Niejednokrotnie pisałam o swoim uwielbieniu do ciasta drożdżowego. Jednak gdy wpadam w trans, piekę je tak często, że zdarza mi się, że czasem ono zostaje. Zostaje lekko wyschnięte i aż prosi się o ponownie świeżą chałkę, drożdżówkę czy brioszkę, pomimo, że zostały poprzednie. Co wówczas zrobić? Patentów jest wiele, ale najważniejsze nie wyrzucać! Takie podsuszone kawałki drożdżowego ciasta są idealną bazą do nowych dań, które zachwycą Wasze kubki smakowe. Ostatnio wpadłam w ciąg chałkowy (tu chałka tradycyjna, a tu chałka maślana) zainspirowana chałkami wypiekanymi w Water&Wine. Jeszcze ich nie próbowałam (ale łudzę się, że w grudniu będzie mi dane ich spróbować!), ale wyglądają tak smacznie, że postanowiłam już wielokrotnie stworzyć je w domu i pozostać w duchu kuchni w Drzewcach, czyli nic nie marnować. Szef kuchni Water&Wine, Marek Flisiński wraz z cała ekipą dbają o to, aby resztki przeobrażać w pyszne fine diningowe dania. Dlatego kilkudniowe chałki nabierają u mnie nowej mocy. Ale po kolei.

  1. Tosty z chałki z awokado i jajkiem sadzonym.
To danie, które czasem zamawiam w topowych restauracjach śniadaniowych, a teraz odtwarzam je w domu, wykorzystując czerstwa drożdżowe. Składniki:
  • 2 kromki czerstwej chaÅ‚ki
  • 1 Å›redniej wielkoÅ›ci awokado
  • 2 jajka
  • 1 Å‚yżeczka masÅ‚a klarowanego
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:
  1. Awokado przekrój na pół, wydrąż łyżką połówki miąższu i pokrój go w plasterki.
  2. Na patelni rozpuść masło i obsmaż chałkę z dwóch stron.
  3. Ściągnij chałkę z ognia i na tym samym maśle usmaż 2 jajka sadzone.
  4. Na podsmażoną chałkę ułóż pokrojoną połówkę awokado i jajko sadzone. Dopraw solą i pieprzem.
2. Bread and butter pudding Pisałam już o tym tutaj. Za każdym razem zachwyca swoją prostotą i smakiem. Wystarczy zapiec kromki chałki w masie jajecznej, by zyskać pyszne, niebanalne śniadanie. Nikt nie uwierzy, że to dani z resztek! 3. Okruchy z chałki Idealny dodatek do dań. Nie muszą to być kromki, wystarczą prawdziwe okruchy, kawałek piętki. Smażone w palonym maśle zyskają orzechowy posmak i urozmaicą niejedno danie. Polecam typowy comfort food, czyli kluski leniwe z okruchami ciasta drożdżowego w palonym maśle. Tak proste i tak dobre, że powinniście spróbować. Grunt, to nie wyrzucać. Sposobów na wykorzystanie jest wiele. Przychodzi mi na myśl z dzieciństwa jedyna lubiana przeze mnie zupa mleczna, czyli z okruchami z bułki (jedyne pozytywne jedzeniowe wspomnienie z przedszkola). W nowym wydaniu możecie chałkę porwać, usmażyć na maśle i zjeść z jogurtem naturalnym i mrożonymi malinami. Pyszny początek dnia gwarantowany!

