Nalewka z rabarbaru - rabarbarówka

Rabarbar uwielbiam w każdej postaci. W sezonie (który na szczęście trwa długo), zawsze mam go w lodówce. Tym razem będę mieć go też zimą, w postaci nalewki. Nalewka z rabarbaru to dla mnie odkrycie tego lata. Robiłam ją kilkakrotnie, bowiem znika w zaskakująco szybkim tempie, jest też dobrym pomysłem na kulinarny prezent. Nie lubię słodkich nalewek, więc ta jest dla mnie idealna, kwaskowaty rabarbar, cukier a na koniec dodatek cytryny. Możecie nalewkę modyfikować w dowolny sposób, dodając np. korę cynamonu czy lakę wanilii. Mi zdecydowanie wystarcza jej podstawowy smak. Nalewka z rabarbaru - rabarbarówka Rabarbarówka to również dobra baza do drinków. Wybornie smakuje z lemoniadą cytrynowa i kostkami lodu lub w wersji mocniejszej z prosecco. Nalewka z rabarbaru ma piękny kolor i jest przezroczysta, nie trzeba jej jakoś specjalnie filtrować. Nalewka z rabarbaru - rabarbarówka

Konfitura z płatków róży

Uwielbiam kwiaty, zarówno te w wazonie (w sezonie wiosenno-letnim nie ma dnia, abym nie miała świeżych kwiatów w domu), jak i kwiaty jadalne, na talerzu ;) Czasem ciężko jest mi się zdecydować, co zrobić z kwiatami, czy je zjeść czy na nie popatrzeć ;) W przypadku róży nie mam takich dylematów, bowiem kolor i zapach ma cudny również po przetworzeniu. Poza tym w wazonie nie przetrzymuje zbyt długo, zdecydowanie dłużej zachowuje "świeżość" w słoiku. Wszystkie róże są jadalne, ale do konsumpcji nie używajcie tych z kwiaciarni, bowiem z pewnością są pryskane. Użyjcie tych, co mają najpiękniejszy zapach. Ja swoje zerwałam u znajomej przy domu w górach (Tusia - dziękuję!) i chyba muszę się jeszcze przyjrzeć ogrodom moich przyjaciół ;) Konfitura z płatków róży pachnie nieziemsko, nie do porównania z żadną kupną konfiturą. Poza tym ten kolor... aż szkoda jeść ;) Konfitura z płatków róży Konfitura z róży jest idealna na zimę jako dodatek do herbaty. Można również dodawać ją do deserów lub może stanowić nadzienie do pączków. Konfitura z płatków róży

Pesto z jarmużu

Jarmuż przez lata był niedocenianym warzywem. Był już uprawiony w starożytności przez Greków i Rzymian, w średniowieczu zaś był jednym z najbardziej znanych warzyw w Europie. W Polsce hodowany jest od XV wieku, jednak w ostatnim okresie służył głównie do dekorowania potraw. Od niedawna jarmuż powraca do łask. Mam nadzieję, że to nie tylko moda, a świadomość tego, jakim bogactwem jest dla nas jarmuż. Jarmuż jest bowiem jednym z warzyw najbogatszych w witaminy C, A, B, E, K, PP oraz sole mineralne (wapń, fosfor i żelazo). Jest lekkostrawny,  zawiera silne przeciwutleniacze i właściwości przeciwzapalne. A czy jarmuż jest smaczny? Bardzo. Co więcej, można go wykorzystywać w różny sposób: na surowo, pieczony, smażony czy gotowany, czyli w każdej postaci. Pesto z jarmużu jest delikatne, mocno zielone. Bardzo dobzre smakuje na grzankach, z makaronem czy jako dodatek do zup. Pesto z jarmużu można przechowywać w lodówce ok. 7 dni, warto z wierzchu zalać go oliwą - wówczas przetrwa dłużej :) Pesto z jarmużu Kiedy i gdzie można kupić jarmuż? Sezon na jarmuż trwa od września aż do pierwszych przymrozków. Coraz łatwiej również go kupić. We Wrocławiu bywa czasem na Hali Targowej, czasem w moim ulubionym warzywniaku "Avokado" przy Hali Strzegomskiej i zawsze jest dostępny w Selgrosie na Krakowskiej :) W sezonie kupuję go na niedzielnym targu przy Młynie Sułkowice (zarówno jarmuż zielony, jak i fioletowy). Porwany i umyty jest też dostępny w Biedronce. Pesto z jarmużu

