Brownie z porterem i malinami

Kupiłam nową blaszkę, więc musiałam coś w niej upiec - wiadomo ;) Przepis na to brownie powstał na podstawie przepisu na brownie z guinnessem i malinami wg Jamiego Olivera (magazyn "Jamie" Mar/Apr 12). Irlandzkie piwo Guiness zastąpiłam rodzimym porterem, użyłam mrożonych malin i... zapomniałam dodać cukru! :) Jak widać wpadki zdarzają się każdemu ;) To była jednak znikoma wpadka, nikt nie zorientował się, że coś jest nie tak. Wystarczającą słodycz dała czekolada i słód, który jest w piwie. Brak cukru sprawił jedynie, że góra brownie nie była chrupka. Brownie z porterem i malinami Nie jestem smakoszem piwa, ale dodatek mocnego portera sprawił, że brownie stało się bardziej wytworne. W smaku zupełnie nie czuć alkoholu, bardziej kawowo-karmelową nutę, doskonale pasującą do czekolady. Pozostała część Portera wypiłam - muszę przyznać, że ze smakiem ;) Nie jestem smakoszem piwa, ale dodatek mocnego portera sprawił, że brownie stało się bardziej wytworne. W smaku zupełnie nie czuć alkoholu, bardziej kawowo-karmelowy posmak, doskonale pasujący do czekolady.

Omlet z maślakami i z szałwią

Jak tu nie kochać jesieni? Skoro tak hojnie obdarowuje nas grzybami? Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam grzyby w każdej postaci: marynowane, smażone czy jako główny składnik sosu. Tym razem padło na świeże maślaki znalezione w lesie. Wystarczy kilka jajek (od kury mieszkającej nieopodal lasu ;) ), kilka świeżych liści szałwii i śniadanie gotowe. Omlet z maślakami to propozycja na niedzielne śniadanie, zakładając, że w sobotę byliście na grzybach :) Omlet z maślakami i z szałwią

Czekoladki nadziewane musem z suszonych śliwek

Czekoladki mogą stać się nałogiem. Nawet jeśli się ich nie je ;) Jestem trochę uzależniona od ich robienia. Cieszy mnie taka domowa manufaktura i efekt końcowy, który wynagradza cierpliwość w ich przygotowaniu. Czekoladki z musem z suszonych śliwek są wykwintne i przeznaczone dla amatorów gorzkiej czekolady, bowiem suszone śliwki podkreślają jej wytrawny smak. Czekoladki nadziewane musem z suszonych śliwek Aby zrobić nadziewane czekoladki najlepiej użyć specjalnych silikonowych foremek. Możecie do tego też wykorzystać miękkie silikonowe kostki do lodu. Czekoladki nadziewane musem z suszonych śliwek

Tagliatelle z borowikami i kurczakiem

W tym roku jeszcze nie byłam na grzybach (wstyd!), ale nie mogłam się powstrzymać przed ich kupieniem. Wciąż wierzę, że wkrótce zawitam w lesie :) Tymczasem cieszę podniebienie tagliatelle z borowikami z mascarpone. Do tego kurczak (można pominąć), tymianek i voila! Danie gotowe! nie dość, że pyszne, to jeszcze pożywne :) Do niedawna byłam przekonana, że grzyby nie mają żadnych wartości odżywczych. Nic bardziej mylnego! Grzyby zawierają białko i są bogate w witaminy z grupy B, a także w potas i żelazo. Nie wspominając o licznych mikroelementach. To wszystko znajduje się w 10%, bo pozostałe stanowi woda.  Tagliatelle z borowikami i kurczakiem Do sosu użyłam świeżych grzybów, ale mogą być mrożone. Warto zatem nazbierać teraz w sezonie, wyczyścić, obgotować i zamrozić, aby w każdej chwili móc przygotować to danie.

Tarta orkiszowa z jabłkami i dereniem

Będąc w Browarze Mieszczańskim w Studio Piotra Kucharskiego na warsztatach Chwastożerców, stałam się posiadaczką dereniu. Było go zbyt mało, aby zrobić nalewkę, dżem czy zamarynować jak oliwki. Koniecznie chciałam jednak go użyć. W smaku jest winny, nieco cierpki, dlaczego by nie połączyć go z jabłkiem?   Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Dzięki mące orkiszowej, otrębom pszennym jest bogatym źródłem błonnika pokarmowego. Tarta orkiszowa z jabłkami i dereniem jest sycąca, śmiało może zastąpić drugie śniadanie :)

tarta z jabłkami i dereniem

Dereń jadalny (Cornus mas L.) nie występuje dziko w Polsce. Jest jednak popularny jako roślina ozdobna, często uprawiana. We Wrocławiu możecie go znaleźć w Parku Szczytnickim.