Dynia jest afrodyzjakiem. Taki news popłynął dziś do mnie z ekranu telewizora. Wypowiadała się pani astrolog sugerująca, by dynię ochoczo jeść, gdy na niebie jest znak Skorpiona. Sprawdziłam, mamy czas do 23 listopada. Pestki  wpływają na potencję, a pomarańczowy kolor dyni symbolizuje zamkniętą w niej energię słońca i poprawia humor. Specjalistka, której słuchałam w telewizji śniadaniowej argumentowała przekonująco, że czakra odpowiadająca za naszą kreatywność, energię i radość życia ma barwę, taką, jak dynia, a potem powiązała te wszystkie elementy na tyle zgrabnie, że w sumie uwierzyłam, iż to dynia jest gwarantem mojego szczęścia i sukcesów. Ostatnio, jeszcze nie uzbrojona w tę cenną wiedzę, też Was  namawiałam do dyniowej rozpusty. Kto skorzystał, jest wygrany! Ten, co się ociąga, niech nadrabia zaległości, skarg na nieudane koleje losu potem nie przyjmuję. Pani astrolog pewnie także nie. A tak poważnie, to bez względu na to, czy wierzycie w przyjazne konstelacje gwiazd i ich związek z warzywami, czerpcie z dyniowej obfitości. Nie tylko wydłubując w niej wzory, które będą przepuszczały romantyczny blask halloweenowej świeczki. Wykorzystywanie dyni w postaci lampionów oburza Brytyjczyków, którzy policzyli, że tylko w czasie tegorocznego święta zmarnują tyle dyni, z ilu udało by się upiec ciasto dla mieszkańców całego kraju. Nikt sobie tam bowiem nie zadaje trudu, by wydrążoną dynię smacznie przerabiać. Ląduje porzucona w śmietniku razem z innymi niechcianymi resztkami. A potencjał jest spory, bo co roku hoduje się w Wielkiej Brytanii 10 milionów dyń, z których 95 procent nie trafia na stół, tylko zostaje stylową ozdobą. Na Wyspach trwa nawet kampania #pumpkinrescue, która namawia do wykorzystania wycinanego miąższu dyń i jej pestek. Ja mam swoją misję i proponuję, by nawet skórkom dać szansę. Są odmiany, jak najpopularniejsza hokkaido, której obierki też nadają się do zjedzenia. A jak smakują! Orzechowo, wyraziście i intrygująco. Najlepiej przekonajcie się sami. Mnie do takich eksperymentów mobilizuje załoga Water&Wine, która niczego nie marnuje i potrafi dostrzec moc dobrego produktu.

Mam to szczęście, że jedzenie podrobów wyniosłam z domu. Mama do tej pory gotuje krupnik na kurzych żołądkach (czasem na sercach), ozorki, z nóżek robi galaretę. A flaczki w wykonaniu mamy nie mają sobie równych. Kiedyś na stole pojawiały się również pierogi z płuckami, a także móżdżek. Przez lata na próżno było szukać takich specjałów w restauracjach. Cieszy mnie fakt, że coraz częściej szefowie sięgają po piątą ćwiartkę i podroby powoli przeżywają swój triumf. Z ciekawością podglądam pracę kucharzy w Water&Wine i wspominam przepyszne ozorki jagnięce, które miałam przyjemność tam jeść. Delikatne mięso nie ma sobie równych. Podobnie jest z policzkami, które nie są doceniane w polskich domach. A szkoda, bo to niezwykle delikatne, miękkie mięso. Moja ulubiona część wieprzowiny. Zwykle robię policzki wieprzowe w czerwonym winie i taki plan był i tym razem. Uległ on jednak zmianie, gdy wyciągnęłam z zamrażarki wywar. Wywar z królika, który był duszony w białym winie. Dodałam więc szalotkę, czosnek, rozmaryn i białe wino i zaskakująco smakowały lepiej, niż duszone na czerwonym winie! Zachęcona pracą kucharzy z Water&Wine coraz częściej eksperymentuję w kuchni i nie boję się ożenić królika z wieprzem :) Jeśli nie macie wywaru z królika, zastąpcie go dowolnym bulionem lub nawet wodą. Gwarantuję, że w każdym przypadku tak przygotowane policzki wieprzowe Wam zasmakują. Zawsze robię więcej i mam na co najmniej 2 obiady. Nie martwcie się, jeśli Wam zostaną. Ja zawsze czekam na tą chwilę :) To świetna baza do innych potraw. Już wkrótce pokażę Wam, co jeszcze można zrobić z tak przygotowanych policzków, aby ni było nudo :) Policzki wieprzowe duszone w białym winie Danie brzmi wykwintnie, ale tak naprawdę, to danie z resztek. Robiąc jakiś czas temu królika na obiad, dusiłam go w białym winie i zalałam go wodą. Powstał pyszny wywar, niezwykle esencjonalny (były tam też warzywa i zioła) a zarazem delikatny (w końcu z królika). Było go za dużo do sosu, więc zanim dodałam śmietanę w ostatniej fazie duszenia królika, odlałam i zamroziłam. Buliony mrożę w plastikowych pojemniczkach po mascarpone. Idealnie się do tego nadają, a przy tym nie trafiają u mnie na śmietnik, tylko wykorzystuję je wielokrotnie. W zamrażarce robię z nich piramidki, opisując każde opakowanie. I potem mam do wykorzystania. Z przyjemnością podpatruję szefów kuchni (Marka Flisińskiego i Kamila Raczyńskiego możecie podglądać podczas Chef's Table) i staram się eliminować marnowanie jedzenia do minimum. To naprawdę nie jest trudne, po prostu wystarczy kilka małych nawyków i nie dość, że ma się czyste sumienie, to jeszcze pyszne dania!

