do lodówki, a nie wybieramy siÄ™ do sklepu, kolekcjonujemy cenne minuty. Nawet jeÅ›li osiedlowy market jest tuż za rogiem, to przecież wyjÅ›cie do niego wymaga zorganizowania. Trzeba narzucić jakieÅ› palto, poszukać parasola, gdy siÄ…pi, kapcie zmienić na buty.  Otworzenie lodówki i wybranie asortymentu z jej półek jest zdecydowanie konkurencyjne. Nie trzeba wyciÄ…gać portfela, walutÄ™ stanowi nasz zapaÅ‚. Przyda siÄ™ także szczypta kreatywnoÅ›ci i uruchomienie wyobraźni. Te liÅ›cie saÅ‚aty, co wiÄ™dnÄ… nam w lodówce samotnie od kilku dni mogÄ… odzyskać werwÄ™ w piekarniku. Skropione delikatnie oliwÄ… i posiekanym czosnkiem, udekorowane malinami lub porzeczkami, a na koniec oprószone pÅ‚atkami migdałów po gorÄ…cej kÄ…pieli stajÄ… siÄ™ kolacyjnym finezyjnym przebojem. Uduszone dziarsko ukÅ‚adajÄ… siÄ™ na talerzu i oczekujÄ… stosownego aplauzu. W nietypowej kreacji odzyskujÄ… temperament i udowadniajÄ…, że chęć ich wyrzucenia byÅ‚a olbrzymim bÅ‚Ä™dem. Nie wyrzucam, gotujÄ™  Ilu jeszcze takich pomyÅ‚ek można uniknąć dziÄ™ki wÅ‚aÅ›ciwej refleksji, niech każdy sam policzy. Rachunek sumienia bÄ™dzie skutecznÄ… motywacjÄ….  A odpowiednio wyposażona lodówka nieocenionym wsparciem w nakreÅ›laniu codziennego menu. Podzieli siÄ™ ochoczo smacznymi skÅ‚adnikami i okieÅ‚zna nasze zakupowe namiÄ™tnoÅ›ci. Trzeba tylko zatroszczyć siÄ™ o wÅ‚aÅ›ciwe z niÄ… relacje. Zrobić w lodówce porzÄ…dek, na wysokoÅ›ci oczu postawić produkty, które wymagajÄ… szybszego wykorzystania. To mogÄ… być otwarte jogurty, plastry kupionej kilka dni wczeÅ›niej wÄ™dliny, ryż, co zostaÅ‚ po wczorajszym obiedzie. Jedno spojrzenie wystarczy, by te kilka niepozornych elementów zeswatać w caÅ‚kiem udanÄ… parÄ™. NiesamowitÄ… frajdÄ™ daje Å‚Ä…czenie skÅ‚adników w nieoczywiste duety. DojrzaÅ‚e, popÄ™kane morele, które wciąż z nadziejÄ… czekajÄ… na swojÄ… szansÄ™, mogÄ… zostać zapieczone pod kruszonÄ… z serowej fety. Ten sÅ‚odko - sÅ‚ony mariaż potrafi zaskoczyć. Morele puszczÄ… sporo wybornego soku i nabiorÄ… karmelowych rumieÅ„ców. Takimi drobiazgami wyszperanymi w lodówce wypeÅ‚nić da siÄ™ kilka posiÅ‚ków. LiÅ›cie rzodkiewki zmiksowane z gÅ‚adkÄ… czuÅ‚oÅ›ciÄ…, sÅ‚onecznikiem, czosnkiem i oliwÄ… zmieniÄ… siÄ™ w aromatyczne pesto. A ono napisze ciÄ…g dalszy pysznej historii i zakoleguje z chrupiÄ…cÄ… grzankÄ… razowca albo gorÄ…cym makaronem. SiÅ‚a drobiazgów Detale wiÄ™c potrafiÄ… urzekać bardziej niż siÄ™ wydaje. Gdy lodówka ma system regulacji wilgotnoÅ›ci lub filtr FreshOn pochÅ‚aniajÄ…cy niekorzystne gazy, to sprawia, że pozostawione w niej na przechowanie warzywa i owoce dÅ‚użej zachowajÄ… swoje walory. Obdarzamy