Tarta orkiszowa z jabłkami i dereniem

V Europejski Festiwal Smaku w Lublinie

W pierwszy weekend września w Lublinie odbył się już po raz piąty Europejski Festiwal Smaku (EFS). Była to dla mnie również okazja do odwiedzenie tego zakamarku Polski. Lublin zachwycił mnie od pierwszej chwili: piękne, odrestaurowane kamienice, stara kostka brukowa, urokliwa starówka. Mogłabym spacerować godzinami po wąskich uliczkach, odrywając kolejne sekrety miasta. Obfity program EFS zapewnił i jednak tyle atrakcji, że tym razem musiałam trochę odpuścić ;) Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę :) Więcej zdjęć znajdziecie na naszym profilu na facebooku. V Europejski Festiwal Smaku w Lublinie V Europejski Festiwal Smaku w Lublinie

Smażone kanie z szałwią

Sezon grzybowy właśnie trwa i nie mogę się doczekać, kiedy wybiorę się na spacer do lasu. Tymczasem naprzemiennie robię rydze smażone na maśle i kanie. Kanie do tej pory jadłam najczęściej przyrządzone w jajku i w bułce, jak boczniaki. Zdecydowanie bardziej smakują mi jednak kanie bez panierki, smażone w szałwiowym maśle. Smażone kanie z szałwią Jak rozpoznać kanie? Kanie można niestety pomylić z muchomorem sromotnikowym, dlatego należy znać główne różnice:

  • kania posiada ruchomy pierścień na nóżce, który można obracać
  • kania ma wypukły "guzek" na kapeluszu
  • dorosłe osobniki kani mają w środku pustą nóżkę, muchomory zaś mają pełny trzon
  • dorosłe osobniki kani mają średnicę do 10-30 cm, zaś muchomor 5-15cm
  • bezpieczniej zbierać kanie na łąkach niż w lesie, gdyż wówczas maleje prawdopodobieństwo pomylenia ich z muchomorem
Smażone kanie z szałwią

Cukinia pieczona z mozarellą

Cukinia jest dostępna przez cały rok (sprowadzana), jednak w Polsce sezon na nią właśnie trwa. Dostałam kilka dużych żółtych cukinii od mamy mojej koleżanki, zatem w ostatnich dniach przygotowywałam ją w różnych wariantach. Przepis nie jest może odkrywczy, ale prosty i bardzo smaczny. Może stanowić przystawkę, choć jedząc całą kulę mozzarelli można to również uznać za danie główne. Wszystko zależy od poziomu głodu w danym momencie :) Cukinia pieczona z mozarellą Grillowaną cukinię można podawać na zimno lub całość zapiec w piekarniku, aż do rozpuszczenia mozzarelli. Cukinia pieczona z mozarellą Deska jest ręcznie robiona przez dolnośląski projekt drewno. Ich produkty można kupić na Wrocławskim Bazarze Smakoszy, który jest kilkakrotnie większy niż na samym początku :)

Konfitura malinowa (bez cukru żelującego)

Kolega w pracy zapytał się mnie, czy nie chcę malin z ogródka. Odpowiedź moja mogła być tylko jedna: oczywiście, że chcę! Zamówiłam 6 koszyków. Nie uzgodniliśmy jednak terminu dostawy, zatem przywiózł mi je dzień przed moim wyjazdem na urlop. Nie byłam przygotowana na przetwory :) W szafce znalazłam ostatnie 12 łyżek fruktozy (ze względów zdrowotnych nie mogę jeść cukru), zatem połowę malin przesmażyłam, dzięki czemu mam konfiturę z malin, którą mogę bezkarnie jeść :) Konfitura malinowa (bez cukru żelującego) 2 koszyki zamroziłam, a jeden zjadłam. Maliny to zdecydowanie moje ulubione owoce, więc cieszę się, że ten smak mogę zachować na zimę :) Konfitura malinowa (bez cukru żelującego)

Lemoniada pomarańczowa z borówkami

Każdy wie, że powinno się dużo pić. Dla mnie do tej pory było niemożliwe wypicie zalecanych 2 litry płynów dziennie. Woda smakuje mi do dwóch szklanek, później już nie. Do tego 2 szklanki zielonej herbaty i jedna kawa. Na pytanie lekarza, czy dużo piję odpowiedziałam twierdzącą: "tak", bo naprawdę wielkim wysiłkiem było dla mnie dojście do 5 szklanek dziennie. "Dużo, to znaczy ile?" - zapytał lekarz. "1,5 litra" - odpowiedziałam dumnie, podając mój rekordowy wynik. "To w Pani przypadku jest o 1,5 litra za mało" - usłyszałam w odpowiedzi. O zgrozo! Przyszłam do lekarza z problemem zdrowotnym, wyszłam z problemem podstawowym ;) Jak oszukać wodę? Jak ją pić, udając, że to coś innego? Znalazłam na to sposób. Robię litr lemoniady, którą wypijam po przyjściu z pracy. Nie przeszkadza mi, że piję ją ze słoika. Cieszy mnie fakt, że szybko ubywa. Ciągle mam nadzieję, że picie dużej ilości płynów wejdzie mi w nawyk, ale póki co świadomie piję dużo (czyli ponad 2 litry). Lemoniada pomarańczowa z borówkami Lemoniada pomarańczowa jest smaczna, orzeźwiająca. Borówki nie wpływają na smak, lubię jednak dodawać to, co akurat mam. Chętniej piję to, co ładnie na mnie patrzy. Tak po prostu :) Lemoniada pomarańczowa z borówkami