od lewej: Kamil Raczyński i Marek Flisiński

Białe wino, które dodałam do policzków, to resztki wina w butelce, które miałam w lodówce. W Water&Wine bez problemu znajdziecie ich własne wina, bowiem na wzgórzach przylegających do restauracji jest winnica z kilkoma szczepami. I wina produkuje się na miejscu, jak większość składników dań. Nigdy nie przestanie mnie to zachwycać! Choć póki co cieszy mnie zerwany na balkonie rozmaryn, własnoręcznie wyhodowany. Nie mam takich terenów jak Water&Wine ale i tak zadziwiająco można wyhodować na miejskim balkonie!

Szparagi spożywam w ilościach hurtowych. Z lenistwa najczęściej zielone (nie wymagają obierania), ale białymi również nie pogardzę. Zielonym wystarczy bowiem odłamać końce, by móc się cieszyć ich smakiem, również na surowo. Cappuccino ze szparagów - jak wykorzystać końcówki i obierki ze szparagów Co zrobić wobec tego z końcówkami? Wykorzystać! Trzymam je w lodówce kilka dni, dokładając co rusz to nowe. Jeśli odstęp pomiędzy kolejno jedzonymi pęczkami szparagów jest dłuższy, wówczas mrożę je. A potem? A potem wykorzystuję do zrobienia zupy krem. Zupy nic, bo bazuje na samych odłamanych końcówkach szparagów, jeśli używacie białych, dodajcie jeszcze obierki ze szparagów. Cappuccino ze szparagów - jak wykorzystać końcówki i obierki ze szparagów Szparagi można gotować, grilować, piec czy jeść na surowo (polecam jako chrupiący dodatek do sałatki). Możliwości jest jeszcze więcej, czym zaskoczyli mnie niejednokrotnie kucharze z Water&Wine. Szczególnie utkwił mi w pamięci sos, przygotowany na bazie grillowanych zielonych szparagów, przeciśniętych przez wyciskarkę wolnoobrotową! Szparagi grillowane były w całości, z końcówkami, co zainspirowało mnie do stworzenia cappuccino. Wyciskarki niestety nie posiadam, więc moje końcówki zblendowałam, o czym przeczytacie w dalszej części przepisu. Cappuccino szparagowe jest dobre zarówno na ciepło, jak i na zimno jako chłodnik. Byłam bardzo zdziwiona, jak intensywny smak szparagów można uzyskać z samych końcówek! Celowo nie dodawałam tu ziół, by nacieszyć się esencjonalnym wywarem. Sól i pieprz wystarczająco podbijają smak. To jednak wciąż nic przy tym, czym każdorazowo zaskakuje nas ekipa Water&Wine. Dwa dni temu byłyśmy tam po raz kolejny, by po raz kolejny poczuć się jak w raju. Relacja z tego wyjazdu wkrótce, ale już teraz możecie zobaczyć, co jadłyśmy tam na naszym fb.