Rydze marynowane

Rydze na maśle uwielbiam! I to chyba nie tylko ja, bowiem ostatnio wiele z Was poszukuje tego przepisu na blogu. To dla mnie znak, że rydze jeszcze są i nie jest za późno na przepis na marynowane rydze. Marynowane grzyby zjadam dopóki są, czyli od razu cały słoiczek - nie potrafię inaczej. Odkąd pamiętam, nigdy nie mogłam się im oprzeć. Musi być spełniony dla mnie jeden warunek: marynata nie może być zbyt kwaśna. Dlatego ta, którą Wam podaję, jest idealna :) rydze marynowane W tym roku pierwszy raz w życiu sama zbierałam rydze . W rodzinie nie zbierało się innych grzybów z blaszkami oprócz kani. Poza tym rydze rosną w specyficznych miejscach, nie znajdziecie ich w towarzystwie podgrzybków czy prawdziwków. Szukajcie ich w młodym lesie świerkowym :) Czasem bywają też wśród sosen, na piaszczystej glebie. Rydze Jak rozpoznać rydze (mleczaj rydz)?

  • Po przecięciu trzonu wypływa z niego pomarańczowe mleczko
  • Rydze zielenieją przy uszkodzeniach, czyli jak oderwiecie kawałek kapelusza, to szybko zmieni swoją barwę na szmaragdowo-zielony kolor
  • Trzon jest pusty w środku u dojrzałych grzybów, pełny u młodych.

Konfitura malinowa (bez cukru żelującego)

Kolega w pracy zapytał się mnie, czy nie chcę malin z ogródka. Odpowiedź moja mogła być tylko jedna: oczywiście, że chcę! Zamówiłam 6 koszyków. Nie uzgodniliśmy jednak terminu dostawy, zatem przywiózł mi je dzień przed moim wyjazdem na urlop. Nie byłam przygotowana na przetwory :) W szafce znalazłam ostatnie 12 łyżek fruktozy (ze względów zdrowotnych nie mogę jeść cukru), zatem połowę malin przesmażyłam, dzięki czemu mam konfiturę z malin, którą mogę bezkarnie jeść :) Konfitura malinowa (bez cukru żelującego) 2 koszyki zamroziłam, a jeden zjadłam. Maliny to zdecydowanie moje ulubione owoce, więc cieszę się, że ten smak mogę zachować na zimę :) Konfitura malinowa (bez cukru żelującego)

Aronia jest nieprzyjemna przy pierwszym spotkaniu. Choć urzeka wyglądem, smakiem rozczarowuje. Za dużo goryczy, ta przeszywająca nieznośnie ciało cierpkość. Trzeba naprawdę sporej wyobraźni, by uwierzyć, że ten owoc potrafi zrobić dobre wrażenie. A jest to możliwe, gdy podarujemy aronii drugie życie, w soku albo konfiturze. Nabiera zupełnie innego wyrazu pod wpływem temperatury. Uwierzyłam w te opowieści snute przez właścicieli ogromnego sadu i zabrałam własnoręcznie zerwane owoce do domu. Z części zrobiłam sok, pozostałe zmieniłam w wyśmienitą konfiturę. Choć jesień jeszcze przed nami, ja już każdego ranka dodaję łyżeczkę aronii do herbaty. I żałuję, że zrobiłam tylko kilka słoików tej słodyczy. Jeśli więc macie pod ręką aronię, nie wahajcie się, by jej użyć:) aronia z gruszką Moją aronię połączyłam z odrobiną cynamonu i gruszki. Szykowałam ją na chłodne wieczory, a to przecież ulubione smaki jesieni. konfitura z aronii   Składniki:

