Ciasto majstersztyk. Tak pisze o nim Susan Herrmann Loomis, która dostała ten przepis od zawodowego cukiernika, a potem ujawiniła całemu światu w swojej książce o francuskiej kuchni. Moelleux au Chocolat według Michela jest rozkoszne. To też recenzja autorki. Po upieczeniu zgadzam się z każdym jej apetycznym słowem. I dorzucam na wierzch czekoladowego cuda ulubione owoce. DSC_0357 Można je upiec w dwóch wersjach - miękkiej, z nieco płynnym środkiem i twardej, mocno schłodzonej. Uwielbiam obie, koniecznie z gorzką, najlpiej niesłodzoną czekoladą! francuskie ciasto czekoladowe

Znowu jagody. Jak jednak nie wrzucać ich teraz do ciasta, skoro zaraz powiedzą nam słodkie pa. Niecierpliwię się, jak co roku, że nie zdążę zrobić z nimi wszystkiego, co zaplanowałam. Znikną nim się obejrzę, zostawią żal i swe grubsze koleżanki z amerykańskim rodowodem w nazwie. Borówki dostępne są i zimą, w plastikowych drobnych pudełkach czekają na swoje przyjemności. Jeszcze w sierpniu można je kupić na wagę, bez limitu, z niespotykaną potem słodyczą. ciasto jagodowe Ciasto wpasuje się Wam w leniwe weekendowe popołudnie. Nie wymaga wiele, a umili te ostatnie wakacyjne momenty. Pożegnania mogą być przecież słodkie! ciasto jagodowe

Zaczytuję się ostatnio w książkach o francuskiej kuchni, nieco przypadkowo, choć ze smakiem. Pewnie to wakacyjna tęsknota za podróżami oferuje mi w tych opowieściach ich namiastkę, więc przerzucam kolejne kartki głodna i wrażeń i jedzenia coraz bardziej. Takie tam jest wszystko spójne, sensowne, proste zarazem i apetyczne oczywiście w nadmiarze. ciasto z morelami Francja pachnie lawedną i zapach przeniosłam do ciasta. Maślanego, jak każde francuska tradycja, obficie owocowego i prostego zarazem. Francuskie panie domu nie mają czasu na stanie przy garach, pięciodaniową kolację tworzą z lekkością adekwatną do ich wagi. Tak przynajmniej przeczytałam:) Moje ciasto z morelami wpisuje się tę prawdę lub mit (odpowiednie skreślić), można je zrobić mimochodem tworząc sobie wokół taką małą swoją Prowansję:) ciasto z morelami

Jest sezon, są wypieki. Taka banalna zasada rządzi w mojej kuchni. Idę na targ bez planu, wracam z siatkami malin, jagód i moreli. Potem myślę, jak je zagospodarować. Jagody tym razem zatopiłam w cieście drożdżowym, które najlepiej smakuje właśnie teraz. Ze świeżymi owocami i kawałkami kruszonki. jagodowe Bułki wyglądają, jak ciasto, bo piekłam je w tortownicy. Cała zabawa polega na odrywaniu po kawałku swojej porcji. Czyż może być coś przyjemniejszego w leniwy wakacyjny poranek? bułki jagodowe

Po tym, jak zrobiłam domowy ser, zostało mi sporo serwatki. To produkt uboczny wyrabiania sera. Jednak wylewanie jej jest kulinarną zbrodnią, to świetny dodatek do ciast, chleba albo po prostu popijania zamiast mleka czy kefiru. Serwatka sprawia, że wypieki z jej udziałem są puszyste i długo świeże. To najlepsze ciasto z malinami następnego dnia smakowało tak samo, jak po wyjęciu z piekarnika. Jak długo tak było - nie zdążyłam się przekonać, ciasto zniknęło. ciasto malinowe Malinowe ciasto jest najlepsze, bo wystarczy szybko wymieszać składniki. By było jeszcze łatwiej, bez wymówek i mogło powstać nawet na wakacjach w wynajętej kuchni, składniki podaję tak, by nie trzeba było używać wagi. Jeśli nie macie serwatki, żałujcie i użyjcie maślanki lub kefiru. ciasto malinowe  