sprzÄ™t cennym zaufaniem, powierzajÄ…c mu jedzeniowe skarby, wiÄ™c nie wypada nie być z nim w komitywie. Kontrolujmy gromadzone w ldówce  zapasy i dajmy czasem moment przydatnego oddechu, a nie wypeÅ‚niajmy jej wnÄ™trze niestosownie.W dobrej lodówce mamy zagwarantowany komfort, jak w piÄ™ciogwiazdkowym hotelu. Wystarczy tylko zaakceptować regulamin pobytu. Wygodnie jest na pewno, gdy lodówka dysponuje ciÄ…gÅ‚ym obiegiem chÅ‚odnego powietrza, bo dziÄ™ki niemu na każdej półce panuje taka sama temperatura. To rozwiÄ…zanie sprawia, że koÅ„czÄ… siÄ™ dylematy dotyczÄ…ce  najlepszego miejsca dla biaÅ‚ego sera albo musztardy. Wszystkie umieszczone w lodówce produkty objÄ™te bÄ™dÄ… tym samym troskliwym pakietem i nie popsujÄ… siÄ™ tak szybko, jak to majÄ… w zwyczaju. Kontrola wilgotnoÅ›ci skutecznie odstrasza bakterie, które w takich warunkach nie majÄ… szans rozwoju. DziÄ™ki temu audytowi przechowywane w lodówce jedzenie może liczyć na perspektywÄ™ dÅ‚uższej Å›wieżoÅ›ci. Na Å›ciankach zamrażarki natomiast nie tworzÄ… siÄ™ sople, wiÄ™c nie trzeba jej rozmrażać, a gromadzona w niej żywność nie traci swoich wartoÅ›ci. Oprócz pieniÄ™dzy zaoszczÄ™dzonych na rozsÄ…dnym manewrowaniu skÅ‚adnikami, możemy zyskać także te za rachunki. Lodówka z klasÄ… energetycznÄ… AA+ zużywa o 1/3 mniej prÄ…du niż standardowy sprzÄ™t. To caÅ‚kiem niezÅ‚y wynik. Przechowywanie i niemarnowanie może wiÄ™c pójść caÅ‚kiem sprawnie. Efekty zależą od wÅ‚aÅ›ciwie dobranych kompanów i naszej koncepcyjnej Å›miaÅ‚oÅ›ci. Dobra lodówka sprawi, że oddane jej w opiekÄ™ jedzenie dÅ‚użej bÄ™dzie Å›wieże, a wzmożona osobista kulinarna kreatywność, pozwoli wyczarować oszaÅ‚amiajÄ…ce dania. Zanim wybierzesz siÄ™ do sklepu, zajrzyj do swojej lodówki. Tam tkwi potencjaÅ‚ nie do zmarnowania! Jestem ambasadorem kampanii spoÅ‚ecznej: Przechowuje, nie marnujÄ™, dziÄ™ki której problem wyrzucania jedzenia ma szasnÄ™ mocno wybrzmieć. https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=zK4XXI47IPU   Po wydaniu swojej książki przekonaÅ‚am siÄ™, że wiÄ™kszość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jakÄ… w Polsce marnowanie żywnoÅ›ci przybraÅ‚o skalÄ™. Dlatego zachÄ™cam do Å›ledzenia FB bloga, mojego instagrama, a także profil partnera akcji Amica Agd, gdzie sporo inspirujÄ…cych przepisów na dania z tego, co znajduje siÄ™ w lodówce. W tym tygodniu powstaÅ‚y takie rozmaitoÅ›ci:   ZachÄ™cam też i Was do pokazania mi tego, co macie w lodówce. Wystarczy na instagramie wrzucić zdjÄ™cie lodówki i oznaczyć je #przechowujeniemarnuje, by dostać mój przepis i wygrać książkÄ™ GotujÄ™, nie marnujÄ™. Każdy może doÅ‚Ä…czyć!  

