Taki to przywilej grudnia, że może być aromatycznie i intensywnie. Czas, gdy miesza się cynamon z kardamonem, w moździerzu tłuczone są goździki. Przyprawa korzenna unosi się w powietrzu i kieruje zmysły w stronę świątecznego stołu. tiramisu piernikowe Na moim pojawi się piernikowe tiramisu. Robione na bazie domowych ciastek maczanych w kawie z pomarańczą. Przepis do powtórzenia przez tych, którzy nie lubią piec, a chcieliby się jakoś włączyć w bożonarodzeniowe przygotowania. Deser zrobiony w eleganckim słoiczku może być zaskakującym prezentem dla bliskich. Zresztą, czy trzeba mieć powód, by zrobić takie pyszności? piernikowe tiramisu

W nadchodzącym tygodniu kolejne święto - Walentynki:) Można je lubić albo nie. Ale dlaczego nie wykorzystać tej lutowej okazji do kulinarnego celebrowania?Każdy pretekst jest dobry:) Desery i słodycze w romantycznej formie cieszą oko i poprawiają nastrój. Szczególnie te, które zawierają sporo czekolady. Czekolada jest przecież afrodyzjakiem!Przed Wami nasze słodkie i słone propozycje na Walentynkowe świętowanie. Od rana do wieczora:) Na początek poradnik, w kolejnych dniach nowe walentynkowe  przepisy:) Nie możecie ich przegapić! czekoladki serca glowne Włosi traktują tiramisu jak viagrę - takie sekret zdradził mi toskański szef kuchni:) Jeśli wierzycie w siłę tego deseru, to powinien być Wasz walentynkowy numer jeden !Do wyboru są dwie opcje - tiramisu klasyczne,  bez dodatków albo z owocami. W wielu hipermarketach można teraz znaleźć truskawki, wprawdzie hiszpańskie, którym daleko do tych rodzimych słodkich, ale kilka wkomponowanych w puszysty krem i tak doda uroku. tiramisu Nasz walentynkowy kulinarny przewodnik pozwoli Wam zaplanować cały dzień. Większość słodyczy można przygotować wcześniej, a  w Walentynki tylko serwować.  Oczywiście w odpowiedniej oprawie. Mamy propozycje dla wszystkich - nawet tych, którzy z kuchnią do tej pory mieli niewiele wspólnego.

Ten tydzień rozpoczęłam malinowo i tak go też kończę. Już definitywnie, bo ceny resztki świeżych malin, które pozostały na targowych stoiskach są horendalne. Przestawiam się więc na owoce zamrożone, czekające na swój czas w mojej zamrażalce. No, ale na podsumowanie sezonu musi być coś ekstra. To tiramisu takie właśnie jest. Z białą czekoladą, płatkami migdałów. Bardzo słodkie, bardzo kuszące, pyszne po prostu. Żałuję więc, że wymyśliłam je tak późno.

Pewien włoski kucharz zdradził mi tajemnicę - otóż tiramisu to słodka odmiana wiagry :) Ile w tej południowej legendzie jest prawdy, nie mnie oceniać. Wiem natomiast, że to mój ulubiony deser. Żeby się nie znudził, na własną rękę, bez włoskiej presji, próbuję go urozmaicić. Ta wakacyjna wersja oparta jest na ciemnych biszkoptach z jagodowym akcentem. Żeby wybrzmiał on dość mocno, nie dodałam śmietany, tylko utarte na puch żółtka.

Nie wiem, czy Włosi nie obraziliby się za nazywanie tego deseru tiramisu, bo nigdy u nich nie jadłam go w takiej formie. Nie przyszło mi jednak do głowy żadne inne określenie nasączonych i przełożonych kremem na bazie mascarpone biszkoptów. Ciężkie i słodkie amaretto zamieniłam na orzeźwiajace lemoncello, z masy zniknęły śmietana i jajka, w zamian pojawiła się limonka, skórka z cytryny i pomarańcze. W skład weszły też truskawki, choć równie dobrze pasowałyby maliny albo jagody. Do tego spora dawka gorzkiej czekolady. Powstała całkiem przyzwoita letnia wersja mojego ulubionego deseru.  

Do tej pory robiłam tiramisu tylko z mascarpone i z żółtkami. Wszelkie dodatki wydawały mi się zbędnymi wariacjami. Na kursie w Toskanii, Antonio Alfani dodawał jeszcze kremówkę. Byłam zdziwiona, bowiem wydawało mi się, że to polski akcent, a nie oryginalne tiramisu. Myliłam się, bowiem ta wersja jest jak najbardziej prawdziwa. I równie dobra. Krem jest delikatniejszy, sama nie wiem, który mi bardziej smakuje :) tiramisu