3 razy D. Tak powinnam nazwać to danie. Dobroć, delikatność, dosłowność. Po świątecznym nasyceniu potrzebne, bo nienarzucające się swoją lekkością. Skromne w swej prostocie i smaczne zarazem. Krewetki wymieszane z chilli i cytryną. Związek, któremu przez noc całą lepiej nie zakłócać spokoju. Niech mają warunki do intensywnego zbliżenia i przenikania. Subtelnie podejrzyjcie je przed podgrzaniem. Posypcie świeżą kolendrą i ogrzejcie w piekarniku. krewetki marynowane Krewetki w tym wydaniu kierują mnie kulinarnymi myślami w stronę ceviche. W oryginalnej wersji pozostają surowe, w mojej wariacji trafiają w ramiona ognia. I to ciepło dobrze im robi. Współpracuje z pomidorkami, które ze swojego soku tworzą bezwolnie słodko-kwaśny sos. Nie tęsknią za przyprawami, nie myślą o soli. Wystarcza im ostrość chilli i kwaśność cytryny. Duetu nie do pobicia. Także w kwestiach zdrowotnych. Cytryna wspiera odporność, papryka słusznie rozgrzewa i odchudza. Sól za to blokuje wodę, winna jest opuchliźnie. Lepiej więc włączyć się do akcji Cisowianki Gotujmy zdrowo - mniej soli i po prostu nie doprawiać, tam gdzie nie trzeba. krewetki marynowane

Jesienny smak. Hardego chilli i drażniącego język prażonego, ucieranego w moździerzu rzymskiego kuminu. Esencjonalny sos,w którym pławią się dumnie niezgrabne drobiowe pulpety. Otoczone kolendrą, urzeczywistniają marzenie o późnym domowym obiedzie,  na który biegnie się omijając kałuże i walcząc z kroplami deszczu upadającymi złośliwie na nowe buty. Pulpety z indyka za to w swojej kąpieli odnajdują się podekscytowane. Pulpety z indyka Pasuje im ten sos i brak dodatku soli. Spodziewaną pustkę wypełniają przyprawy, szczególnie wspomniany już kumin robi tu kolosalne wrażenie. Przy finale wywiera na podniebieniu taki niepokój, że to koniec, pożegnanie, a przecież chciałoby się jeszcze i jeszcze, więc powrót do garnka może być nieunikniony. Żądana repeta to oczywisty komplement i powód, by pulpety z indyka włączyć do propozycji przepisów akcji Cisowianki - Gotujmy zdrowo - mniej soli. Udaje się sól pomijać bez trudu, jeśli jej brak wynagradzają takie silne przyprawowe osobowości, jak ostra papryka czy aromatyczna kolendra. Koniecznie świeża, koniecznie dużo. Sypcie nią bogato, niech listki integrują się z mięsem, a Wam wyostrza się smak. Bez soli to zupełnie inne doznanie:) Jeśli komuś eksperyment się spodoba, testujcie pozostałe nasze przepisy z gotowania bez soli. pulpety z indyka

W sprawach tart sięgnęłam szczytu. Dopracowałam przepis na kruchy spód, eksperymentuję z nadzieniem. Tarta wybawia mnie za każdym razem z dylematu co zrobić na obiad. Rozwiązuje problem menu dla niespodziewanych gości. Porcja ciasta zawsze jest w zamrażarce, koncepcja farszu pojawia się po spojrzeniu na zawartość lodówki. tarta z cukinią i marchewkąWbrew pozorom dobrej tarcie nie trzeba wiele. Te jesienną wypełniają jedynie marchewka i cukinia. Zapieczone z kremowym sosem nie mają w sobie nic z ekskluzywnego napuszenia i nadęcia, a smakują wybornie. tarta z cukinią i marchewką