Niekiedy to, co najlepsze czai się w środku. Zbyt nieśmiało, by tupnąć i domagać się atencji. Czeka milcząco na przewidziany dla niego scenariusz. Nie protestuje w przypadku pożegnania. Cieszy się z drobiazgów, gdy ktoś chrupnie go soczyście, już mu wystarczy. Nie ma rozszczeń, łapie przelotne spojrzenia i przegląda się z ciekawością. Przyzwyczajony do bycia niezauważalnym, daje się wrzucić do śmietnika bez pomysłu na ciąg dalszy. A ja chcę stworzyć dla niego właśnie historię. Spersonalizowaną, taką, ja mu się bezsprzecznie należy. Mam więc rolę dla głąba w swoich przepisach. I to tę pierwszoplanową. Głąb kapusty potrafi uwieść. Nie ma w tej deklaracji rzuconej na letni wiatr obietnicy.  To bowiem witaminowa petarda, co wygładza zmarszczki, rozjaśnia skórę i nadaje jej blasku. Magia w czystej postaci, z której najczęściej na własne życzenie rezygnujemy. Bo głąb nie wzbudza zainteresowania. Jest twardy, niemrawy i mało rokujący. W soczystości liści kapusty dostrzegamy natychmiast potencjał. Sama ostatnio proponowałam, by te młode poszatkować na sałatkę. Na głąba, który po niej zostaje, też mam patent. Niejeden nawet. Ukłon w stronę resztek warto zrobić nie tylko dla zdrowia, ale i zmniejszania skali marnowania, która druzgocąco wpływa na klimat. Do śmietnika przeciętnego Polaka co miesiąc trafiają 4 kilogramy jedzenia. Pozbywamy się rzeczy, jakie mogłyby trafić na stół i robić wrażenie. Skórki, obierki, końcówki, głąby, liście pojawiają się w menu wybornych restauracji, a autorzy, którzy mieli odwagę podarować im szasnę, dostają oklaski! Sama biłam brawo ekipie Water&Wine, która wyciska sok  nawet z obierek i końcówek szparagów, pielęgnuje miłość do czerpania z siły natury i wykorzystania każdego produktu bez reszty. To absolutni mistrzowie, z polem za rogiem, własną piekarnią, wielkimi słojami, w których czają się kiszonki i nalewki - w tym ta kurek, co działa cuda! W Drzewcach gotują czarodzieje smaku, autentycznego, szczerego i bardzo dopieszczonego. Ich pomysły są dla mnie inspiracją - dziś z szacunkiem, dzięki Nim traktuję głąba.

Kulinarny tygiel wyrazistych połączeń i doznań. Opowieść utkana z mrocznych tajemnic i doprawiona soczyście orientalnymi daniami. Zaskakuje znienacka, wdrapuje się na czułe struny emocji. Basza smaku to książka nie  tylko o kuchni. Jej aromat wprawdzie dominuje w snutej wielowątkowo historii brawurowego kucharza, ale nie mniej kuszą ludzkie relacje. Próby poszukiwania tożsamości, wypatrywania w gwiazdach sensu istnienia, budowania związku wbrew logice i oprowi tłumu. Miłość łączona z nienawiścią, sieć intryg oplatająca zuchwale pałacowe przestrzenie Imperium Osmańskiego zaostrzają apetyt. Historia uzależnia coraz silniej, od poznania losów szefa kuchni, nie ma odwrotu, pożądanie, by chłonąć jego przepisy nasila się po każdej odwróconej stronie. Tempo utrzymuje się przez całą opowieść, choć pozornie wydawać się może zbyt leniwe i chaotyczne. Sporo jest wątków pobocznych, narrator pilnuje jednak, by ten, kto chłonie jego słowa się nie  pogubił. Baszę smaku napisał Saygin Ersin,dziennikarz i socjolog. Autor pokazuje, jaką mocą dysponuje jedzenie i ile władzy ma genialny kucharz. Smakiem, którego uczył się całe życie potrafi obezwładnić, dzięki przyrządzanym przez siebie potrawom żonglować euforycznie uczuciami. Igra z miłoscią, pielęgnuje chęć zemsty. Bywają momenty, w których trudno być po jego stronie, ale i te, gdy nie można się mu absolutnie oprzeć. Kucharz jest przecież Baszą smaku, czarodziejem i