Czają się jeszcze i wciąż nieśmiało wypuszczają łodygi, liście czy natki ku słońcu, ale już za moment będzie ich wszędzie pełno i zdominują swą obecnością nasze talerze. Nowalijki pysznią się w wiosennej odsłonie i smakiem nagradzają za wytrwałe oczekiwanie na ich moc. Tej mają w sobie sporo, są pełne witamin i minerałów, od trzonka do korzonka wypełnione energią, która wspiera zmarnowany wylegującą się zbyt długo w płatkach śniegu zimą organizm. Potrzebujemy nasycenia tym, co ma znacznie lżejszy bagaż. W walizce nowalijkowych przyjemności chrupią rzodkiewki, pachną soczystością liście szpinaku, zalewa się różowym pąsem drobna botwina i zielenieje natka   marchewki. Nowalijki wkraczają z tą swoją krzepą do kuchni, stukają o blat i proszą o słuszą uwagę. Mają tyle do opowiedzenia. Nie było ich przez dobrych kilka miesięcy, kazały na siebie czekać, jak zwykle, bo chcą, by garnkach mieszać uczciwie i sezonowo. Gotowanie w rytmie natury ma sens nie tylko ekonomiczny, ale przede wszystkim jakościowy. Jaka tkwi uciecha w tym, żeby w grudniu zjadać pomidory lub ogórki. Brak im wyostrzonego smaku i tej premierowej radości. Czekanie na rozpoczęcie nowalijkowego sezonu ma urok osobliwy, trzeba zafundować sobię tę drobną przyjemność. Szefowie kuchni grają w zielone, propozycje w swoich lokalach dostosowują do tego, co za oknem. W urokliwym miejscu Water&Wine czerpią z luksusu, który sami zasiali. Restauracja ma swój ogród, więc koperek czy pietruszkę zrywa się prosto z grządek. Wydźwiek jest na talerzach, jeśli chcecie sprawdzić, jak wyjątkowy, rezerwujcie u nich stoliki. W Drzewcach niczego się nie marnuje, bo każdy składnik jest zbyt cenny, by trafiał do kosza. Czerpię z tych inspiracji i ideę #zero waste wykorzystuję w swojej kuchni. Odzyskuję moc z pomarszczonych rzodkiewek, zwiędniętą sałatę duszę na patelni, a miękkie marchewki ożywiam miodem. W resztkach tkwi potencjał, niech to, co wciąż dobre trafia na stół, a nie do śmietnika. Młode rzodkiewki mają swój niebywały urok, ale tylko przez moment. Porzucone obrażają się i tracą swą chrupiącą otoczkę, która kusi w nich najmocniej. Ja daję im drugą szasnę w piekarniku. Jeśli jeszcze nie ogrzewaliście rzodkiewek jego ciepłem, spróbujcie koniecznie. Odzyskają swój blask i wrócą na talerz w wykwintnym wydaniu. składniki:

  • rzodkiewki
  • garść pÅ‚atków migdaÅ‚owych
  • Å‚yżeczka soku z pomaraÅ„czy
  • Å‚yżka listków miÄ™ty
  • pÅ‚aska Å‚yżeczka miodu
  • Å‚yżka oliwy
  • sól i pieprz
Rzodkiewki umyć, przekroić na pół lub pokroić w ćwiartki. PrzeÅ‚ożyć na blachÄ™ do pieczenia wyÅ‚ożonÄ… papierem. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.W miseczce wymieszać oliwÄ™, miód i sok z pomaraÅ„czy. Sosem polać rzodkiewki. Opórószyć solÄ… i pieprzem. Posypać pÅ‚atkami migdaÅ‚owymi. Do rozgrzanego piekranika wstawić blachÄ™ z rzodkiewkami i zapiekać okoÅ‚o 15 minut - gdy zacznÄ… brÄ…zowieć można wyjąć wczeÅ›niej. Gotowanie w rytmie #zero waste moblizuje do tego, by odkrywać możliwoÅ›ci, jakie daje caÅ‚y skÅ‚adnik. Rzodkiewka ma liÅ›cie, które można pysznie wykorzystać. Jest w nich chociażby dwa razy wiÄ™cej witaminy C niż w cytrynie. JeÅ›li dodtÄ…d jadÅ‚y je jedynie Wasze Å›winki morskie i króliki, poczekajcie na kolejny przepis. PodrzucÄ™ kilka znakomitych podpowiedzi na porzucane zazwyczaj liÅ›cie!  

co zrobic z zoltkami

Zgodnie z obietnicą, po wpisie co zrobić z białkami, nadszedł czas na żółtka. Zwłaszcza, że robiąc bezy często zostają właśnie one. Mam nadzieję, że z czasem do tej listy będą dochodzić kolejne pozycje. Jeśli macie pomysły na to, co zrobić z żółtkami, piszcie proszę w komentarzach. Ten wpis, jak poprzedni, został zainspirowany kuchnią Water&Wine. Miałam przyjemność kilkakrotnie podglądać tam w pracy Marka Flisińskiego - chefa i Kamila Raczyńskiego - sous chefa, którzy z wielkim szacunkiem podchodzą do jedzenia. Wykorzystują wszystkie resztki, tworząc dania na miarę gwiazdki Michelin. Dlatego idąc ich tropem, nie wyrzucajcie żółtek, które Wam zostały z różnych potraw. Chodźcie ze mną do kuchni, a pokażę Wam ponad 20 sposobów na to, co zrobić z żółtkami.