Lipiec to taki mocarz wakacji. Mógby sobie trwać w nieskończoność, wcale by mi jego montonia nie przekszadzała. Niech się powtarzają te dni ze słońcem, niech pokropi niekiedy, niech dzień dłuży się niemiłosiernie. W lipcu pranie pachnie jego ciepłym wiatrem, a on sam miesza się smakach dojrzałych truskawek, z którymi żegna sie zanim zdąży się porządnie rozkręcić. Nie ubolewa nad tym szczególnie, bo ma przygotowane koszyki zrywanych o świcie malin, porzeczek i jagód. W lipcu najpyszniej można brudzić się sokiem z czereśni i wypijać jakby na zapas kolejne szklanki babcinego kompotu z wiśni. To miesiąc, co targa niestrudzenie wiadro szczęścia w postaci fasolki, bobu, malinowych pomidorów i wykręcających się pod naporem soczystej zieleni ogórków. W lipcu, choć brak mu r, nawet przesądni chcą składać sobie przysięgę na wieki. DSC_0423 Ja z lipcem też zawieram umowę. Obiecuję mu, że będę kulinarnie eksperymentować, porzucę, co znane i otworzę nowy rozdział w kuchennym kalendrzu. Energia lipca dodaje mi odwagi, korzystam z wyboru delikatesów ekologicznych Drpelc i szukam koncepcji na tartę w nowym wydaniu. Tymi kruchymi czerpiącymi z francuskiej klasyki jestem nieco znudzona. Smakowo nie mam im nic do zarzucenia, mariaż masła z migdalami jest doskonały, ale czasami trzeba zmiany. Debiut przypadł w udziale orzechom nerkowców, które z sukcesem wykorzystują w deserach veganie. Ja użyłam ich zamiast masła do ciasta i kremu. Z czekoladą rozstać się nie potrafię i w sumie nawet nie mam tego w planach. Po co, skoro dobra, intesywna czekolada jest wsparciem dla organizmu. Wykrzekać się na własne życzenie lekarstwa? Absurd:) tarta czekoladowa z kremem z nerkowców i porzeczkami Kremową pastę z nerkowców mieszam z mlekiem kokosowym, a śmiałości duetowi dodaję orzeźwiającą porzeczką. Cieszę się, że ktoś już za mnie nie dość, że wybrał bio orzechy, to jeszcze zmiksował je na gładki krem. To spore ułatwienie, kto podjął wyzwanie i kręci domowe masła orzechowe, wie, jaki to ból ręki i obawa o serce blendera. U mnie poległy już dwa. Gdy w paczce z delikatesów ekologicznych Drpelc przychodzi 300 g słoik z pastą z nerkowców jestem zadowolona ze swojego lenistwa. Pasta pyszna, gładka, nierozwarstwiona, a w jej składzie tylko surowe orzechy, nieprażone. Krem jest idealny do wyjadania łyżeczką przed telewizorem. Można nim smarować kanapki i krakersy. Powstrzymuję apetyt, bo większy rodzina ma na tę zapowiedzianą tartę z udziałem nerkowców:) pasta z orzechów nerkowca tarta czekoladowa z kremem z nerkowców i porzeczkami Dropsy z czekolady, które wybieram do tarty pochodzą z Holandii i są słodzone cukrem trzcinowym. Dzięki temu nie dodaję go już do kremu. Z czekoladą w tej postaci wygodnie się pracuje, szybko się rozpuszcza w gorącym mleku i przyjemnie chrupie w cieście tarty. Czekolada ze sklepu Drpelc ma silny charakter, bo choć do spodu tarty dodaję jej niewiele, nie pozwala o sobie zapomnieć, dlatego nazwałam tę tartę czekoladową. W kremie jest jej sporo, lśni w czasie ocieplania jej mlekiem, co potwierdza tylko jakość niewielkich dropsów. tarta czekoladowa z kremem z nerkowców i porzeczkami

