Nęka mnie zimowe przeziębienie, złośliwy wirus, nieczuły i niewspółczujący, że okoliczności zupełnie spadkowi formy nie sprzyjają. Koję się dobrymi myślami, herbatą z pomarańczą i ciepłym kocem. W kuchni też szukam ratunku, smakowego i odpornościowego. Zżymam się na zimę, a w kontrze do nieznośnego chłodu gotuję ulubioną zupę z owoców. W tej lutowej wersji wymaga ulepszenia. To ma być krem, co syci, rozgrzewa, niezbyt słodki, ale i nie wytrwany zanadto. Wysypuję  do jabłek goździki, te najokazalsze, w całości, bo zmielone zbyt szybko tracą swą słodkość i siłę. Przypominam sobie, jak Agnieszka Kręglicka w jednym z felietonów słusznie zauważyła, że wieki temu, gdy goździki były ekstremalnie drogie, wzbogacano dania nimi obficie. Teraz korzystać można z nich do woli, a dość rzadko dostają szansę. Naprawiam to niedopatrzenie, goździki mają magiczną moc zwalczania wirusów, a tego mi trzeba.

krem z pieczonych jabłek

Moc ma mój nowy rozdrabniacz Chop&Blend Aura z kolekcji Russell Hobbs. Testuję go od jakiegoś czasu, robi za mnie zupy – kremy, sosy i dipy. Jest wygodny i poręczny. To, co wychodzi spod jego ostrza jest gładkie i aksamitne. Nadaje się więc do past i rozdrabniania surowych warzyw. Rozdrabniacz bez trudu sprostał ostatniemu wyzwaniu – zblendował upieczone razem ze skórką jabłka.

krem z pieczonych jabłek

Składniki:

  • 5 dużych jabłek
  • 2 pietruszki korzeń
  • kawałek niedużego selera
  • litr bulionu warzywnego ( pietruszkę, marchewkę, seler, cebulę, por – gotujemy do miękkości, po ugotowaniu wyjmujemy warzywa, a bulionu używamy do kremu z jabłek)
  • garść świeżego tymianku
  • ząbek czosnku
  • sok z połowy cytryny
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka świeżo startego imbiru
  • łyżeczka goździków – całości
  • łyżka uprażonych płatków migdałowych
  • ewentualnie pieprz, sól do smaku

Jabłka umyć, oczyścić z gniazd i pokroić na ćwiartki. Pietruszkę i seler obrać, również pokroić. Wszystko przełożyć do blaszki do pieczenia, zalać sokiem z cytryny, obsypać cynamonem i goździkami. Dodać połowę tymianku. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Zapiekać około 30 minut, aż jabłka i warzywa będą miękkie. Po wyjęciu, dodać bulion, starty imbir i  zmiksować na gładki krem. Podawać gorące oprószone płatkami migdałów.

krem z pieczonych jabłekZupa gotowa, smakuje wybornie, czas na refleksje dotyczące nowego kuchennego pomocnika. Niewątpliwie rozdrabniacz Chop&Blend znacznie ułatwia pracę. Wrzuciłam niedbale pokrojone kawałki owoców i warzyw, a on zrobił resztę. Zamienił je w delikatny krem, bez grudek i jakichkolwiek pozostałości. W przepisie wykorzystałam dość twarde goździki, po upieczeniu nie wyjmowałam ich, a Chop&Blend rozdrobnił je na niewyczuwalny pod językiem puch. O to mi właśnie chodziło:)

Sam rozdrabniacz ma gustowny, nienarzucający się wygląd, jest lekki i w zasadzie cała jego magia ukryta jest w tej górnej części. O sile decydujemy indywidualnie za pomocą dwóch przycisków. Rozdrabniacz może pracować maksymalnie przez kwadrans, po tym czasie wyłącza się na 15 sekund. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że Chop&Blend znacznie szybkiej wykonuje powierzone mu zadania.

rozdrabniacz Russel Hobbs Sprzęt ma dwie miski, każda o pojemności 1,2 litra, w obu można przygotowywać ulubione warzywa. Rozdrabniacz łączy w sobie funkcję blendera i miksera. Spokojnie można wykorzystać go do zrobienia drinków czy koktajli – ma opcję kruszenia lodu, co bardzo doceniam, bo odpada kupowanie maszyny dedykowanej specjalnie rozdrabnianiu lodowych kostek. Sekretem ostrza jest kształt ósemki, a ona powoduje, że każdy składnik jest zbierany z boków miski i dokładnie rozdrabniany. Przy robieniu zupy ani razu nie musiałam ścierać, co było normą w innych sprzętach, ze ścianek naczynia miksowanych warzyw czy owoców.

rozdrabniacz Russell Hobbs

To, co podoba mi się w nim szczególnie, to fakt, że przygotowaną w nim porcję można bez przekładania zamknąć i zabrać ze sobą albo schować w lodówce. Nie trzeba sosu czy zupy przekładać do innych pojemników, myć jednych i drugich, robić kuchennego bałaganu, czego wyjątkowo nie lubię. Tutaj wykorzystujemy pokrywkę, która w czasie miksowania jest podkładką pozwalającą uniknąć ślizgania i przesuwania się sprzętu, zamykamy i odstawiamy gotowy sos czy zupę.

1-DSC_0951

Natomiast ubolewam nad wielkością misek. Te 1,2 litra to niedużo, gdy chce się przygotować zupę lub koktajl nie tylko dla siebie, ale i rodziny. Nawet niezbyt licznej:) Przy tym kremie musiałam miksować na raty, bo inaczej zawartość uciekała. Znacznie wygodniej jest robić -w rozdrabniaczu dipy czy pasty.

Podsumowując – jeśli szukacie uniwersalnego sprzętu, który po zmiksowaniu w nim warzyw, owoców czy przypraw gwarantuje Wam jedwabistą gładkość – Chop&Blend z kolekcji Aura Russell Hobbs spełni oczekiwania. Rozdrabniacz spokojnie może zastąpić zwykły blender  albo być jego wsparciem. Zrobi za Was sos do makaronu, dip do warzyw lub lekkie owocowe smoothie. Jest wygodny i prosty w użyciu, jego części nadają się do mycia w zmywarce.

krem z pieczonych jabłek

Rozdrabniacz Chop&Blend firmy Russell Hobbs kosztuje około 200 złotych, ale ponieważ to nowa kolekcja można też szukać sprzętu w promocyjnych cenach. Ma dwa lata gwarancji.

krem z pieczonych jabłek

W tej recenzji wykorzystałam również materiały prasowe Russell Hobbs.


Akcesoria kuchennePolecamyProduktyPrzepisyZupy
Author: Sylwia

Get Connected

    1 Response