Dotarliśmy do finału wakacyjnej akcji Przechowuje, nie marnuje. Razem z marką Amica przekonywałam Was, jak ważne jest odpowiednie przechowywanie produktów w lodówce. Dzięki dobrej logistyce można sporo zaoszczędzić i przedłużyć świeżość warzyw i owoców. 

Czy wiecie, że każda półka ma inne przeznaczenie? Jeśli zapamiętacie, która, jakim produktom jest dedykowana, znacznie przedłużcie ich świeżość. 

  • Na samej górze najlepiej jest ciastom, konfiturom, gotowym obiadom. To najcieplejsze miejsce w lodówce
  • Środkowa półka jest idealna dla nabiału. Mleko, jogurty, białe sery lubią niższe temperatury 
  • Przedostatnia to właściwa przestrzeń dla wędlin i mięsa. Tutaj też dobrze będzie rybom i owocom morza oraz drobnym owocom – malinom, borówkom, truskawkom. 
  • Szuflada jest dla większych owoców i korzeniowych warzyw. W niej niech na wykorzystanie poczeka sałata, kapusta, seler naciowy. Owoce i warzywa najlepiej przechowywać oddzielnie. 
  • Boczne półki są dobre do przechowywania żółtych i pleśniowych serów, jajek, masła i soków

Jeśli chcecie, by marchewki, rzodkiewki czy pietruszka były dłużej chrupiące i nie marszczyły się – umyjcie je i włóżcie do słoika z zimną wodą. W tym naczyniu w lodówce znacznie dłużej będą świeże. Pamiętajcie tylko, by wodę wymieniać co 2-3 dni. 

Świeże zioła też mogą mieć dłuższy termin ważności. Te miękkie, jak bazylia, mięta, kolendra, czy oregano zanurzcie łodygami w szklance z zimną wodą i wstawcie do lodówki. Twarde – rozmaryn i tymianek wystarczy owinąć wilgotną ściereczką i tak ułożyć na najniższej półce w lodówce. 

Truskawek, malin, borówek, agrestu nie myjcie przed włożeniem do lodówki. Zbierające się w nich krople wody przyśpieszą pojawienie się pleśni. Opłukajcie je dopiero przed zjedzeniem. Truskawki zawsze z szypułkami, je należy odrywać dopiero po wysuszeniu owoców – inaczej napompujecie je niepotrzebnie wodą. 

Do przechowywania rzeczy genialnie nadają się słoiki. Niech wrócą łask w kuchni, bo kaszom, makaronom, mące czy płatkom jaglanym jest w nich najlepiej. Suchym produktom słoik zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Zakręcone skutecznie odpierają atak moli i wilgoci. Są też świetnym wsparciem na zakupach. Nie trzeba kiszonych ogórków wkładać do rwących się jednorazowych woreczków. W słoiku będzie im zdecydowanie wygodniej. Warto nosić je z dumą w bawełnianych siatkach i włączyć się do wojny przeciw plastikowym reklamówkom. 


Z danych Banków Żywności wynika, że przeciętny Polak co miesiąc wyrzuca 19,4 kilogramy jedzenia. Robimy za duże zakupy, przywiązujemy się nadmiernie do daty ważności, nie mamy pomysłu na wykorzystanie zgromadzonych produktów i w nieprawidłowy sposób je przechowujemy. Odrobienie lekcji w sprawie niemarnowania oprócz braku wyrzutów sumienia zafunduje realne oszczędności. Czteroosobowa rodzina razem z jedzeniem wyrzuca do kosza co roku od 2500 do 3000 złotych

Te zabiegi mają ogromne znaczenie nie tylko dla naszego portfela, ale i planety. Wyrzucane na całym świecie jedzenie emituje tyle samo gazów cieplarnianych, co przemył w Europie. Naszymi indywidualnymi decyzjami jesteśmy w stanie zmniejszyć tę skalę. A tego środowisko niesamowicie od nas potrzebuje. Jesteśmy u progu klimatycznej katastrofy. 

