Pogaduchy we Wrocławiu

Edit: Pogaduchy już nie istnieją

Pogaduchy to nowe miejsce na mapie kulinarnej Wrocławia. Jest nietypowe, bardzo przyjazne. Mogłoby dziwić położenie (w drodze na lotnisko), na zwykłym osiedlu, jednak właśnie dzięki niemu klimat jeszcze bardziej sprzyja pogaduchom. I nie tylko mi (mieszkam nieopodal), bo jeszcze ani razu nie trafiłam, by lokal był pusty. Widocznie spodobał się również innym :-)

Pogaduchy we Wrocławiu

Pogaduchy to miejsce niebanalne. Dlaczego?

Po pierwsze, sprzyja blogerom. Już w pierwszym miesiącu funkcjonowania, odbyło się tu spotkanie blogerów, zorganizowane przez studium przypadku  Kuchnia w Formie też na nim była :) Jestem przekonana, że to nie będzie jedyna taka akcja z udziałem blogerów :)

Pogaduchy we Wrocławiu

Po drugie, jest tu najlepszy sernik (Pani Alicji). Naprawdę ten smak mocno wjechał mi na ambicję. Jak uda mi się zrobić lepszy, dam Wam znać :) Jest to specjalność Pogaduch i już wiem dlaczego :) Jest bardzo kremowy, wilgotny, na cienkim, niesuchym spodzie. Gdybym mogła jeść słodycze, jadłabym go pasjami.

Pogaduchy we Wrocławiu

Po trzecie, można się tu napić dobrej kawy. Co prawda, za każdym razem mam wrażenie, że wychodzi inna (głównie chodzi o spienienie mleka), jednak smakowo za każdym razem wyborna.

Pogaduchy we Wrocławiu

W Pogaduchach wiedzą, jak ważna jest kawa…

Pogaduchy we Wrocławiu

… więc ilekroć tam jestem, zaczynam zamówienie właśnie od niej.

Pogaduchy we Wrocławiu

Pogaduchy we Wrocławiu

Po czwarte, do kawy dostaje się smaczne ciasteczka. Może się to nie wydawać Wam niczym szczególnym, jednak są one domowej roboty, a co najważniejsze, wśród nich są te z fruktozą! Dla mnie ma to olbrzymie znaczenie, bowiem cukru jeść nie mogę. Za każdym razem, jak jestem w Pogaduchach to cieszę się jak dziecko na widok tych słoików :) Jak kiedyś uda im się zrobić jeszcze sernik na fruktozie, to już chyba umrę ze szczęścia :)

Pogaduchy we Wrocławiu

Pogaduchy we Wrocławiu

Po piąte, można tu smacznie zjeść, nie bojąc się o zawartość portfela. Najdroższe danie, wołowina po burgundzku z kopytkami, kosztuje 19zł. Porcje naprawdę spore. Z przystawek jadłam warzywa (cukinia, marchewka) w tempurze podawane z dwoma sosami – super! Jadłam też crostini i te z pieczonymi burakami smaczniejsze. Są sycące, więc jeśli chcecie zjeść jeszcze danie główne, to lepiej zamówcie 2 sztuki :) Sałatek jeszcze nie próbowałam, więc chętnie poznam Wasze opinie. Makaron polecam w sosie cytrynowo-estragonowym z rukolą. Sos jest ciekawym eksperymentem smakowym, zdecydowanie trafił w moje kubki smakowe.

Jedynie szkoda, że sos jest podawany obok makaronu. Możliwe, że tylko mi to przeszkadza, ale odkąd jestem fanką kuchni włoskiej, za każdym razem dziwię się, gdy ktoś podaje mi na talerzu niewymieszany z sosem makaron. Ot, takie zboczenie!