uwodzicielem. Mnie ujmują precyzjne opisy kuchennego zaplecza, dyskusje o rozmaitych odmianach ryżu i troska o właściwą temperaturę dania. Kuchnia nie znosi kompromisów, chwilami tapla się odmętach absurdu, by wrócić i porwać bez wytchnienia. W Baszy nie ma polemiki, jest autorytarny ton wydobywający się z kuchni i przepis na sukces. Kucharz czerpie śmiało ze swojego talentu, dodaje kunsztu każdej potrawie, jego emocji pożądają adepci całego świata. Pod maską tej zuchwałości czai się coś mrocznego. Co blokuje  spełnienie, za którym bezkompromisowo podąża kucharz. Pani Esencja daje mu wprawdzie  wskazówki, Astrolog sugeruje menu dla sułtana wyczytane z  gwiazd, ale droga do celu jest kręta i pewnie dla tego, tak pociągająca. Jeśli szukacie pysznej, intensywnej książki na letni wieczór dajcie się zaprosić do Baszy Smaku. Basza Smaku Saygin Ersin Wydawnictwo SQN, Kraków 2018 

Rower z koszykiem wypełnionym dobrocią, koc w kratkę, słomkowy kapelusz chroniący przed słońcem, ale i robiący wrażenie. Mój zestaw obwiązkowy na lato, z którego wyciskam moc ładującą akumulatory. Karmię się drobiazgami odnalezionymi w codzienności. Szukam smaków przywołujących wspomnienia. Takich, które opowiadają historię. Wspierają i dodają sił. W tych zakamarkach do odkurzenia pojawia się oranżada. Taka z kapslem koniecznie, do późniejszego rozrywkowego wykorzystania. Kto pamięta, jak buzowała energicznie, potrząsana z premedytacją? Natknęłam się ostatnio na podobne wrażenia, tylko dopasowane bardziej do moich obecnych potrzeb. Tę dziecięcą beztroskę i przyjemność znalazłam w agrestadzie - naturalnym napoju w szklanej butelce. Nie ma w nim konserwantów ani syropu glukozowo-fruktozowego. Napój jest robiony na bazie ekologicznego soku z działkowego agrestu i wzmacniany innymi owocami. Moje dzieciaki pokochały czarną porzeczkę i malinę, mnie ujął imbir i rabarbar. Agrestada jest skomponowana, jak trzeba, z sokiem z cytryny i jabłkami, które zapewniają właściwą harmonię. Choć agrest bywa kwaśny w tym napoju dał się ujarzmić i nie dominuje specjalnie. Pierwszy łyk nie powoduje więc grymasu tylko eksplozję aromatycznej intesywności. Agrestada nie lepi się od niepotrzebnej słodyczy, pozwala wybrzmieć owocom, z którymi jest dobrana we właściwe pary i okiełznać pragnienie. Do wyboru jest agrest z maliną, czarną porzeczką, rabarbarem lub imbirem. To napój w sam raz na trwające upały, do zapakowania w rowerowy koszyk, plecak, plażową lodówkę. Zabieram agrestadę na piknik, a moje dzieci wystawiają jej najlepszą recenzję porównując do domowego kompotu. Przypomina go rzeczywiście, właśnie ze względu na ten brak udziwnień i chemii. Agrestada jest totalnie naturalna, wymieszana ze skarbami ogrodu i pasteryzowana. Użyte w niej owoce pochodzą z ekologicznych upraw, co wzmacnia jej jakość. W każdej butelce jest zaledwie 3% cukru i to trzcinowego. Napój jest robiony z soku tłoczonego na zimno, naturalnie mętnego, co widać na dnie butelki. Ten osad świadczy o jakości, bo sok nie jest filtrowany. Pasteryzacja odbywa się niskiej temperaturze, dzięki czemu agrestada nie traci tego co najcenniejsze - witamin z owoców. Rekonstruktrem agrestowego smaku jest rodzinna firma, która uprawia te owoce na obrzeżach Roztocza. Wcześniej agrest wykorzystywany był jako zagęstnik, ale sentyment sprawił, że stał się głównym bohatrem. I słusznie, bo w takiej roli odnajduje się wyśmienicie! Agrestady szukajcie między innymi na warszawskim i  wrocławskim Eko Bazarze,w kawiarniach, na stacjach benzynowych i tutaj. 

