Drób sam w sobie jest mdły, dlatego najlepiej go urozmaicić. Pory dodają mu ostrości, a degustującym witamin, gdyż są bogate w wapń i fosfor. Szynka subtelnie przełamuje smak. To kolejna propozycja przygotowana z tego, co było w lodówce.

 

Pamiętam z dzieciństwa mdławy smak szpinaku. Był lepki i dominowały w  nim grudki niechlujnie wymieszanej mąki. Do tego sadzone jajko i łyżka ziemniaków. Takie było obowiązkowe piątkowe menu w przedszkolu. Te przygnębiające doświadczenia zbiorowego żywienia sprawiły, że przez lata, jak większość mojego pokolenia, szpinaku unikałam. Wróciłam z ciekawości, kiedy gdzieś przeczytałam, że szpinak do Europy trafił z Persji jeszcze w średniowieczu. Starożytni nie mogli się mylić, musieli doceniać bogactwo tego warzywa. Szpinak to żelazo i witamina C, ale przede wszystkim idealnie nadaje się do kulinarnych kreacji. Tutaj na kruchym cieście, które najlepsze wychodzi spod męskich silnych dłoni.

Moja babcia zrobiła pewnego dnia pizzę z wiśniami. Wtedy przekonałam się, że włoska klasyka powinna być jednak nienaruszalna. W tym wydaniu skromność jest najlepszym przepisem. Dlatego bezwarunkową miłością pokochałam prostotę pizzy przywiezionej prosto z Toskanii.