Tagliatelle w sosie szpinakowym też możecie śmiało zamówić, nie zawiedziecie się! Jedynie spagetti cytrynowe mi nie podeszło, jak dla mnie za suche. Kiedyś jeszcze je zamówię, by się przekonać, czy to był przypadek, czy nie ;)

Po szóste, menu nie jest nudne, pojawiają się dania dnia, które nie są na stałe w menu.

Pogaduchy we Wrocławiu

Chłodnik jest tak smaczny, że jak tylko go spróbowałam, to zmieniłam plany na sobotę. Zamiast zrobić go samodzielnie, ponownie na niego przyszłam. Jest gęsty, wystarczająco kwaśny, z dużą ilością posiekanych buraczków. Jedynie jajka mi zabrakło, ale zamiast niego dostałam grzanki. Mam nadzieję, że w tym sezonie załapię się jeszcze w Pogaduchach na chłodnik :)

Pogaduchy we Wrocławiu

Kolejnym polecanym daniem był deser: banofie. Delikatnie kremowy, z bananami i karmelem. Smakowo podobno obłędny.

Pogaduchy we Wrocławiu

 Po siódme, można tu spokojnie usiąść i poczytać książkę. Książek na półkach nie brakuje, każdy znajdzie coś dla siebie. Właściciele pomyśleli o wszystkim. Stworzyli zakładki, na których można się podpisać i w ten sposób zaznaczyć, gdzie zacząć czytać kolejnym razem. Dlatego nich nie zdziwi Was, że w niektórych książkach jest już po kilka zakładek ;)

Pogaduchy we Wrocławiu

Pogaduchy we Wrocławiu

Na półce znalazła się moja ulubiona książka „Paragraf 22”. Odkąd ją tu zobaczyłam, lubię to miejsce jeszcze bardziej :)

Pogaduchy we Wrocławiu

Ponadto, jest to miejsce przyjazne dzieciom. Jest tu specjalnie wydzielony kawałek ściany do rysowania kredą. Jest też półka z książkami tylko dla maluchów. Można zatem spokojnie się tu wybrać na pogaduchy z najbliższymi. A warto, bo…

Pogaduchy we Wrocławiu
Pogaduchy
ul.Szwedzka 17D,
54-401 Wrocław

 


PolecamyWrocław od kuchni
Author: Agata

Get Connected

    9 komentarzy

  1. Agabi says:

    Będę u siostry we Wrocławiu we wrześniu, koniecznie muszę się tam wybrać, zwłaszcza że to ulicę obok. Może załapię się na jakieś spotkanie blogerów?:)

  2. Agata says:

    Możemy zrobić wówczas mini spotkanie blogerów ;) czyli kulinarne pogaduchy Kuchni w Formie i W mojej malutkiej kuchni :) Miło będzie nam Cię poznać :)

  3. S.B. says:

    uwielbiam takie miejsca! pomysł z książkami świetny, a jeszcze lepsze poduchy w kształcie herbatników :D
    sernik też wygląda zachęcająco ;)

  4. Asiek says:

    Mieszkam kilka ulic obok, byłam tam dziś, miejsce fajne, z klimatem, ale przyznam szczerze, że to nie jest dobre miejsce na taką knajpkę:( Mówię to z bólem serca, ale niestety, to jest typowe blokowisko, taka knajpaka nie ma ma tu racji bytu:( Do tego słyszałam przypadkowych kilka słów, że nie ma alkoholu, to nie warto tam wchodzić:( smutne to… ale takie życie…

  5. Kasia says:

    oby jednak byt tej i innych z klimatem knajp był jak najdłuższy! :) mi na moim blokowisku przeszkadza, że nie mam takiego miejsca i muszę gnać kilka km, żeby napić się kawy, kto wie może jednak alkohol nie stanie na przeszkodzie ;)

  6. kika says:

    Mam sklep niedaleko ale jakoś nie wchodziłam ale z komentarzy widzę,że warto.Jak będą robili jakieś imprezy typu,komunie,imieniny itp.to im się uda.Niestety czynsze powalają.