Water&WineW kuchni Water&Wine - fot. Maciej Stankiewicz

1. Zamrozić

Jeśli wiecie, że ich nie zjecie - zamróźcie je. Pamiętajcie, aby podpisać zarówno datą, jak i ilością żółtek. Do żółtek dodajcie koniecznie szczyptę soli.  Mrozić można np. w plastikowych opakowaniach po jogurcie szczelnie zawiniętych folią lub w plastikowych pojemnikach. W zamrażarce mogą być do 3 miesięcy. 2. Kogel-mogel Kto z nas nie pamięta go z dzieciństwa? Dla bezpieczeństwa proponuję żółtka ubić na parze i pyszny deser gotowy. Kogel-mogel świetnie się nadaje do kawy, wystarczy zalać go kawą i pyszny napój gotowy. Grzane ciemne piwo z koglem-moglem jest również godne polecenia. 3. Zabajone (zabaglione) Włoską wersją rodzimego kogla-mogla jest zabajone. Wystarczy dodać tylko marsalę, wszystko w proporcji 1:1. Czyli 2 żółtka, 2 łyżki cukru i 2 łyżki marsali. Tutaj dokładny przepis.
W Water&Wine podano nam kiedyś na deser pieczone owoce (truskawki, rabarbar, kwiaty czarnego bzu) z konfiturą z płatków róży (osobiście utarłam 2 makutry płatków róży z cukrem) pod palonym zabajone. Było pyszne i wyglądało tak:
4. Budyń Banalnie prosty. Przygotowanie zajmuje tyle samo czasu, co przygotowanie budyniu z proszku. A smak? Bez porównania. Wystarczy 1,5 szklanki mleka zagotować z czubatą łyżką masła, 1 łyżką cukru z wanilią. W kubeczku wymieszać 0,5 szklanki mleka z 2 łyżkami mąki ziemniaczanej i 2 żółtkami. Wlać to do gotującego się mleka, pogotować chwilę stale mieszając, aż budyń zgęstnieje. I już! co zrobić z żółtkami 5. Makaron Klasyczne włoskie przepisy oparte są na całych jajkach, gdzie na 100g mąki daje się 1 jajko. Przez lata bazowałam na tym przepisie. Do czasu, gdy nie została współzałożycielką własnej restauracji. Wówczas cała załoga została przeszkolona przez kucharza, który był pasta chefem w 2 gwiazdkowej restauracji w Anglii. Zdradził nam przepis na ciasto na samych żółtkach. Ciasto jest trudne do współpracy, twarde i potrzebuje 24godzinnego leżakowania. Efekt w pełni jednak wynagradza trud. Ciasto jest żółte i niezwykle sprężyste.  Na 350g mąki trzeba aż 9 żółtek! Obiecuję, że pokochacie ten makaron. co zrobić z żółtkami