Pierś z gęsi z pieczoną dynią i chutneyem z pigwy

11 listopada to dzień do świętowania. Poza przypadającym tego dnia Świętem Niepodległości, w rodzinie świętuję urodziny siostrzenicy, a w kościele katolickim wspomina się wówczas św. Marcina. Święty Marcin był kandydatem na biskupa, nie chciał jednak takich zaszczytów. Ukrył się w pobliżu gęsi, które wydały go swym głośnym gęganiem. W rezultacie Marcin został biskupem, a gęś stała się symbolem tradycji dla tego dnia. Pierś z gęsi z pieczoną dynią i chutneyem z pigwy Pierś z gęsi to danie nie tylko na 11 listopada :) Możecie zaserwować ją na każde święta. W wydaniu jesiennym proponuję podać ją z pieczoną dynią i dla kontrastu z chutneyem z pigwy i żurawiny, który bardzo podkreśla smak dania. Korzystając z ciepłej tegoroczonej jesieni, całość udekorowałam świeżą nasturcją, która wciąż wdzięcznie kwitnie na balkonie. Pierś z gęsi z pieczoną dynią i chutneyem z pigwy

Gulasz z jelenia

Kupiłam gulasz z jelenia i zastanawiałam się, jak go przyrządzić. Pierwsza moją myślą, był jeleń w czerwonym winie. Zaczęłam jednak kombinować, wertując kilka książek. Aż do momentu, gdy w ręce chwyciłam "Włoską wyprawę Jamiego" Jamiego Olivera i tam znalazłam inspirację na sos z dzika. Jeleń tez jest dziki, więc czemu nie? W wersji z białym winem i pomidorami wyszedł całkiem delikatny. Gulasz z jeleniaGulasz z jelenia można podawać z kaszą, puree, a także kluskami śląskimi czy gnocchi. Mi wystarczył świeżo upieczony chleb na zakwasie domowej roboty, by móc maczać bez krępacji w sosie. Gulasz z jelenia

Ryz na mleku kokosowy z musem z pieczonych sliwek

Jesień niesie z sobą mnóstwo kolorowych smaków: dynia, jarmuż, bakłażan i węgierki. Te ostatnie nie dają mi o sobie zapomnieć, kupuję je nieustannie wiedząc, że za chwilę się skończą. Węgierka do zdecydowanie królowa wśród śliwek. Pełna aromatu i zapachu. Zatęskniłam za daniem niemalże jak z dzieciństwa (wówczas nie miałam pojęcia o istnieniu mleka kokosowego). Chodziło mi po głowie tak długo, aż zrobiłam. To było dokładnie to!  Ryż na mleku kokosowym z musem z pieczonym węgierek. Ryz na mleku kokosowy z musem z pieczonych sliwek Ugotowałam go tak dużo, że zastąpił nam obiad. Z reguły obiad na słodko dla mnie może nie istnieć (co innego deser lub ewentualnie śniadanie ;)), ale tym razem był wyjątek (średnio 4 razy do roku jem obiady na słodko: pierogi z jagodami, naleśniki z musem z jabłek). Ryż na mleku kokosowym z musem z pieczonych śliwek możecie zrobić również na śniadanie, a nawet na deser. Na pewno zasmakuje dzieciom - jest kremowy  bardzo delikatny. Ryz na mleku kokosowy z musem z pieczonych sliwek

Ośmiornica po galicyjsku

Pierwszy raz ośmiornice po galicyjsku zjadłam w Berlinie. Przygotował ją dla mnie znajomy Hiszpan, który pochodzi właśnie z Galicji i jest to danie typowe dla tego regionu. Miałam więc kameralne warsztaty kulinarne :) Ośmiornica po galicyjsku to bardzo proste danie. Wystarczy ośmiornica, ziemniaki, oliwa i słodka papryka. I jeden garnek :) Danie zdecydowanie mi posmakowało i już kilkakrotnie robiłam je w domu. Ośmiornica po galicyjsku Simon powiedział mi kilka ważnych rzeczy przy wyborze ośmiornicy. Jak wybrać ośmiornicę?

