Creme brulee

Poznałam go w Barcelonie. Przyciągnął moją uwagę tym, co ma na wierzchu. Gdy podziwiałam jego lśniące oblicze ukryte za szybą chłodziarki, nie potrafiłam odgadnąć, co kryje się pod karmelową skorupą. Wracałam do niego każdego dnia, bo szybko przekonałam się, że poznawanie drugiego dna tego deseru, jest najprzyjemniejsze.  I świadomość, że można go zrobić błyskawicznie w domowych warunkach. W sklepach są specjalne zestawy do przygotowania tego  kremu. Mają opalarkę karmelizującą cukier. Ja ją stosuję, ale wiem też, że można  poradzić sobie bez niej.

Składniki:

  • 6 żółtek
  • mała śmietana 30% lub 36%
  • 80 g cukru białego
  • 100 g cukru brązowego
  • laska wanilii (nie dodawać cukru waniliowego ani olejku, ewentualnie ekstrakt z wanilii)

Śmietanę przelać do garnka, podgrzewać na niewielkim ogniu. Dodać wydrążone ziarna wanilii i pozostałą jej część. Mieszać delikatnie, wsypywać powoli biały cukier. Nie zagotowywać. Zostawić na 5 minut,potem wyjąć wanilię. Żółtka zmiksować, ale nie na puszystą masę.  Następnie bardzo wolno połączyć ze śmietaną. Wymieszać delikatnie, bo krem ma być lekki.   Przelać do żaroodpornych foremek. Piec 50 min w temperaturze 110 stopni. Po wyjęciu z piekarnika, ostudzić i wstawić na minimum 6 godzin do lodówki. Przed podaniem każdą foremkę posypać brązowym cukrem. Za pomocą opalarki karmelizować. W przypadku jej braku, wstawić foremki na kilka minut do rozgrzanego piekarnika. Trzeba dopilnować, by cukier się roztopił. Podawać schłodzone. Latem można udekorować świeżymi malinami.


DeseryPrzepisy
Author: Sylwia

Get Connected