co zrobić z białkami

Odkąd pamiętam gotuję głównie z tego, co jest w lodówce. Oczywiście czasem kupuję składniki pod konkretny przepis, jednak zwykle część składników zostaje i trzeba sobie z nimi jakoś radzić. Mistrzami pod tym kątem są kucharze w Water&Wine, którzy wykorzystują wszystko i redukują odpadki do minimum. Tworzą przy tym sztukę kulinarną, której teraz może zasmakować każdy podczas organizowanych tam kolacji. Najbliższa kolacja degustacyjna już 12 maja. To właśnie po spotkaniach w Drzewcach zdecydowałyśmy się na cykl wpisów, w którym będziemy się dzielić z Wami naszymi sposobami jak nie marnować jedzenia. Na początek wobec tego jajka, które znaleźć można w każdej kuchni i na dniach będą używane w dużych ilościach. Często zadajecie nam pytania, co zrobić z żółtkami lub z białkami. Z okazji zbliżającej się Wielkanocy zaczniemy od białek, bo podejrzewam, że właśnie ich zostanie Wam więcej po świątecznych przygotowaniach. 15 sposobów na to, co zrobić z białkami co zrobić z białkami?1. Zamrozić To najprostszy sposób, gdy zostają Wam białka i nie macie czasu, ochoty czy możliwości, aby ich użyć. Wystarczy dać je do pojemnika (może być nawet umyty po jogurcie) i szczelnie przykryć (np. folią spożywczą). Nie zapomnijcie też podpisać, ile w środku jest białek, to pomoże Wam w przygotowaniu poniższych przepisów. Przed użyciem należy białka rozmrozić i doprowadzić do temperatury pokojowej. Białka mogą być w zamrażarce ok. 3 miesięcy. 2. Ciasto na białkach To ekspresowe ciasto z tym, co macie. Możecie dodać sezonowe owoce lub te, które włożyliście latem do zamrażarki. Wystarczy 3 białka wymieszać trzepaczką z połową szklanki mleka. W drugiej misce wystarczy wymieszać 200g mąki z 1 płaską łyżeczką proszku do pieczenie, z otartą skórką z cytryny (lub z pomarańczy) i 100g masła. Teraz tylko dodaj białka z mlekiem i utrzyj szybko mikserem.Włóż ciasto do keksówki i na wierzch daj owoce. Zamiast owoców możesz dać do środka mak. Piecz 45 minut w 180 stopniach. Proste, prawda? Może Wam nawet zastąpić świąteczną babkę, jeśli nie macie na nią czasu. Szczegółowy przepis znajdziecie tutaj. Jeśli macie bardzo dużo białek (12), wówczas zróbcie angel cake. 3. Ciasteczka kokosowe - bezglutenowe To kolejny ekspresowy przepis. Powstał w mojej głowie naprędce, gdy zadzwoniła do mnie koleżanka z pytaniem, czy może wpaść na kawę, bo jest w pobliżu. Oczywiście! Dopiero co skończyłam robić tiramisu na żółtkach, które potrzebowało czasu, aby się przegryźć. Zostało w lodówce 5 białek. Wystarczy je ubić na sztywno ze szczyptą soli, z 4 łyżkami cukru (ja użyłam erytrol), a następnie wymieszać z 200g wiórków kokosowych. Nakładaj na blachę wyłożoną papierem do pieczenia za pomocą łyżeczki lub tak jak ja turlaj w dłoniach kuleczki. Piecz ok. 15 minut w 180 stopniach, aż lekko się zarumienią. Jak będą za mało słodkie, możesz posypać je cukrem pudrem lub zamiast 4 łyżek cukru dać 6. kokosanki 4. Babeczki (koszyczki) kokosowe - bezglutenowe W podobny sposób (ale nawet bez użycia miksera) możecie przygotować babeczki, które możecie wypełnić w dowolny sposób. Wystarczy 5 białek wymieszać z 200g wiórków kokosowych. Mokrą masą wypełnij foremki (posmarowane masłem lub olejem kokosowym), mocno wciskając, by dobrze wyklejone były boki i spód. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 160 stopni i piecz przez 20 minut. Dokładny przepis znajdziecie tutaj i tutaj (z różnym wypełnieniem). Kokosowe babeczki bez glutenu i bez cukru 5. Omlet z samych białek Wystarczy ubić białka ze szczyptą soli i wymieszać z łyżeczką mąki. W wersji na słono można dodać ulubione zioła. Podawać albo z owocami albo z warzywami. Najlepiej z tym, co zalega Wam w lodówce. Pyszny zarówno w wersji na słodko, jak i na słono. 6. Majonez z białek Idealny na Wielkanoc, może być bazą do innych sosów. Wystarczy bowiem zmiksować go np. z natką pietruszki, liśćmi rzodkiewki, czy czosnkiem niedźwiedzim (wypatrujcie go lada moment!),  by uzyskać majonez o pięknym zielonym kolorze. Aby zrobić majonez na białkach, ubij na niskich obrotach 2 białka z łyżeczką soku z cytryny, z musztardą i szczyptą pieprzu a następnie podczas miksowania powoli wlewaj  olej (około szklanki), aż majonez zgęstnieje. Jajka faszerowane czosnkiem niedźwiedzim

Zobaczcie też, 20 sposobów na to, co zrobić z żółtkami.