Dlatego nawet nasze najdrobniejsze gesty mają znaczenie. W sprawie jedzenia warto robić plan posiłków. Na kilka dni zaledwie, ale konkretnie. Ustalamy, co zjemy na śniadanie, obiad, kolację, jakie resztki z poszczególnych dań można wykorzystać w kolejnych przepisach. A potem w oparciu o swoje propozycje tworzymy listę zakupów. Bez niej nie ważcie się wchodzić do sklepu. Ona daje poczucie totalnego bezpieczeństwa i sprawia, że kupicie przynajmniej o 1/3 mniej niż zazwyczaj. Trzymajcie się jej kurczowo, realizujcie punkt po punkcie. Listę można zapisać w telefonie, na kartce – jak wygodniej. Rozmaite aplikacje ułatwiają wykonanie zadania. 

Ja postanowiłam zebrać w tym wpisie wszystkie przepisy, jakie przygotowałam w akcji Amica #przechowujeniemarnuje. Korzystajcie szczodrze, niech dobre rzeczy się w Waszych lodówkach nie marnują.

Lody wiśniowe – pyszne i zdrowe 

O to, kto wpadł pierwszy na pomysł, by kręcić lody historycy wciąż się spierają. Istnieje teoria przypisująca autorstwo mrożonych deserów Chińczykom, ale jej słabością jest niechęć tego narodu do laktozy. 

Nieco wiarygodniej brzmi opowieść sugerująca bliskowschodnie pochodzenie lodów. W Turcji i Iranie po obiedzie serwowano rozdrobnione i schłodzone owoce. We Włoszech na początku XVII wieku z mlekiem połączył je hiszpański ambasador. Antonio Latini mieszkał w Neapolu i tam rozpoczął swoje zimne eksperymenty. Kilka lat później we Francji wydano pierwszy poradnik z przepisami na lody morelowe, czekoladowe, różane czy fiołkowe.  A potem już mrożone desery rozgościły się na dobre w kawiarniach, cukierniach i domowych kuchniach. 

Dziś lody najbardziej doceniane są Stanach Zjednoczonych. Przeciętny Amerykanin zjada każdego roku 23 litry lodów. Polacy zaledwie 4. W rożkach, pudełkach, wafelkach, a nawet, jak na Sycylii bułkach oferowane są zaskakujące mariaże. 

W Meksyku można zjeść lody o smaku tequili i chili z pomarańczą. W Kolumbii duet z czekolady i cykad –owadów wyglądem przypominającym pluskwy. Dla lubujących się w wyrazistych połączniach są lody z solonego dorsza. W San Francisco można zjeść mrożony deser foie gras z gęsiej i kaczej wątróbki. W Nowym Jorku proponują lody cheddar albo takie z czosnkiem, oregano, pomidorami i mozzarellą, które w menu ujęte są jako pizza lody. W Rosji rozkoszują połączeniem mrożonego niebieskiego pleśniowego sera, miodu i malin. 

Ja polecam klasykę w nieco lżejszym wydaniu. Dojrzałe wiśnie, takie na skraju upadku wystarczy wymieszać z mrożonym bananem. Całość dla wzmocnienia wizerunkowego efektu warto doprawić ulubioną czekoladą i miętą. A potem już serwować ku zachwytowi gości. 

Szybkie lody wiśniowe

  • dojrzały banan 
  • szklanka wiśni 
  • łyżka miodu
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • kilka listków posiekanej mięty 

Banana pokroić na kawałki i schować w zamrażarce na co najmniej 3 godziny. Wiśnie opłukać i osuszyć, miętę posiekać. Czekoladę zetrzeć na tarce o grubych oczkach lub pokroić w drobną kostkę. Do blendera przełożyć wiśnie, dodać miętę i miód. Zmiksować, a potem dodać zamrożone kawałki banana i ponownie zmiksować. Na końcu do powstałych lodów wmieszać starta lub posiekaną czekoladę. Zjeść od razu po przyrządzeniu.