Umami to niespodzianka. Upominek do podarowania. Zaskoczenie obfitujÄ…ce przyjemnoÅ›ciÄ…. Demonstruje triumf natury w subtelnym wydaniu. Smakuje pÅ‚omiennie, delektuje siÄ™ drobiazgami. Umami kolekcjonuje liÅ›cie docenianej dość późno przez kobiety róży i sok z malin. MoÅ›ci siÄ™ potem wygodnie i wchÅ‚ania bez opamiÄ™tania. Zostawia  Å›lad figlowania na staÅ‚e. Uzależnia, ale to nawyk wart pożądania. Mamy dziÅ› dla Was przepis nieoczywisty. Na kosmetyki wypeÅ‚nione piÄ™knem natury. Marka Umami, o której snujemy historiÄ™, utkana jest z tego, co zazwyczaj trafia na nasze talerze. RozlubowaÅ‚yÅ›my siÄ™ w niej autentycznie, bo smaki sÄ… takie, jak nasza kuchnia. Szczere i budowane miÅ‚oÅ›ciÄ… najbliższych. Dajcie siÄ™ skusić tej opowieÅ›ci, może pomoże Wam wybrać idealny prezent na zbliżajÄ…cy siÄ™ DzieÅ„ Mamy? Åšwiat Umami czerpie z natury. DÅ‚oÅ„mi doktor Doroty Rutkowskiej miesza jÄ… w kremach, romansuje z serum, wchodzi w pyszne mydlane mariaże, koleguje siÄ™ z balsamami.  Umami dziÄ™ki wiedzy i niebywaÅ‚ej intuicji lekarki z ponad 20 letnim doÅ›wiadczeniem  krąży wokół aktywnych skÅ‚adników kwiatów, owoców czy warzyw, zaglÄ…da do oranżerii i ogrodu. Tego wokół domu autorki pysznych kosmetyków pielÄ™gnujÄ…cych, dopieszczonego miÅ‚oÅ›ciÄ… i troskÄ… wÅ‚aÅ›cicielki. NietkniÄ™tego chemiÄ… i niepotrzebnym syntetycznym  wsparciem. W kremach, balsamach, mydÅ‚ach, oliwkach nie ma Å›ladu pestycydów. W kosmetykach Umami do znalezienia jest  przede wszystkim to, roÅ›nie najbliżej,  po sÄ…siedzku dosÅ‚ownie, by ograniczyć potencjalne źródÅ‚o alergii. Autorka doskonale wie, jak zioÅ‚a i mineraÅ‚y wpÅ‚ywajÄ… na nasze ciaÅ‚o. Pracuje w stacji dializ i widzi, czym zazwyczaj karmimy organizm. Sugeruje, ale bez dydaktycznego wyrazu , jak najlepiej mu pomóc, czym leczyć. Przez lata eksperymentowaÅ‚a w swojej kuchni i efektami karmiÅ‚a skórÄ™ najbliższych, teraz dzieli siÄ™ doÅ›wiadczeniem zamkniÄ™tym w eleganckich sÅ‚oiczkach czy butelkach z ciemnofioletowego szkÅ‚a okreÅ›lonych definicjÄ… Umami. Gdy kosmetykom potrzeba wsparcia oliwy z oliwek, masÅ‚a shea czy dobroczynnego zÅ‚ota Dorota Rutkowska wyszukuje na Å›wiecie zaufane manufaktury, w których ważne, jak i u Niej, sÄ… jakoÅ›ciowe detale. Dusza lekarza, troska Å›wiadomej kobiety i dobra enegria trafia do każdego produktu. To wÅ‚aÅ›ciwa recepta mocy, jaka tkwi w kosmetykach Umami. Paleta smaków kosmetyków Umami harmonizuje wdziÄ™cznie z kuchniÄ…. SkÅ‚ad kremów jest gÅ‚Ä™boki, sprzyjajÄ…cy apetytowi. Można siÄ™ w nim zadurzyć i sÅ‚usznie, bo oferuje wyborne doznania. Doktor Dorota Rutkowska udowadnia, że najlepsze kosmetyki to takie, które można zjeść. Naturalne i bezpieczne. Róża damasceÅ„ska jest autentyczna, zbierana o Å›wicie przez samÄ… autorkÄ™ kremu. Pani doktor musi siÄ™ spieszyć, bo gdy sÅ‚oÅ„ce zbyt mocno spraży liÅ›cie, kwiat traci cenne olejki eteryczne. Pokrzywa też  