Czekolada podobno nie pyta - ona rozumie. Trafiam co jakiś czas na memy z tą sentecją i czuję, że odnalazłam prawdę mojego życia. Czekolada rozwiązuje problemy. Ja mam słabość do gorzkiej. Bardzo gorzkiej. 90% zawartości kakao to dla mnie smak idealny. Do ciast wybieram nieco mniej intensywną i najchętniej mieszam ją z owocami. Czekolada i one - nie ma lepszego połączenia latem! ciasto czekoladowe z porzeczkami i malinami Czekoladowe ciasto z malinami i porzeczkami jest eleganckie, intesywne i dietetyczne, bo jeden kawałek już skutecznie hamuje apetyt. Kto nie wierzy, niech piecze i sam się przekona:) ciasto czekoladowe z porzeczkami i malinami

Czereśnie obrodziły w tym roku zaskajująco obficie.Ten nadmiar przekłada się na ceny - nie pamiętam, żeby moje ulubione owoce lata były takie tanie! Korzystam z urodzaju i przynoszę do domu kolejne kilogramy. Jem zamiast drugiego śniadania, wkładam je w kruche ciasto, dorzucam do owsianki. Gdy trzeba zrobić deserowe wrażenie czereśnie zdobią pavlovą. DSC_1403 Słodkie owoce i słodka beza - to mogło być za dużo, więc czereśnie wymieszałam z wiśniami.  W kremie wyczuwalne jest amaretto, z jego udziałem zagotowałam też sos, którym pavlova została polana. Jeśli obawacie się, że beza Wam nie wyjdzie - zerknijcie na wpis ujawiniający wszystkie kroki do pavlovej idealnej.

Grzechem jest lekceważyć to, co się teraz dzieje na targach. Maliny, porzeczki, czereśnie, jagody, agrest niemal proszą o wykorzystanie. Nie odmawiam, sycę się, bo lato zaraz będzie na półmetku! Tarta migdałowa z jagodami to moja koncepcja na piknikowy weekend. Pokrojona i zapakowana do koszyka, przetrwa rowerową wycieczkę. W lesie smakuje wybornie. tarta jagodowa Owocowa tarta to kwintesencja letnich deserów. Jagodowy kolor urzekł Was też na facebooku, bo, gdy zaproponowałam kilka ciast do wyboru, zdecydowaliście, że to przepis na tartę ma pojawić się najszybciej. Bardzo proszę! tarta jagodowa

Jagielnik kokosowy bez pieczenia (bez laktozy i bez cukru)

Kasza jaglana przeżywa swój złoty okres, jest popularna, zdrowa i często stosowana w kuchni przez osoby dbające o zdrowy styl odżywiania. Stosowana na sypko, zapiekana na słodko do przyrządzenia jaglanek,  ciast, burgerów czy puddingów. Ze względu na wysoki indeks glikemiczny, nie jest wskazana dla mnie, ale korzystam z niej, gdy przygotowuję posiłki dla innych. W tym przypadku szukałam inspiracji na wegańskie ciasto. Znalazłam ją na blogu weganki i zrobiłam ze swoimi zmianami. Jagielnik kokosowy bez pieczenia (bez laktozy i bez cukru) Jagielnik kokosowy jest bardzo kremowy, wilgotny. Smak kokosu idealnie podbija ananas, wybrałam w zdrowej, liofilizowanej wersji, nadając chrupkość. Ananas liofilizowany zawiera 10% błonnika, bogactwo witaminy C, a także witaminy A, B1, B2, B6, PP oraz cenne antyoksydanty. Jagielnik kokosowy bez pieczenia (bez laktozy i bez cukru)