  1. Po pierwsze ważne, aby wybierać ośmiornicę pochodzącą z Oceanu Atlantyckiego, gdyż wody są tam znacznie chłodniejsze niż w Morzu Śródziemnym, co pozytywnie wpływa na smak mięsa.
  2. Warto kupować mrożoną ośmiornicą. Dzięki temu kruszeją mięśnie i jest to już oczyszczona ośmiornica. W przypadku świeżej ośmiornicy (Simon sam je wyławia w Hiszpanii), trzeba ją porządnie stłuc o skałę (w warunkach domowych tłuczkiem)
W przypadku mrożonej ośmiornicy, po rozmrożeniu należy tylko usunąć malutki  odcinek pomiędzy workiem i ciałem z mackami, czyli aparat gębowy, który znajduje się w samym środku rozety. Wystarczy od spodu wcisnąć palcem i wyjdzie  kulka z czarnym podwójnym "zębem", w wyglądzie przypomina to ptasi dziób. Trzeba tez odciąć końcówki macek. I już, czyli niewiele wyrzucamy. Dlaczego warto jeść ośmiornicę? Mięso ośmiornicy jest bardzo bogate w białko (15%) i ubogie w tłuszcz (1%). To jedno z nielicznych owoców morza, których człowiek nie potrafi jeszcze wyhodować. Oznacza to, że pochodzi z naturalnych źródeł, dzięki czemu ich mięso jest bardzo wartościowe. Ośmiornica jest tańsza od łososia, a o niebo zdrowsza, dlatego zachęcam Was do spróbowania :) Ośmiornica po galicyjsku

Zdrowsze od tradycyjnych. Słodkie i pieczone w piekarniku obficie wymieszane  ze świeżymi ziołami. Przekąska lub danie główne. Jako dodatek do mięsa też dadzą radę. Nieoczywiste, a może nawet kontrowersyjne? Przyzwyczajenie do tradycyjnej polskiej pyry w tym spotkaniu może się ujawnić i dokonywać porównań. Niepotrzebnie. Batat ma inną konsystencję i zawartość. Z ziemniakiem łączy go w zasadzie nazwa. frytki z batatów Bataty szaleją na bogato, występują w prawie 400 odmianach. Moje frytki są z pomarańczowej, ale myślę sobie, że fioletowa też by dobrze wypadała w piekarniku. Te słodkie ziemniaki mają dobry wpływ na oczy, pamięć. Zapobiegają wielu chorobom. Nic tylko zapraszać je do kuchni. Tak, jak przed laty do Europy przytargał je Krzysztof Kolumb. frytki z batatów

Curry z dyni i bakłażana

Dynia jest dla mnie niekwestionowaną królową jesieni. Świetnie komponuje się z różnymi dodatkami, dlatego nie ma tygodnia, abym nie zrobiła kolejnej wersji potrawy z jej użyciem. Tym razem poza dynią miałam w lodówce bakłażany. Połączenie przypadkowe (nie do końca ;) na kursie gotowania w Kambodży dodawaliśmy bakłażana do curry) okazało się strzałem w 10! Do tego świeży jarmuż, suszone liście kozieradki (które dostałam od znajomej i czekały na użycie ;)) i sporo rozgrzewających przypraw. Curry zupełnie nie ucierpiało na tym, że nie dodałam mleczka kokosowego, wyszło bardzo aromatyczne, pełne jesiennych smaków. Curry z dyni i bakłażana Gdy spojrzałam na warzywną zawartość lodówki nie miałam wątpliwości, co zrobię na obiad, na który miała przyjść moja siostrzenica - weganka. Curry z dyni i bakłażana pasowało idealnie :) Curry z dyni i bakłażana

Ravioli z ricottą i wędzonym łososiem - Gotujmy zdrowo - mniej soli

Ravioli z ricottą i wędzonym łososiem to wbrew pozorom bardzo szybkie danie. Zrobienie ciasta jest wyjątkowo łatwe, farsz robi się ekspresowo. To nasz kolejny przepis bez soli w ramach akcji Cisowianki - Gotujmy zdrowo - mniej soli. W ravioli wystarczająco słony jest łosoś, którego smak podkreśla masło szałwiowe. Danie delikatne i pyszne, aż chce się poprosić o dokładkę. Ravioli z ricottą i wędzonym łososiem - Gotujmy zdrowo - mniej soli Farsz jest kremowy, z wyczuwalną ziołową nutą i zasmakuje wielbicielom śmietanowych sosów. Masło szałwiowe do polania jest wg mnie obowiązkowe :) Włosi oczywiście zastąpiliby go oliwą, ale w tej wersji masło wygrywa :) Ravioli z ricottą i wędzonym łososiem - Gotujmy zdrowo - mniej soli