Seler 

Niedoceniany, traktowany jako dodatek, zazwyczaj wykorzystany w bulionie i porzucany. Zdecydowanie za rzadko wysuwany na pierwszy plan obiadowego jadłospisu. Czas go zauważyć i pozwolić mu zaprezentować możliwości. Seler – nasz kolejny bohater akcji #przechowujeniemarnuje ma ich sporo i potrafi nieźle zaskoczyć. Najlepiej mu będzie w dolnej szafce w lodówce, przetrwa tam dłużej niż jego bardziej kapryśna nać.

W korzeniu jest dwa razy więcej witaminy C niż w cytrusach, poprawia nastrój, odstresowuje i uspokaja. Do tego w ofercie funduje pakiet cennych witamin i niewiele kalorii. By zachwycić, nie potrzebuje towarzystwa. Jeśli chcecie się przekonać, jak dobrze seler smakuje solo, zróbcie z niego delikatne frytki. 

Frytki z selera 

  • duży seler 
  • 4 łyżki oliwy 
  • szczypta wędzonej lub ostrej papryki 
  • 2 łyżeczki czarnuszki lub sezamu
  • sól/pieprz
  • garść natki kolendry

Seler oczyść dobrze, nie musisz go obierać ze skórki. Potem pokrój go w słupki i przełóż do miski z lodowatą wodą – dzięki temu frytki będą chrupiące. Po kąpieli seler osusz, wymieszaj z oliwą, posiekaną natką kolendry, czarnuszką lub sezamem, papryką, dopraw solą i pieprzem. 

Piekarnik rozgrzej do 190 stopni. Frytki rozłóż na blaszce do pieczenia. Wstaw formę do nagrzanego piekarnika i piecz przez 15-20 minut – do czasu aż się mocno zarumienią. Serwuj ciepłe i chrupiące z dodatkiem sosu pomidorowego lub jogurtu naturalnego. 

Por 

Przygarnia rozmaite resztki, otula je swoją puszystością i pozwala im się zdominować. Znakomicie wkomponowuje się w scenariusz poranka, ale i z sukcesem odegra główną rolę w porze obiadu. 

Omlet  – moja dzisiejsza propozycja nie do zmarnowania  – nie jest wymagający, za to spełnia najbardziej wyrafinowane oczekiwania. Zatopione w nim plasterki odnalezionego w lodówce pora skutecznie zaostrzają apetyt i przełamują kremowy smak jajek. W tym przepisie niepozorne warzywo nie jest, jak zwykle dodatkiem, tylko z powodzeniem wychodzi na pierwszy plan. 

Skorzystajcie z moich sugestii i por zamiast do śmietnika, niech z lodówki trafi na patelnię. Nie pożałujecie tej rozsądnej decyzji.

Omlet z porami i skórką cytryny

  • Por
  • 3 jajka
  • 2 łyżki mleka lub śmietany albo jogurtu
  • 4 łyżki masła 
  • 4 pomidory koktajlowe
  • garść natki pietruszki
  • skórka z cytryny
  • sól, pieprz

Por umyj i potnij w plasterki. Na patelni rozgrzej 2 łyżki masła. Wrzuć pokrojony por i duś przez 5 minut, a potem przestudź. Do miski wbij 3 jajka, dopraw solą i pieprzem. Wymieszaj widelcem albo ubij lekko mikserem. Potem dodaj mleko, pokrojone w ćwiartki pomidorki, duszony por, posiekaną natkę pietruszki i skórkę z cytryny. Wymieszaj masę. Na patelni, na której dusił się por rozgrzej pozostałe 2 łyżki masła. Na gorący tłuszcz wlej masę jajeczną i smaż 2- 3 minuty – do ścięcia. Następnie przełóż omlet na drugą stronę i smaż kolejne 2 minuty. Podawaj gorący. Niezjedzone kawałki przechowuj w lodówce, bo omlet dobry jest także w zimnej wersji. 

Mam nadzieję, że te przepisy i dla Was będą inspirujące. Obserwujcie profil Amica na FB i Instagramie, tam pojawia sporo dobrych jedzeniowych patentów w rytmie #przechowujeniemarnuje

A ja niebawem będę miała dla WAS do wygrania sprzęt Amica AGD.


Przepisy
Author: Sylwia

Get Connected