GotujÄ™, nie marnujÄ™. Kuchnia ZERO WASTE po polsku to mój autorski debiut. Premiera książki byÅ‚a w poÅ‚owie mijajÄ…cego tygodnia i nieustannie dostajÄ™ fantastyczne sygnaÅ‚y od tych, którzy natychmiast zdecydowali siÄ™ jÄ… kupić. Oddycham z kojÄ…cÄ… ulgÄ…, bo tak, jak pisaÅ‚am w dniu debiutu na FB, czuÅ‚am, że posyÅ‚am w Å›wiat swoje dziecko. Wymuskane, rozpieszczone, ubrane w emocje, które mu podarowaÅ‚am. CaÅ‚e   życie pracujÄ™, prezentujÄ…c publicznie efekty swojej zawodowej aktywnoÅ›ci, a jednak w sprawie GotujÄ™, nie marnujÄ™ miaÅ‚am ogromnÄ… tremÄ™. ChciaÅ‚am, żeby to byÅ‚a książka, która naprawdÄ™ pomoże wykorzystywać w kuchni resztki. Dawać im szansÄ™ i traktować, jako inspiracjÄ™. DÅ‚ugo robiÅ‚am selekcjÄ™ przepisów, ale od poczÄ…tku byÅ‚am pewna, że muszÄ… one bazować na skÅ‚adnikach, które naprawdÄ™ najczÄ™sciej trafiajÄ… do kosza.  ZależaÅ‚o mi na tym, żeby tytuÅ‚owe hasÅ‚o GotujÄ™ nie marnujÄ™ byÅ‚o wsparciem, dla tych wszystkich, którzy nie majÄ… pomysÅ‚u w sprawie pysznego przetworzenia tego, co zazwyczaj przynoszÄ… ze sklepu. Absolutnie nie chciaÅ‚am, by książka byÅ‚a oderwana od naszej lokalnej  i przeciÄ™tnej rzeczywistoÅ›ci. Dlatego wsparÅ‚am siÄ™ badaniami Federacji Polskich Banków Å»ywnoÅ›ci i przepisy uÅ‚ożyÅ‚am wedÅ‚ug listy produktów, jakie najczęściej w naszych domach sÄ… wyrzucane. Nie znajdziecie wiÄ™c w GotujÄ™, nie marnujÄ™. Kuchnia ZERO WASTE po polsku podpowiedzi, by z pancerzy krewetek robić bulion, a ze skorupek muli emulsje, bo to nie sÄ… skÅ‚adniki, które zalegajÄ… nam tÅ‚umnie w lodówkach. Nie używam egzotycznych przypraw i dodatków. Smaki mieszam dość konserwatywnie, ale mam nadziejÄ™, nie nudno! DzielÄ™ siÄ™ wiÄ™c w mojej książce inspiracjami dotyczÄ…cymi chleba, warzyw, owoców, nabiaÅ‚u i miÄ™sa. Ten ostatni rozdziaÅ‚ wzbudza zresztÄ… najwiÄ™cej niespodziewanych emocji. DostajÄ™ sporo pytaÅ„ dlaczego w ogóle o miÄ™sie napisaÅ‚am, sugestii, że ono rujnuje książkÄ™ albo deklaracji, że gdyby nie przepis na tort z wÄ…tróbki i bulion z koÅ›ci kurczaka, nie straciÅ‚abym czytelnika. MiÄ™so pojawiÅ‚o siÄ™ u mnie nie przez przypadek. Ono po prostu jest na liÅ›cie naczęściej wyrzucanych produktów. Z najÅ›wieższego raportu dotyczÄ…cego marnowaniu jedzenia nawet wynika, że wyrzucane wÄ™dliny pod wzglÄ™dem iloÅ›ci, wyprzedziÅ‚y dotÄ…d bÄ™dÄ…ce dÅ‚ugo na drugim miejscu, warzywa. Moje przepisy na te pozostawiane resztki sÄ… dość Å‚atwe, tak, by nikt nie miaÅ‚ problemu z ich odtworzeniem. CzerpaÅ‚am obficie  z swoich rodzinnych doÅ›wiadczeÅ„, kulinarnych szkoleÅ„ i smacznych podróży. OdczarowujÄ™ kawaÅ‚ki chleba w malinowym puddingu, z kawaÅ‚ków porzuconych warzyw robiÄ™ obiadowÄ… zapiekankÄ™ wypeÅ‚nionÄ… Å›mietanowym kremem, wodÄ… po kiszonych ogórkach doprawiam ziemniaczanÄ… zupÄ™, a obierki smażę lub gotujÄ™ w ratunkowym bulionie. GotujÄ™, nie marnuję i pokazujÄ™, że to wcale nie jest skomplikowane. CiemniejÄ…ce banany zatapiam w brownie, a miÄ™kkie rzodkiewki smażę na patelni lub w piekarniku. CzÄ™sto dajÄ™ jedynie wskazówki, pozostawiajÄ…c czytelnikom pole do interpretacji. Resztka ma być pretektem do zmiany, nie musi trzymać siÄ™ konkretnych proporcji. WybraÅ‚am takie przepisy, którym ta dowolność i brawura w wykonaniu nie zaszkodzÄ…. NabiaÅ‚ dotyczy także swoich wegaÅ„skich odpowiedników, wiÄ™c potrzebnÄ… w skÅ‚adnikach Å›mietanÄ™, czy mleko można nimi Å›miaÅ‚o zastÄ…pić. Wiem oczywiÅ›cie, że nie da siÄ™ napisać książki dla wszystkich, ale chciaÅ‚am, by GotujÄ™ nie marnujÄ™, byÅ‚o dla co trzeciej osoby w Polsce, która przyznaje siÄ™, że regularnie wyrzuca jedzenie do Å›mietnika. MnÄ… też dÅ‚ugo targaÅ‚y wyrzuty sumienia, do czego otwarcie przyznajÄ™ siÄ™ w książce. Dlatego caÅ‚y pierwszy rozdziaÅ‚ poÅ›wiÄ™ciÅ‚am sposobom, dziÄ™ki którym  tutuÅ‚owe niemarnowanie bÄ™dzie Å‚atwiejsze. To dość mocny akcent, bo na poczÄ…tku podajÄ™ sporo danych dotyczÄ…cych naszej jedzeniowej rozpusty. PrzciÄ™tny Polak co miesiÄ…c wyrzuca okoÅ‚o czterech kilogramów żywnoÅ›ci. Nie rozumiemy daty ważnoÅ›ci, nie dajemy szansy pomarszczonym burakom czy saÅ‚acie, która przestaÅ‚a chrupać. I przede wszystkim robimy za duże zakupy. Bez planu. W efekcie co trzecia kupiona przez nas torba jedzenia trafia do kosza. W skali kraju jakieÅ› dwa miliony ton rocznie marnowanych tylko w domach. Kolejne siedem wyrzuca siÄ™ w czasie produkcji i dystrybucji. A przecież wiele z nich można uratować. Dlatego napisaÅ‚am tÄ™ książkę , bo wierzÄ™, że resztki mogÄ… wrócić na stół. I to w caÅ‚kiem niezÅ‚ej formie. ZachÄ™cam Was oczywiÅ›cie do kupienia mojej książki i dzielenia siÄ™ wrażeniami:) Znajdziecie mnie w wielu ksiÄ™garniach! Zapraszam też gorÄ…co na spotkanie autorskie. BÄ™dzie dużo cennych  informacji dotyczÄ…cych skali marnowania jedzenia! UgotujÄ™ coÅ› pysznego:) Bez marnowania! Mam nadziejÄ™, że do zobaczenia z kimÅ› z Was!  Sylwia      * ZdjÄ™cia pochodzÄ… z mojej książki GotujÄ™, nie marnujÄ™. Kuchnia ZERO WASTE po polsku. Ich autorkÄ… jest Dorota KrysiÅ„ska. A materiaÅ‚y to przygotowane przez wydawnictwo Buchmann informacje prasowe.    GotujÄ™, nie marnujÄ™. Kuchnia ZERO WASTE po polsku.  Sylwia Majcher, Wydawnictwo Buchmann, Warszawa, 2018 rok