    • 2 kg aronii
  • 3 gruszki
  • łyżka cynamonu
  • 0,5 kg cukru
  • sok z cytryny
Aronię umyć, osuszyć, wsypać do garnka z grubym dnem lub woka, zasypać cukrem i smażyć na niewielkim ogniu aż owoce zmiękną i staną się szkliste. ( co najmniej godzinę) Gdy owoce zgęstnieją dodać sok z cytryny, cynamon i starte gruszki. Wymieszać i smażyć kolejną godzinę. Gorącą i bardzo gęstą  konfiturę przełożyć do wyparzonych wcześniej słoików. Pasteryzować. ( słoiki włożyć do garnka z gorącą wodą i gotować kwadrans) Po wyjęciu z wody, każdy słoik odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostygnięcia. konfitura z aronii Jeśli konfitura będzie zjedzona w ciągu kilku dni, nie trzeba jej pasteryzować. Po otwarciu należy przechowywać w lodówce przez kilka dni. konfitura z aronii

Czujecie ten chłód o poranku? Widzicie coraz szybciej znikające słońce? Szukacie wieczorem koca do otulenia? Jesień przed nami. Można się do niej przygotować. Wyobraźcie sobie te krople słodkiego soku spływające do aromatycznej herbaty popijanej niespiesznie w długie wieczory. Pomyślcie o magii, jaką kryje w sobie aronia: spłyca zmarszczki, zapobiega chorobie Alzheimera, poprawia pracę naczyń krwionośnych, dodaje sił. Same zalety i tylko jeden warunek. Już teraz trzeba aronię ugotować i przelać do butelek. Zakręcić i czekać. Jest naprawdę na co:) sok z aronii Aronia lubi towarzystwo. Liści wiśni, cynamonu, soku z pomarańczy. Osłodzona smakuje wybornie. sok z aronii

Piotr Kucharski

Co roku czekam, aż w sklepach pojawią się szparagi. Sezon trwa tylko dwa miesiące i wówczas kilkakrotnie w ciągu tygodnia goszczą na moim stole. Zarówno na surowo, w postaci kremu, gotowane, pieczone i smażone. Preferuję zielone, choć znawcy twierdzą, że to białe są bardziej szlachetne.

Piotr Kucharski

Na początku czerwca wzięłam udział w warsztatach w Studiu Kulinarnym Piotra Kucharskiego, organizowanych przez Slow Food Youth Wrocław. Te warsztaty miały inny charakter niż te, na których byłam do tej pory. Przede wszystkim pogłębiały wiedzę na temat szparagów. Gotowania też jednak trochę było :) Zupa krem z zielonych szparagów z oliwą truflową

Różowy cukier piwoniowy

Kolorowy cukier łatwo wykonać samemu. Można dodać do cukru barwnik spożywczy lub zabarwić całkiem naturalnie. Piwonie to kwiaty jadalne, więc bez obaw możecie przygotować z nich różowy cukier. Nie jest on aromatyczny, ale ma bardzo ładny kolor. Będzie się on ładnie prezentować w cukierniczce lub na kruchych ciasteczkach czy naleśnikach. Różowy cukier piwoniowy Wystarczy utrzeć w moździerzu płatki piwonii z cukrem, by mieć różowy cukier. Prawda, że proste?:) Różowy cukier piwoniowy

Pokochałam ten krem w Londynie. Po powrocie znalazlam go tylko w jednym sklepie. Kupowałam namiętnie kolejne słoiki, obiecując sobie, że następnym razem zrobię lemon curd sama. Lektura angielskich książek kulinarnych podopowiadała mi, że to żadna filozofia. Tylko przerażał dodatek masła. Wiecie, jak to jest, w gotowym kremie tego nie widać:) A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal:) Istniała uzasadniona obawa, że gdybym sama miałabym łączyć cytryny z masłem, to wraz z rozpuszczającymi się składnikami, znikałaby też miłość do lemon curd:)Ot, taka kobieca logika. lemon curd Przeszukałam dostępne na moich półkach książki oraz brytyjskie blogi i odkryłam to na co czekałam:) Informację, że bez masła lemon curd też powstaje! Pyszny. Może nieco mniej aksamitny, ale w smaku idealnie cytrynowy, lekko słodki. Rozkosz, mówię Wam:) lemon curd Krem da się wyjadać ze słoiczka łyżeczką, co uzależnia. Jest też dobrą bazą do tart, dodatkiem do kremów. W lodówce można go trzymać przez dwa tygodnie po zrobieniu.