wymaga poÅ›wiÄ™ceÅ„, Å›cinana nim wypuÅ›ci pierwsze kwiaty parzy niemiÅ‚osiernie, ale przecież wtedy jest najpotężniejsza, co doceniajÄ…, ci których uwiodÅ‚a siÅ‚a Umami. Tych, którzy majÄ… premierowe spotkanie z tymi kosmetykami zaskoczy intensywność doznaÅ„. Nie ma w niej nic z ulotnoÅ›ci, nie zniknie niepostrzeżenie, a pysznić siÄ™ bÄ™dzie na skórze dÅ‚użej niż wyrafinowane perfumy. Rumianek i malina, choć dedykowane wrażliwej skórze dzieci, rozsmakowujÄ… siÄ™ też na dojrzalszej skórze i chroniÄ… jÄ… przed sÅ‚oÅ„cem. OliwkÄ™ warto wkropić do kÄ…pieli i fundować sobie niespieszny relaks. SkÅ‚ad ma niemal taki, jak dressing do saÅ‚atki, jest olej sÅ‚onecznikowy, sÄ… migdaÅ‚y,maliny i sporo kropel innego dobra. Polecamy do debiutu w pakiecie z siÅ‚Ä… róży. Do niej Pani doktor ma niebywaÅ‚Ä… sÅ‚abość i medyczne uzasadnienie. Róża jest zbawieniem dla cery dojrzaÅ‚ej, jej olejek nie tylko odmÅ‚adza czy pielÄ™gnuje, ale też wpÅ‚ywa na neuroprzekaźniki. a wiÄ™c poprawia nastrój! Bywa afrodyzjakiem:) Krem różany wzmacniany rozmarynem z serii Umami nie podrażnia skóry, ujÄ™drnia jÄ… skutecznie, nawilża, dodaje zauważalnego blasku i co nas już po pierwszym tygodniu stosowania zaskoczyÅ‚o - Å›wietnie wyrównuje kolor cery i rozprawia siÄ™ z przebarwieniami. W różanej kobiecej serii jest też serum z malinami, peeling z piaskiem kwarcowym czy mydÅ‚o z glinkÄ… francuskÄ….    JeÅ›li trapiÄ… Was problemy z suchÄ… skórÄ…, podrażniajÄ… polecane w reklamach kosmetyki z drogerii czy apteki, skuÅ›cie siÄ™ na zmysÅ‚owe mydÅ‚o paczula ze 24 karatowym zÅ‚otem. To wydanie luksusowe, ale bez obaw, cenÄ™ ma przystÄ™pnÄ… - 160 g kostka kosztuje 30 zÅ‚otych. Skórze trÄ…dzikowej przyda siÄ™ wsparcie serum z czarnuszki i ogórka oraz mydÅ‚o z szaÅ‚wi lekarskiej i zielonej glinki francuskiej. Jego bazÄ… sÄ… nierafinowane, tÅ‚oczone na zimno oleje, które doskonale oczyszczajÄ… i nawilżajÄ…. MydÅ‚o spokojnie zastÄ™puje nawet szampon i jak wszystkie kosmetyki Umami, aromatycznie nie pozwala o sobie zapomnieć:) Pożegnanie wrażliwej skóry pod oczami funduje natomiast duet nagietka i zielonej herbaty. To puszysty krem, który naprawia, co siÄ™ popsuÅ‚o, nawilża, napina i czyÅ›ci skórÄ™ z niechcianych cieni. Do rozsmakowania koniecznie:) Umami ma receptÄ™ na rozmaite problemy, ale każdy z nich rozwiÄ…zuje indywidualnie. Funduje skórze spragnionej skórze obfity posiÅ‚ek, które znużone ciaÅ‚o niewÄ…tpliwe doceni. Każdy z nas zasÅ‚uguje na ten rarytas, odrobinÄ™ luksusu w szaleÅ„stwie codziennoÅ›ci. JeÅ›li zastanawiacie siÄ™, jak rozpieÅ›cić swoje mamy w ich dniu ( 26 maja już za moment:)), obdarujcie Je tym zuchwaÅ‚ym kulinarno-kosmetycznym koktajlem z serii Umami.  To wÅ‚aÅ›ciwy pretekst do pysznego nasycenia siÄ™ dobrem natury.  Kosmetyki Umami i wiÄ™cej informacji o nich znajdziecie tutaj. JeÅ›li zamówicie je na DzieÅ„ Mamy, dostaniecie niespodziankÄ™!